męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
wyschnięte na wiór minuty
porozrzucane na piachu
drętwieją ze strachu
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
Przygnębione godziny
bezsennie niewyspane
kiedy nadchodzą
dni słońcem rozgrzane
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
czwartek, 30 maja 2013
środa, 29 maja 2013
Mowa Ciała
gdy ktoś sercem mówi
usta milczą w uśmiechu
a oczy błyszczą
marzeniami
...
gdy ktoś sercem słucha
usta milczą w uśmiechu
a skrzydła rosną
dreszczem
unoszą
...
więc choć serce schowane
można je dostrzec
trzeba tylko patrzeć
usta milczą w uśmiechu
a oczy błyszczą
marzeniami
...
gdy ktoś sercem słucha
usta milczą w uśmiechu
a skrzydła rosną
dreszczem
unoszą
...
więc choć serce schowane
można je dostrzec
trzeba tylko patrzeć
wtorek, 28 maja 2013
Daleko czy Blisko tak?
bo nie było dziś na targu
niczego prócz kropel wody
stygnących na policzkach łez
bo nie było dziś w sklepie
wczorajszych snów zmierzwionych
deszczem porannego chłodu
bo kto by potrzebował
niespełnionych marzeń
bo kto by chciał wracać
z miejsc, w których
się nie było
będąc zarazem
tak blisko
tylko po to by nie zaszywać
starych ran
wspomnień
jak zielono
jak radośnie
powiośnie
przedlecie
i też deszcz gościł na świecie
od stygnących kropel wody
warg
wrzosów
tak bliskich
miejsc,
których nie było
niczego prócz kropel wody
stygnących na policzkach łez
bo nie było dziś w sklepie
wczorajszych snów zmierzwionych
deszczem porannego chłodu
bo kto by potrzebował
niespełnionych marzeń
bo kto by chciał wracać
z miejsc, w których
się nie było
będąc zarazem
tak blisko
tylko po to by nie zaszywać
starych ran
wspomnień
jak zielono
jak radośnie
powiośnie
przedlecie
i też deszcz gościł na świecie
od stygnących kropel wody
warg
wrzosów
tak bliskich
miejsc,
których nie było
poniedziałek, 27 maja 2013
czwartek, 23 maja 2013
Droga
Droga z hałasem umykających minut,
kilometry pożerane
w tłoku samotnych skorup
mknących, jak ja,
w nicość spraw nieważnych,
a ważne zostawiając w domach.
I tylko ukryte pragnienia
podróżują razem
z tym tłumem pospiesznym
jak bez biletu - na gapę
kilometry pożerane
w tłoku samotnych skorup
mknących, jak ja,
w nicość spraw nieważnych,
a ważne zostawiając w domach.
I tylko ukryte pragnienia
podróżują razem
z tym tłumem pospiesznym
jak bez biletu - na gapę
czwartek, 16 maja 2013
KT120
Lód,
gładki,
ostry
czysty
przeźroczysty
jak słowa
miażdżące
zimnem
niszczące
słodki owoc
z lodem złączony
czy żółty
czy czerwony
sorbet gotowy
słodko-kwaśny
jak każda chwila
gdy ją przeżywasz
czy to razem
czy samotnie nocą
owoce i lód
razem poniosą
gładki,
ostry
czysty
przeźroczysty
jak słowa
miażdżące
zimnem
niszczące
słodki owoc
z lodem złączony
czy żółty
czy czerwony
sorbet gotowy
słodko-kwaśny
jak każda chwila
gdy ją przeżywasz
czy to razem
czy samotnie nocą
owoce i lód
razem poniosą
środa, 15 maja 2013
Truskawki?
Jak słodkie truskawki
Jak niebo niebieskie
Jak trawa zielona
Tak dusza spełniona,
Jak wiosny wspomnienie
Głębokie westchnienie
Jak żar lata gorący
Od pocałunków drżący
Jak jesieni wzory
Pachnące kolory
Tak w duszę wpisane
Uczucia wyznane
Zebrane
W jedno
Życie
Wzięte
Zamknięte
A może
Ktoś je otworzy
I świat zaleją
Obrazami
Słowami
Jedną radością
…
miłością
…
Jak niebo niebieskie
Jak trawa zielona
Tak dusza spełniona,
Jak wiosny wspomnienie
Głębokie westchnienie
Jak żar lata gorący
Od pocałunków drżący
Jak jesieni wzory
Pachnące kolory
Tak w duszę wpisane
Uczucia wyznane
Zebrane
W jedno
Życie
Wzięte
Zamknięte
A może
Ktoś je otworzy
I świat zaleją
Obrazami
Słowami
Jedną radością
…
miłością
…
poniedziałek, 13 maja 2013
KT119
Kawałki czasu
Potrącone
Przez życie
Odbijają
Przeszłość
Jak w lustrze
Pokazując
Co
Chcieliśmy,
Co
Pragnęliśmy,
Dziś kolejne
Lustro
Rozbić
Trzeba,
Nie spoglądać
W środek
Tego
Czego
Nie ma…
Potrącone
Przez życie
Odbijają
Przeszłość
Jak w lustrze
Pokazując
Co
Chcieliśmy,
Co
Pragnęliśmy,
Dziś kolejne
Lustro
Rozbić
Trzeba,
Nie spoglądać
W środek
Tego
Czego
Nie ma…
piątek, 10 maja 2013
NIRO cz.II
Nieoczekiwanie rozprute wartości nie wnoszą już niczego, co można by nazwać czymś ważnym. Są jedynie martwą tkanką, której zadaniem jest gnić i zmienić się w pył, proch, nicość...Niebyt
Niro nie odwracała wzroku, szła wolno w ciemnościach starając się nie słuchać Żalu i Goryczy, które raz po raz zniechęcały ją do dalszej podróży. Niejednokrotnie Niro przystawała zmęczona i wyczerpana chcąc rzucić się w ich objęcia z beznamiętną miną przegranego człowieka, lecz gdy tylko odwracała wzrok od horyzontu duszy i patrzyła za siebie, doznawała uczucia, że Żal i Gorycz nie są jedyni towarzyszami jej wędrówki i, że za nimi idzie coś lub ktoś znacznie mroczniejszy i straszniejszy od tych dwojga. Nie wiedziała czy to jest Czarna Rozpacz czy może Nienawiść – ta najgorsza ze wszystkich Nienawiści, jakie znała, Nienawiść do samej siebie. Bojąc się, że to coś ją pochłonie, nieważne czy Czarna Rozpacz, czy Nienawiść, wstawała, zmuszając się do wysiłku i powoli ruszała, w kierunku horyzontu. Mimo, że nadal uważała horyzont miłości wiary i nadziei za strasznie naiwny i pozbawiony sensu. Tak mijały dni nie mijając, Niro szła jak się jej zdawało dość długo by mówić o dniach, lecz nie czuła głodu czy pragnienia, czuła natomiast zmęczenie ogarniało ją z każdej strony. Nie mając czasu odpocząć, nie chcąc wsłuchiwać się w żal, szła z rodzącą się coraz większą irytacją, a już po chwili owa Irytacja zmaterializowała się z okrutną wręcz brutalnością stając jej na drodze z pytaniem
- ej ty! – Niro? Tak? – Rzuciła iryrtującym głosem – idziesz do horyzontu? -Niro nie odezwała się - pokaż mi, choć jednego człowieka, który tam doszedł?
Milczenie, jakie zapadło, w tym cichym półmroku było wymowne. Niro spojrzała na Irytację z głębokim przekonaniem, że ta ma stuprocentową rację. Żal i Gorycz uśmiechali się szeroko. Coś strasznego, znacznie się przybliżyło niemal sięgając ramion Niro. Ta jednak się nie obejrzała, zmarszczyła brwi i dziwiąc się samej sobie wycedziła cynicznie
- nie zadawaj mi głupich pytań – idę to idę i taka jest moja odpowiedź. Ruszyła a mina zdumionej Irytacji mogłaby przejść do kanonu rzeczy kompletnie niespotykanych. I jak szybko się zrodziła tak szybko zginęła w ciemnym całunie Czarnej Rozpaczy, a może Nienawiści, tego nie wie nikt.
Żal i Gorycz szli za Niro, lecz nie odzywali się, bojąc się podzielić losu Irytacji. Liczyli jednak na brak wiary nadziei i miłości w sercu Niro, dzięki czemu, wkrótce odzyskają swe panowanie...
Niro nie odwracała wzroku, szła wolno w ciemnościach starając się nie słuchać Żalu i Goryczy, które raz po raz zniechęcały ją do dalszej podróży. Niejednokrotnie Niro przystawała zmęczona i wyczerpana chcąc rzucić się w ich objęcia z beznamiętną miną przegranego człowieka, lecz gdy tylko odwracała wzrok od horyzontu duszy i patrzyła za siebie, doznawała uczucia, że Żal i Gorycz nie są jedyni towarzyszami jej wędrówki i, że za nimi idzie coś lub ktoś znacznie mroczniejszy i straszniejszy od tych dwojga. Nie wiedziała czy to jest Czarna Rozpacz czy może Nienawiść – ta najgorsza ze wszystkich Nienawiści, jakie znała, Nienawiść do samej siebie. Bojąc się, że to coś ją pochłonie, nieważne czy Czarna Rozpacz, czy Nienawiść, wstawała, zmuszając się do wysiłku i powoli ruszała, w kierunku horyzontu. Mimo, że nadal uważała horyzont miłości wiary i nadziei za strasznie naiwny i pozbawiony sensu. Tak mijały dni nie mijając, Niro szła jak się jej zdawało dość długo by mówić o dniach, lecz nie czuła głodu czy pragnienia, czuła natomiast zmęczenie ogarniało ją z każdej strony. Nie mając czasu odpocząć, nie chcąc wsłuchiwać się w żal, szła z rodzącą się coraz większą irytacją, a już po chwili owa Irytacja zmaterializowała się z okrutną wręcz brutalnością stając jej na drodze z pytaniem
- ej ty! – Niro? Tak? – Rzuciła iryrtującym głosem – idziesz do horyzontu? -Niro nie odezwała się - pokaż mi, choć jednego człowieka, który tam doszedł?
Milczenie, jakie zapadło, w tym cichym półmroku było wymowne. Niro spojrzała na Irytację z głębokim przekonaniem, że ta ma stuprocentową rację. Żal i Gorycz uśmiechali się szeroko. Coś strasznego, znacznie się przybliżyło niemal sięgając ramion Niro. Ta jednak się nie obejrzała, zmarszczyła brwi i dziwiąc się samej sobie wycedziła cynicznie
- nie zadawaj mi głupich pytań – idę to idę i taka jest moja odpowiedź. Ruszyła a mina zdumionej Irytacji mogłaby przejść do kanonu rzeczy kompletnie niespotykanych. I jak szybko się zrodziła tak szybko zginęła w ciemnym całunie Czarnej Rozpaczy, a może Nienawiści, tego nie wie nikt.
Żal i Gorycz szli za Niro, lecz nie odzywali się, bojąc się podzielić losu Irytacji. Liczyli jednak na brak wiary nadziei i miłości w sercu Niro, dzięki czemu, wkrótce odzyskają swe panowanie...
czwartek, 9 maja 2013
Trzy Krople
Trzy krople
I słowa trzy
Wieczorem
Oddane
Łzy
Trzy słowa
I krople trzy
Złapane
Stęsknione
Sny
Gdy wszystko
Zapadnie
W noc ciemną
Na dnie
Wracają
…
Krople
Słowa
Pytają
…
krople
słowa
gdzie
jestem ja?
gdzie
jesteś ty?
gdzie
są nasze
sny?
…
I słowa trzy
Wieczorem
Oddane
Łzy
Trzy słowa
I krople trzy
Złapane
Stęsknione
Sny
Gdy wszystko
Zapadnie
W noc ciemną
Na dnie
Wracają
…
Krople
Słowa
Pytają
…
krople
słowa
gdzie
jestem ja?
gdzie
jesteś ty?
gdzie
są nasze
sny?
…
poniedziałek, 6 maja 2013
Zgiełk
Szybkie pisanie
Słów poganianie
Na kolanie…
Dwa z nich uciekły
Trzy się wściekły
I wrzeszczą…
Na przekór dreszczom
Bo te ze strachu
Zdrętwiały
I wiersz ten cały
Stoi na głowie
Och! nic tu po słowie
Które miało cieszyć
Lub wzruszyć
Zły humor kruszyć,
Bo szybkie pisanie
Na nic, na nie…
Tylko bałagan
Pozostał
I kot co został
Bez uśmiechu
Znikając
Z tych linijek
Jak zając
Kicając…
Ze słów
Zgiełku
zgiełku duszy
Słów poganianie
Na kolanie…
Dwa z nich uciekły
Trzy się wściekły
I wrzeszczą…
Na przekór dreszczom
Bo te ze strachu
Zdrętwiały
I wiersz ten cały
Stoi na głowie
Och! nic tu po słowie
Które miało cieszyć
Lub wzruszyć
Zły humor kruszyć,
Bo szybkie pisanie
Na nic, na nie…
Tylko bałagan
Pozostał
I kot co został
Bez uśmiechu
Znikając
Z tych linijek
Jak zając
Kicając…
Ze słów
Zgiełku
zgiełku duszy
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)