poniedziałek, 28 listopada 2016

GRW296

silny błękit
na porannym niebie
daje nadzieję,
że dzień
jasnym się stanie

choć drzewa już nagie
delikatnie sprószone śniegiem
nie wyglądają tak ponuro
jak przy deszczowym niebie

gdyby jeszcze złapać trochę
wiatru we własny żagiel
można by popłynąć dziś
naprawdę daleko...


piątek, 25 listopada 2016

GRW295

Srebrem
 obudził się
świat
iskrząc się
zimnym
blaskiem
...
jak serce
w lodzie
trzymane
tak słabną
kolory
wspomnień
...
piękno
surowego
poranka
odejdzie
gdy tylko
ustąpi mrok
jeszcze po
nocy zaległy
...
jak dusza
w celi
bez wyjścia
drży
niewiedzą
jutra



środa, 16 listopada 2016

GRW294

gdy dzień
wydaje się
być za ciężki
od chmur,
obowiązków,
wylanej kawy,
bądź łez
...
przychodzi
krótka wiadomość
jakby z innego
świata
i mając ją
przed sobą
wszystko co wyżej
przestaje mieć
znaczenie,
oprócz wylanej kawy

wtorek, 15 listopada 2016

GRW293

dzień wstawał powoli
lokomotywą Tuwima,
z perspektywą
 Rzepki w ogrodzie
lecz, mimo chmur
i przenikliwego zimna
jakoś zakwitło mimozą
wspomnienie...
może dlatego, że
wczoraj księżyc
nie majowy
lecz olbrzymi
spłynął w okna
na granatowym niebie
a może to przez
anioły co zwykle
jesienią
po ulicach
fruwają...
a może po prostu
Pan Tuwim
ma swój dzień...


poniedziałek, 14 listopada 2016

GRW292

szron osiadł na liściach
wybielając ich brunatność
ale gdy tylko słońce wzejdzie
zniknie delikatny zimny kocyk
a brunatność opadnie na ulicę
nie mogąc już dłużej cieszyć się
słońcem
...
odległość - jesienna tęsknota
zamrożona weekendowym szronem
gdy wróci codzienność
szron zniknie zostawiając
jesienną tęsknotę brunatnym kolorom



czwartek, 3 listopada 2016

GRW291

ślady stóp na piasku
znikają z każdym
przypływem fal
to jak dni w pamięci
zmywane przez
każde następne jutro
i kiedy przychodzi
wspomnieć zdarzenie
z nieodległej przeszłości
z lata lub tej wiosny
budzi się wrażenie
jakby to miało miejsce
w zupełnie innej
rzeczywistości

środa, 2 listopada 2016

GRW290

słońce,
coraz rzadszy widok
w zachmurzone dni,
wczoraj jednak
jeszcze raz
odkryło kolory
dojrzałej już jesieni
gdzie wśród wszystkich
barw powoli zaczyna
dominować czerń
nagich już drzew
...
spokój i cisza
tej bezszelestnej chwili
przelewa się w duszę
kojąc jej codzienne udręki
jak strumień zimnej wody
koi pragnienie

...