dzień wstawał powoli
lokomotywą Tuwima,
z perspektywą
Rzepki w ogrodzie
lecz, mimo chmur
i przenikliwego zimna
jakoś zakwitło mimozą
wspomnienie...
może dlatego, że
wczoraj księżyc
nie majowy
lecz olbrzymi
spłynął w okna
na granatowym niebie
a może to przez
anioły co zwykle
jesienią
po ulicach
fruwają...
a może po prostu
Pan Tuwim
ma swój dzień...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz