środa, 20 grudnia 2017

KTW5-019

tych kilka piór
co u ramion
pozostało

kiedyś było
skrzydłami
ale

codzienność

je zbłociła
obowiązkami

wyrywała
monotonią
..
dzień po dniu
pióro po piórze
...
więc tylko kilka
 zostało jeszcze
jaśniejących

więc jedno
mniej

nie
szkodzi

poświecę

nie boli. aż tak

za to
napiszę nim
coś

co może
innym
pozwoli
latać dłużej

bo warto
nieść się
wyobraźni
emocjom
i wszytskim
tym,
co sprawia,
że jesteśmy
tym kim
chcemy
być

a codzienność
i tak nas obierze
lecz nie odbierze
radości, z jaką
leciało się
na własnych
skrzydłach


czwartek, 14 grudnia 2017

KTW5-018

słowa szare
codziennie
wypowiadane
słuchane
nie niosą
wcale
po prostą są
i wleką się
przez dzień
przez życie
beznamiętnie
...
słowa czerwone
słowa niebieskie
białe, fioletowe
w każdym kolorze
gdy tylko zagra
jakaś emocja,
te potrafią
unieść
ponad codzienność
z szarugi i monotonii dnia
zrobić go najpiękniejszym
lub choćby takim,
że warto go umieścić
w pamięci długotrwałej
...
oprócz słów
jest też uśmiech, gest, spojrzenie
w dowolnym kolorze
i wiersz niezgrabny pokręcony
znaleziony wśród starych plików
lub innych śmieci, wyblakły nieco
upływem czasu lecz wciąż
w czerwonym kolorze
...

czwartek, 7 grudnia 2017

ZAG004

..i jak kwiat
srebrzysty
który
tylko
w marzeniu
rosnąć
może
...
tak
tych kilka słów
na skraju dnia
dodanych
uśmiechnąć się
jeszcze przed
snem
pozwoli
...
i takie
dobranoc
zapłonie
w oknie
od uśmiechu
do poduszki

środa, 6 grudnia 2017

ZAG003


słowa
ugrzęzły
gdzieś
w mokrej
szarości
więc
zapanowało
surowe
milczenie
...
i tak milczało
aż do zmroku
nie wiem już
czy dlatego,
że się obraziło
czy po prostu
z braku słów
...
gdyby choć
trochę słońca
spadło na
zmoknięte
ramiona
wtedy może
łatwiej
można by
znieść
ciężkie
od opadów
grudniowe
dni
...

wtorek, 5 grudnia 2017

ZAG002

niezłomny
niewzruszony
zimny
pochmurny
jak grudniowy poranek
był
 Grudniowy poranek
ziejąc lodem
tuż przy zero
nie pozwalał
wilgoci zmienić
się w szadź
tylko nękał
wszystkich
co pozostawali
na dworze
pochmurni
zimni
niewzruszeni
przemoczeni
...


poniedziałek, 4 grudnia 2017

ZAG001

niebo
lecąc
nisko
nad
światem
zahaczyło
o wierzchołki
gór strzlistych
...
a może
o świerki, bo
te w górach
smukłe są
i do nieba
wysokie
 przecież
...
z rozerwanych chmur
posypał się srebrny puch
przykrywając szarość
ostatnich jesiennych dni
...
wśród lasów
wśród ciemności
białą drogą
mozolnie wspinam się
pod górę
strasząc szaraki przy drodze
nie ma ludzi
domów
i niczego
poza mną
śniegiem
lasem
i zamykającym
światło morkiem