czwartek, 26 sierpnia 2010

Codzienną drogę pomalowało dziś niebo
Świetlistymi kaskadami chmur w dół spłynęło,
Srebrnym deszczem i delikatną tęczą
Łącząc się przy ziemi z cichą melodią
Parasoli kwitnących w wysokiej wieży…

I cóż, że z oknem niebo malowało arcydzieło,
Kiedy myśli wszystkich skupione są na tu i teraz
I cóż, że słońce gra z cieniami w berka
Kiedy codzienność nie pozwala oderwać się od ziemi

Codzienną drogę pomalowało dziś niebo…
Przeźroczysty błękit otoczył wieczór
Rytm równomiernych oddechów
Wyciszył zgiełk spraw codzienności
Roztańczone krople wirowały wokół,
myśli skupionych na małej radości
zwycięstwa nad grawitacją
Szukanie snu – wczorajszych marzeń
Pomiędzy słowami wpisanymi w papier
A może w pamięć, czy w duszy zakątek
Zostawia ślad po dniu zwyczajnym jak chleb

Czy można pamiętać te wszystkie sny
W których latać znaczy żyć i być zarazem
Czy szukać ich w dniach i godzinach swych
W których chodzić by być i żyć potrzeba
Młody poranek pachniał świeżością,
Nocnego koncertu miliona kropel
Łowiąc z powietrza deszczową wilgoć
Można oddychać nowymi pomysłami
Na dobry początek dnia…
W dojrzałą zieleń upalnego lata
Wlał się wilgotny zapach deszczu
A wszystko ożyło napojone wodą
I świat zaczął oddychać spokojnie
Schłodzony świat
Kroplami deszczu
Sennym się stał
Melancholią kwitnąc
Chciał zapomnieć
O niedawnym skwarze
Marzeń gorących
Słońcem pisanych
Prawdziwe lato zajrzało słońcem
W złociste pola, w czerwień maków
Upalne dni leniwie płynęły wolno
Spokojnym rytmem kolejnych wakacji

I choć każdy marzy o chwili wytchnienia
O chłodne minuty po dziennym skwarze
To jednak słońce cieszy swym uśmiechem
Dodając jasnego nieba do zwykłej codzienności
Wieczór zatańczył słonecznikami
Wesoło dopełniając ten letni dzień
Uśmiechając się do wszystkich
Zasypiał zakołysany marzeniami
Zielony dywan falował w promieniach słońca
Swobodnie oddychając dojrzałą już wiosną
Myśli niewyspane czeszą swą codzienną fryzurę
Marząc by czasem móc pofalować w kolorze zielonym
Deszcz zagrał dziś smutną melodię
A niewyspane nuty spływały po szybach
Mocząc sny w szarości zaokiennej
Jak tu przejść taki dzień z uśmiechem?