chciałem
do lotu
się zerwać
w sobotę
stanąć
kulawą nogą
w chmurach
spleść duszę
z błękitem
usłyszeć tę
szumiącą ciszę
jak ją pamiętam
teraz już jak przez mgłę
chciałem właśnie
przypomnieć sobie
jak to jest być ptakiem
ale deszcz utopił
tę nadzieję
utopił całą sobotę
potokami wody
tak głęboko,
że nawet
niedzielne
promienie słońca
nie pomogły
zapomnieć trawie
o deszczu
a ja?
schowałem
nadzieję
głęboko
przed sobą