szybko .... szybko....
gdzie jest pęd ... ??
ruszaj , mknij wśród świateł nocy..
na skrzydłach... w ciemności....
przez sny uśpionego miasta...
pobudź wszystkich z krzykiem .....
Rozedrzyj zasłonę milczenia....
Zniszcz nudę i monotonię dnia
Czarny rumaku ....
Ognistą grzywą wypal swój znak..
KOSZMAR
wtorek, 31 grudnia 2013
0AD4
Oczekiwanie
Nim gwiazdy zgasną
I ponownie zapłoną
Nim księżyc wzejdzie
A potem spadnie
Jakże mogę czekać
Na tę burzę przed nami
Co jeszcze stłumiona
Codziennymi sprawami
Wieczorem grzmi
Wszystkimi zmysłami
I wiąże się wichrem
Aksamitem drżącym
W ramionach
W dłoniach błądzących
Każda chwila czeka
Na tę właśnie
Gdy burza szaleje
W dłoniach, w sercach
W zmysłach na szczycie
Nim gwiazdy zgasną
I ponownie zapłoną
W ramionach
Wszystkimi zmysłami
Nim gwiazdy zgasną
I ponownie zapłoną
Nim księżyc wzejdzie
A potem spadnie
Jakże mogę czekać
Na tę burzę przed nami
Co jeszcze stłumiona
Codziennymi sprawami
Wieczorem grzmi
Wszystkimi zmysłami
I wiąże się wichrem
Aksamitem drżącym
W ramionach
W dłoniach błądzących
Każda chwila czeka
Na tę właśnie
Gdy burza szaleje
W dłoniach, w sercach
W zmysłach na szczycie
Nim gwiazdy zgasną
I ponownie zapłoną
W ramionach
Wszystkimi zmysłami
0AD3
Jak dobrze
kołysać cię do snu
gdy krew gorąca
Pulsuje w żyłach
rozkoszą złotą
a Ty zasypiasz
w niej cała
wtulona w moją nadzieję,
że nim zaśniesz
westchniesz do mnie
choć raz jeszcze…
kołysać cię do snu
gdy krew gorąca
Pulsuje w żyłach
rozkoszą złotą
a Ty zasypiasz
w niej cała
wtulona w moją nadzieję,
że nim zaśniesz
westchniesz do mnie
choć raz jeszcze…
0AD2
Gdy dusza lśni w cichej modlitwie
Wsłuchana w bicie własnego serca
Skrzydła rosną u ramion
Świetlistym dreszczem
Bezszelestnie owijają myśl
I bez pytania mkną ku niebu
Ku Tobie i tym wszystkim
Których kochają
Nie pytając dlaczego
Lecz jak mocno
Wsłuchana w bicie własnego serca
Skrzydła rosną u ramion
Świetlistym dreszczem
Bezszelestnie owijają myśl
I bez pytania mkną ku niebu
Ku Tobie i tym wszystkim
Których kochają
Nie pytając dlaczego
Lecz jak mocno
KT151
Wszystko się kończy
wszystko zaczyna
co było pozostanie wspomnieniem
co będzie jeszcze jest zagadką
niezmiennie czas odmierza życie
rozwiązując zagadki,
które stają się wspomnieniami
gdyby tak można było wybrać dwa razy
....
wszystko zaczyna
co było pozostanie wspomnieniem
co będzie jeszcze jest zagadką
niezmiennie czas odmierza życie
rozwiązując zagadki,
które stają się wspomnieniami
gdyby tak można było wybrać dwa razy
....
piątek, 27 grudnia 2013
KT150
Dzisiaj, gdy emocje
wróciły na zwykły tor
świat poszarzał
zabierając ze sobą
świąteczne wspomnienia
tak szybko
jak szybko
budzik zadzwoni
niewyspanym porankiem
wróciły na zwykły tor
świat poszarzał
zabierając ze sobą
świąteczne wspomnienia
tak szybko
jak szybko
budzik zadzwoni
niewyspanym porankiem
wtorek, 24 grudnia 2013
Gwiazdka
Oczekiwanie
Na te ciepłe chwile,
Co mimo zimna
Całego świata
Rozgrzeją
Każdego,
Kto odda innym
Trochę swojej
miłości
Na te ciepłe chwile,
Co mimo zimna
Całego świata
Rozgrzeją
Każdego,
Kto odda innym
Trochę swojej
miłości
poniedziałek, 23 grudnia 2013
KT149
Zwichrzone zmierzwione
Myśli
Odchodzą
Bo nie chcą już dłużej tu być
Nie chcą patrzeć
Jak własny świat, rozkłada się
w pędzie nic niewartych dni
odchodzą,
bo każda myśl o jutrze
osnuta jest mrokiem
beznadziei
odchodzą
te jasne, wesołe
zostawiając
pustkę po sobie
pustkę, którą
wypełnia
rozpacz
Myśli
Odchodzą
Bo nie chcą już dłużej tu być
Nie chcą patrzeć
Jak własny świat, rozkłada się
w pędzie nic niewartych dni
odchodzą,
bo każda myśl o jutrze
osnuta jest mrokiem
beznadziei
odchodzą
te jasne, wesołe
zostawiając
pustkę po sobie
pustkę, którą
wypełnia
rozpacz
niedziela, 22 grudnia 2013
KT147
Ułożyć pieśń
Co nad pieśniami
Będzie…
Zamknąć słońce w dłoniach
I ponieść je w codzienność…
Chwycić wiatr
niczym końską grzywę
I pognać tam
Gdzie wiatr
Chowa się
Na zimę
Ziemię wzruszyć
Niech pokryje się
Pełną zielenią
Pól, łąk, lasów
Zanurzyć wodę
W sobie
Tak zrobię…
Tak będzie
I wtedy usiądę
I ułożę pieśń
Co nad pieśniami
Będzie…
Co nad pieśniami
Będzie…
Zamknąć słońce w dłoniach
I ponieść je w codzienność…
Chwycić wiatr
niczym końską grzywę
I pognać tam
Gdzie wiatr
Chowa się
Na zimę
Ziemię wzruszyć
Niech pokryje się
Pełną zielenią
Pól, łąk, lasów
Zanurzyć wodę
W sobie
Tak zrobię…
Tak będzie
I wtedy usiądę
I ułożę pieśń
Co nad pieśniami
Będzie…
sobota, 21 grudnia 2013
KT146
Zimny mrok
W dłoniach chłód
Niepewny krok
Ciemność, głód
Zamknięte usta
Zaschnięta łza
Uparcie wprzód
W mrok
W noc
Za plecami słońce
Ciepły wiatr
Cały świat
Nie płacze
Nie żegna
Nie zobaczy
Już rozpaczy
Ukryta jest
W moim mroku
No dalej!
Nie szczędź kroku
Idź!
I nie patrz w tył..
W dłoniach chłód
Niepewny krok
Ciemność, głód
Zamknięte usta
Zaschnięta łza
Uparcie wprzód
W mrok
W noc
Za plecami słońce
Ciepły wiatr
Cały świat
Nie płacze
Nie żegna
Nie zobaczy
Już rozpaczy
Ukryta jest
W moim mroku
No dalej!
Nie szczędź kroku
Idź!
I nie patrz w tył..
czwartek, 19 grudnia 2013
KT148
Burza niszcząca spokój
Burza w duszy - niepokój
Czy to ból czy bezsilność
Emocji niestabilność
Wybuchy groźniejsze
Od Etny
Który to już dziś?
Setny?
Kto wie?
Gdzie dostać łyk spokoju
Kto wie?
Jak znaleźć drogę do domu
Ostudzić wezbraną lawę
Schłodzić emocji wrzawę
Ten wie jak życie brać
I z radością w nie grać…
Burza w duszy - niepokój
Czy to ból czy bezsilność
Emocji niestabilność
Wybuchy groźniejsze
Od Etny
Który to już dziś?
Setny?
Kto wie?
Gdzie dostać łyk spokoju
Kto wie?
Jak znaleźć drogę do domu
Ostudzić wezbraną lawę
Schłodzić emocji wrzawę
Ten wie jak życie brać
I z radością w nie grać…
wtorek, 17 grudnia 2013
Grudniowy Błękit
grudniowy błękit
oszronił drzewa
ściął powietrze
ciepłą parą
gdy szedł
przez miasto
z ukrytą
w dłoniach
pierwszą
gwiazdką
...
spełnionego
życzenia
oszronił drzewa
ściął powietrze
ciepłą parą
gdy szedł
przez miasto
z ukrytą
w dłoniach
pierwszą
gwiazdką
...
spełnionego
życzenia
sobota, 14 grudnia 2013
DD101 - Z ARCHIWUM
Gdzieś w kącie duszy
Zatrzymał się obraz
Jakby ze snu wyrwany
Tysiące róż
W białym kolorze
Tęsknią za tymi dniami
Co jako pierwsze
Były między nami
Do tych chwil
Gdy wszystko było nowe
Uśmiech, spojrzenia
I myśli słone
I też tęsknota
Co każdą minutę
W wieczność zmieniała
Od chwili rozłąki
Do chwili spotkania
Wciąż wiodła do ciebie
Bez względu na drogę
Miejsce, czy pogodę
Dziś dni te choć
Czas je dzieli
Wciąż skąpane są
W tej samej bieli
Zatrzymał się obraz
Jakby ze snu wyrwany
Tysiące róż
W białym kolorze
Tęsknią za tymi dniami
Co jako pierwsze
Były między nami
Do tych chwil
Gdy wszystko było nowe
Uśmiech, spojrzenia
I myśli słone
I też tęsknota
Co każdą minutę
W wieczność zmieniała
Od chwili rozłąki
Do chwili spotkania
Wciąż wiodła do ciebie
Bez względu na drogę
Miejsce, czy pogodę
Dziś dni te choć
Czas je dzieli
Wciąż skąpane są
W tej samej bieli
piątek, 13 grudnia 2013
DD063
Przechodzić dni
Przykrywając je
Codzienną pracą
Nie szukać
Nie pytać
Nie wiedzieć
Co w sobie się ma
Czy ze strachu że tak mało?
Czy ze strachu że zaboli?
Czy po prostu czasu brak
Bo trzeba przechodzić dni...
Przykrywając je
Codzienną pracą
Nie szukać
Nie pytać
Nie wiedzieć
Co w sobie się ma
Czy ze strachu że tak mało?
Czy ze strachu że zaboli?
Czy po prostu czasu brak
Bo trzeba przechodzić dni...
czwartek, 12 grudnia 2013
KT145
granat nocy rozpostarł swe skrzydła
ukrywając wszystkie gorące pragnienia
pod całunem gwiazd srebrzących
tych co pierwszy raz
milcząc
mówili o swoich marzeniach
tonąc w pocałunkach
lub w głębi oczu kochanych
nie bojąc się,
że zostanie się
przyłapany
przez dzień
przez Miesiąca blask
przez tysiąc lat
światłem gonionych
teraz bez znaczenia
tylko spojrzenia
liczą się...
ukrywając wszystkie gorące pragnienia
pod całunem gwiazd srebrzących
tych co pierwszy raz
milcząc
mówili o swoich marzeniach
tonąc w pocałunkach
lub w głębi oczu kochanych
nie bojąc się,
że zostanie się
przyłapany
przez dzień
przez Miesiąca blask
przez tysiąc lat
światłem gonionych
teraz bez znaczenia
tylko spojrzenia
liczą się...
środa, 11 grudnia 2013
KT144
nic dobrego przykryło świat,
szarą kołdrą codzienności,
która przytłoczyła wszystko
niezmienną monotonią
mijanych z wolna minut...
możliwe, że to w nas
drzemie siła i moc
przenosząca góry
lecz dziś
śpią głęboko
pod górą
niezałatwionych
spraw
na jutro...
szarą kołdrą codzienności,
która przytłoczyła wszystko
niezmienną monotonią
mijanych z wolna minut...
możliwe, że to w nas
drzemie siła i moc
przenosząca góry
lecz dziś
śpią głęboko
pod górą
niezałatwionych
spraw
na jutro...
środa, 4 grudnia 2013
KT143
niebo niegorące
od zapomnianych słów
niebo niepłonące
zapłonie znów
może...
lecz teraz
niech zgaśnie
i mrok niech zstąpi
niech ogarnie
mnie...
czekam
od zapomnianych słów
niebo niepłonące
zapłonie znów
może...
lecz teraz
niech zgaśnie
i mrok niech zstąpi
niech ogarnie
mnie...
czekam
sobota, 30 listopada 2013
KT142
dni rozbite
sny rozmyte
w szarości
w nicości
w ostrej
rzeczywistości
słońca brak
straciło smak
życie na
ciągłym
głodzie
i każda
chwila
co szczęśliwą się zdaje
odchodzi
nic nie zostaje
bo z pamięci
wymazać
dobry czas
gdy w złym
zostać
trzeba...
to nie bilet do nieba
a pierwsza
brama
w piekle...
sny rozmyte
w szarości
w nicości
w ostrej
rzeczywistości
słońca brak
straciło smak
życie na
ciągłym
głodzie
i każda
chwila
co szczęśliwą się zdaje
odchodzi
nic nie zostaje
bo z pamięci
wymazać
dobry czas
gdy w złym
zostać
trzeba...
to nie bilet do nieba
a pierwsza
brama
w piekle...
wtorek, 26 listopada 2013
Bogactwo
Zasypiam myślą bogatą
marząc o
dłoniach błądzących
w najczystszych
sekretach
intymnej przyjaźni
gdzie każde słowo
grzeszy nieprawdą
wielkiej pomyłki
między tym co się
czuje
a tym co można powiedzieć
...
więc niech myśli
nie formują się
w słowa
niech lecą swobodnie
do chwil i miejsc
gdzie słowa
nie znaczą
zbyt wiele...
a wszystko inne tak!
marząc o
dłoniach błądzących
w najczystszych
sekretach
intymnej przyjaźni
gdzie każde słowo
grzeszy nieprawdą
wielkiej pomyłki
między tym co się
czuje
a tym co można powiedzieć
...
więc niech myśli
nie formują się
w słowa
niech lecą swobodnie
do chwil i miejsc
gdzie słowa
nie znaczą
zbyt wiele...
a wszystko inne tak!
niedziela, 24 listopada 2013
Coś optymistycznego
znów życie
przybrało
szarą barwę
beznadziei
wyrwane dni
ze snu
błądzą we mgle
przerażone
przyszłością
niepewną
jak
pogodne dni
w listopadzie
rzuciło
marzeniami
o bruk
by zardzewiały
i zginęły
jak
ja
ginę powoli
szarą pustką
jak życie
się stając
przybrało
szarą barwę
beznadziei
wyrwane dni
ze snu
błądzą we mgle
przerażone
przyszłością
niepewną
jak
pogodne dni
w listopadzie
rzuciło
marzeniami
o bruk
by zardzewiały
i zginęły
jak
ja
ginę powoli
szarą pustką
jak życie
się stając
czwartek, 21 listopada 2013
KT141
Utopiony we mgle
błądzę po omacku
nie widząc nic
lecz słysząc...
życie toczące się dalej
utopiony we mgle
nie mogę dać
po sobie poznać,
że krocząc w mroku
boję się każdego
kroku
a życie toczy się dalej
Utopiony we śnie
senną marą zwiedziony
podążam tam
gdzie zimne potwory
trzymają ludzi w klatach
mnie też...
obudź się...
błądzę po omacku
nie widząc nic
lecz słysząc...
życie toczące się dalej
utopiony we mgle
nie mogę dać
po sobie poznać,
że krocząc w mroku
boję się każdego
kroku
a życie toczy się dalej
Utopiony we śnie
senną marą zwiedziony
podążam tam
gdzie zimne potwory
trzymają ludzi w klatach
mnie też...
obudź się...
wtorek, 19 listopada 2013
KT140
jakiś kwiat niezdecydowany
zakwitł wczoraj może
nie całkiem w tej porze,
a jednak
na przekór naturze
rozwinął płatki wprost
pod burze, pod deszczu
zimne prysznice,
wzniósł blade lice
i czeka,
jak wszystko wokół
na iskrę
zakwitł wczoraj może
nie całkiem w tej porze,
a jednak
na przekór naturze
rozwinął płatki wprost
pod burze, pod deszczu
zimne prysznice,
wzniósł blade lice
i czeka,
jak wszystko wokół
na iskrę
niedziela, 17 listopada 2013
KT139
niepoukładane myśli
w zmierzwionej pościeli
tak wita poranek
zamglonej niedzieli
parę słów przemknęło
niezauważonych
bo kto chce patrzeć
gdy niebo zamglone
mgła też opadła
i w serce i w duszy
nic wcale nie widać
niczym nie wzruszy
tylko ukryta
trwać będzie
do słońca
i może tak
czekać
wiecznie
...
bez końca
w zmierzwionej pościeli
tak wita poranek
zamglonej niedzieli
parę słów przemknęło
niezauważonych
bo kto chce patrzeć
gdy niebo zamglone
mgła też opadła
i w serce i w duszy
nic wcale nie widać
niczym nie wzruszy
tylko ukryta
trwać będzie
do słońca
i może tak
czekać
wiecznie
...
bez końca
czwartek, 14 listopada 2013
Kulawy Anioł
pełzając
wśród
nienawistnych słów
z oderwanym skrzydłem
...
poszarpanym
ostrzem pełnym goryczy
nie swojej
...
i zamiast lecieć w pędzie marzeń
wlecze się anioł kulawy
ciągnąc skrwawione marzenia
goniony jedynie
szyderstwami
normalnych ludzi
nie aniołów - o nie...
wśród
nienawistnych słów
z oderwanym skrzydłem
...
poszarpanym
ostrzem pełnym goryczy
nie swojej
...
i zamiast lecieć w pędzie marzeń
wlecze się anioł kulawy
ciągnąc skrwawione marzenia
goniony jedynie
szyderstwami
normalnych ludzi
nie aniołów - o nie...
środa, 13 listopada 2013
Hej
Nowy dzień
nowa pustka
nowy dzień
zamknięte usta
zamknięte serca
tytoń w gardle
skręca
może to
nie tytoń
lecz coś
nie tak
jak trzeba
w duszy
...
jak zagłuszyć?
...
nowy dzień
nowa pustka
nie można ustać
i tylko skorupa
odegrać może
człowieka na fali
...
gdy ten już
daleko na dnie został
nie powstał
zbiera tam
resztki duszy
lecz to
nikogo nie wzruszy
...
nowa pustka
nowy dzień
zamknięte usta
zamknięte serca
tytoń w gardle
skręca
może to
nie tytoń
lecz coś
nie tak
jak trzeba
w duszy
...
jak zagłuszyć?
...
nowy dzień
nowa pustka
nie można ustać
i tylko skorupa
odegrać może
człowieka na fali
...
gdy ten już
daleko na dnie został
nie powstał
zbiera tam
resztki duszy
lecz to
nikogo nie wzruszy
...
Ostatnie dni jesieni
spójrz na obraz za oknem
na uchodzące życie świata
na nagie drzewa spowite chłodem
nagie myśli bezlitośnie szczere
spójrz na obraz za oknem
mrok przerwany srebrem księżyca
w mroźnym wietrze myśli
gwałtownych,
zimnem serc niespokojnych
i chodź się wtulić
w ciepło snów
głębokich nami
by świat zapomniał
o nas całych
i zniknął zza szronu zasłoną
niech nasze sny nas osłonią
na uchodzące życie świata
na nagie drzewa spowite chłodem
nagie myśli bezlitośnie szczere
spójrz na obraz za oknem
mrok przerwany srebrem księżyca
w mroźnym wietrze myśli
gwałtownych,
zimnem serc niespokojnych
i chodź się wtulić
w ciepło snów
głębokich nami
by świat zapomniał
o nas całych
i zniknął zza szronu zasłoną
niech nasze sny nas osłonią
niedziela, 10 listopada 2013
KT138
spalone myśli na popiół
wirują smętnym pyłem
nie chcąc dać się złapać
spalone dni odchodzą
w niepamięć
jak odchodzą
marzenia ostatniego lata
i nawet łza w oku się nie zakręci
i nawet ułamek tęsknoty nie zaboli
po prostu życie wszystko zaleje
swoją codzienną orką na cudzej roli
wirują smętnym pyłem
nie chcąc dać się złapać
spalone dni odchodzą
w niepamięć
jak odchodzą
marzenia ostatniego lata
i nawet łza w oku się nie zakręci
i nawet ułamek tęsknoty nie zaboli
po prostu życie wszystko zaleje
swoją codzienną orką na cudzej roli
sobota, 9 listopada 2013
KT137
kilka słów,
dźwięków kilka
może nawet uśmiech
lecz na pewno nie
ten, co rozchodzi się
dreszczem
rosnących skrzydeł
u ramion...
niewiele to
jest
i niewiele będzie,
bo cóż więcej mogę
dać światu
jak te kilka słów...
dźwięków kilka
może nawet uśmiech
lecz na pewno nie
ten, co rozchodzi się
dreszczem
rosnących skrzydeł
u ramion...
niewiele to
jest
i niewiele będzie,
bo cóż więcej mogę
dać światu
jak te kilka słów...
czwartek, 7 listopada 2013
KT136
Pajęczyną
codziennych
trosk
opleciony
dzień
nikt nie wyrwie się
ściągany
przez
szarość
swoją własną
i świata
a kolory mijają
jak dobre chwile,
które już tylko
w pamięci
pozostają
jak sny
niedokończone
motyle
delikatne
nieuchwytne
codziennych
trosk
opleciony
dzień
nikt nie wyrwie się
ściągany
przez
szarość
swoją własną
i świata
a kolory mijają
jak dobre chwile,
które już tylko
w pamięci
pozostają
jak sny
niedokończone
motyle
delikatne
nieuchwytne
wtorek, 5 listopada 2013
Nie moje Niebo
Niebo nie dla mnie jest
nie dla mnie obłoków tańce
i wiatr huczący w uszach
nie mnie pisany
i to, że w przestrzeń wciskany
mogę poczuć sześć stopni swobody
nie dla mnie podniebne zawody
lecz twardo po ziemi stąpać
i jedynie w niebo spoglądać
i marzyć..
i marzyć...
i marzyć, że kiedyś to się zdarzy
nie dla mnie obłoków tańce
i wiatr huczący w uszach
nie mnie pisany
i to, że w przestrzeń wciskany
mogę poczuć sześć stopni swobody
nie dla mnie podniebne zawody
lecz twardo po ziemi stąpać
i jedynie w niebo spoglądać
i marzyć..
i marzyć...
i marzyć, że kiedyś to się zdarzy
niedziela, 3 listopada 2013
KT135
tych kropel deszczu
tęsknot jesiennych łez,
które będąc tak blisko,
próżno przytulenia czekały
tych wiatrów
szeptów jesiennych liści szmeru,
które, jak drzewa je tracąc
nagie wśród dni stały
tych krótkich dni
jak chwile, które razem płynąc
od świata oddalały
nie będąc już naszymi
a tylko wspomnieniem
zostały...
tego zabraknie
gdy świat się zmieni
w głęboką zimę
bez złota
jesieni...
tęsknot jesiennych łez,
które będąc tak blisko,
próżno przytulenia czekały
tych wiatrów
szeptów jesiennych liści szmeru,
które, jak drzewa je tracąc
nagie wśród dni stały
tych krótkich dni
jak chwile, które razem płynąc
od świata oddalały
nie będąc już naszymi
a tylko wspomnieniem
zostały...
tego zabraknie
gdy świat się zmieni
w głęboką zimę
bez złota
jesieni...
wtorek, 29 października 2013
Świat
Przytulić świat
gdy chce być
przytulony
nie pytać się
co i jak
a tylko
dać wszystko
od siebie
bo wtedy
poczuje się
świat
jakby
był w niebie
a na ziemi
jest przecież
i tylko...
ze mną
gdy chce być
przytulony
nie pytać się
co i jak
a tylko
dać wszystko
od siebie
bo wtedy
poczuje się
świat
jakby
był w niebie
a na ziemi
jest przecież
i tylko...
ze mną
poniedziałek, 28 października 2013
KT134
złoto chowa się
wśród myśli
łagodnych
pogodnych
niedziel
tych co były
tych co przybyły
zakręcone
odsłowione
zamieszkane
czekaniem
na chwilę
kiedy sami...
wśród myśli
łagodnych
pogodnych
niedziel
tych co były
tych co przybyły
zakręcone
odsłowione
zamieszkane
czekaniem
na chwilę
kiedy sami...
sobota, 26 października 2013
Reguła Czerwonej Miłości
gdy dzień się skończy
gdy sen się skończy
...
choć to właśnie
jest jak sen
jak marzenie
gdy dwa cienie
zatańczą
w blasku świec
drżące
od dotyku
krwi gorącej
oddechem związane
patrzę na nie..
wokół muzyka
a świat
w oddali tonie
to wtedy tu
rządzi
reguła
czerwonej
miłości...
gdy sen się skończy
...
choć to właśnie
jest jak sen
jak marzenie
gdy dwa cienie
zatańczą
w blasku świec
drżące
od dotyku
krwi gorącej
oddechem związane
patrzę na nie..
wokół muzyka
a świat
w oddali tonie
to wtedy tu
rządzi
reguła
czerwonej
miłości...
poniedziałek, 21 października 2013
Wczorajsza muzyka
Gdybym umiał tak słowami trafiać w duszę
jak ta muzyka
co wczoraj słyszałem
jak melodia płynąc
w duszę ... wzruszała
jak rosły skrzydła
u ramion ... dreszczem
jak krzyczało serce
jeszcze, jeszcze
i tylko dźwięk był i ja
i nikt więcej
tak chciałbym słowami
trafiać jak mnie trafiono...
jak ta muzyka
co wczoraj słyszałem
jak melodia płynąc
w duszę ... wzruszała
jak rosły skrzydła
u ramion ... dreszczem
jak krzyczało serce
jeszcze, jeszcze
i tylko dźwięk był i ja
i nikt więcej
tak chciałbym słowami
trafiać jak mnie trafiono...
niedziela, 20 października 2013
gdzie słowa się kończą
tam gdzie leży wielokropek
zapada jak milczenie
jest niedopowiedzenie
i okrutna chwila czekania
związawszy kilka słów
odbiera dalszą mowę
myśląc, iż ktoś dopowie
je lub prawdę pomyśli
tam właśnie stoi
wielokropek...
zapada jak milczenie
jest niedopowiedzenie
i okrutna chwila czekania
związawszy kilka słów
odbiera dalszą mowę
myśląc, iż ktoś dopowie
je lub prawdę pomyśli
tam właśnie stoi
wielokropek...
czwartek, 17 października 2013
KT133
kasztany brązowią się w jesieni,
łącząc się ze złotem liści
czy jeszcze się nie zapomnieli?
czy jeszcze się to lato przyśni?
jak ostatnią letnią przygodę
w słoneczno-deszczową pogodę
gdy świat odpłynął z kroplami
objęci zostali promieniami
i czas nie istniał...
łącząc się ze złotem liści
czy jeszcze się nie zapomnieli?
czy jeszcze się to lato przyśni?
jak ostatnią letnią przygodę
w słoneczno-deszczową pogodę
gdy świat odpłynął z kroplami
objęci zostali promieniami
i czas nie istniał...
niedziela, 13 października 2013
KT132
słowa kapią przez duszę
głucho dźwięcząc
w jej wnętrzu
tak jakby cała pustka
wszechświata
znalazła swoje miejsce
właśnie tu,
słyszę ich echo
mimo codziennego hałasu
odbijane od pustych
ścian
miejsca,
w którym
kiedyś
było serce...
głucho dźwięcząc
w jej wnętrzu
tak jakby cała pustka
wszechświata
znalazła swoje miejsce
właśnie tu,
słyszę ich echo
mimo codziennego hałasu
odbijane od pustych
ścian
miejsca,
w którym
kiedyś
było serce...
piątek, 11 października 2013
KT131
Słońce zwodzi ostatnimi promieniami
zapadający granatem mrok przed nami
przed nami noc
z galopującymi myślami
z pędzącymi koszmarami
dręcząc dusze obietnicami
i kawałkiem chleba...
jutrzejszego
zapadający granatem mrok przed nami
przed nami noc
z galopującymi myślami
z pędzącymi koszmarami
dręcząc dusze obietnicami
i kawałkiem chleba...
jutrzejszego
czwartek, 10 października 2013
Opowieść
opowiadaj
jak spadają liście
jak dojrzewają kiście
opowiadaj
przy sennym wieczorze
przy dobrym humorze
opowiadaj
niech zatonę w słowach
niech utulą mnie liście
i oczu toń spokojna
noc
głęboka
opowiadaj...
jak spadają liście
jak dojrzewają kiście
opowiadaj
przy sennym wieczorze
przy dobrym humorze
opowiadaj
niech zatonę w słowach
niech utulą mnie liście
i oczu toń spokojna
noc
głęboka
opowiadaj...
poniedziałek, 7 października 2013
za mało
za mało
tych dni
które
słońcem
zdają się być
które pozwalają
śnić
za mało
tych
słów
których
usłyszeć
chce każdy
kto
wie, że
sam nie jest
za mało
tego
co sam
mogę dać
tego wszystkiego
na co mnie
stać
i czym
i kim
jestem
za mało...
tych dni
które
słońcem
zdają się być
które pozwalają
śnić
za mało
tych
słów
których
usłyszeć
chce każdy
kto
wie, że
sam nie jest
za mało
tego
co sam
mogę dać
tego wszystkiego
na co mnie
stać
i czym
i kim
jestem
za mało...
piątek, 4 października 2013
zamiast słów
gdy skończy się słów czas
i ostatnie z nich umilkną z nadzieją
...
wiedz, że to nie słowa budują świat
lecz każdy z nas
swoim porannym wstawaniem
i męką codziennych spraw
...
słowa zaś milczeniem są
dla świata, światła
i dla serc gorących
....
i ostatnie z nich umilkną z nadzieją
...
wiedz, że to nie słowa budują świat
lecz każdy z nas
swoim porannym wstawaniem
i męką codziennych spraw
...
słowa zaś milczeniem są
dla świata, światła
i dla serc gorących
....
sobota, 28 września 2013
KT130
Dźwięk rozchodzi się wolno
echem dawno wypowiedzianych słów,
które wciąż tłuką się po pustych
korytarzach
martwej od dawna duszy...
...nikłe światło wpada przez oczy
zamglone od łez,
...zamknięte we własnej pustce serce
twardnieje
nie chcąc już więcej być zranione
...rozpacz, nieufność palą ostanie liście nadziei
niech ta noc już się skończy!
niech ten dzień już się skończy!
niech wolna dusza zatańczy
...na grobie wszystkich straconych dni..
echem dawno wypowiedzianych słów,
które wciąż tłuką się po pustych
korytarzach
martwej od dawna duszy...
...nikłe światło wpada przez oczy
zamglone od łez,
...zamknięte we własnej pustce serce
twardnieje
nie chcąc już więcej być zranione
...rozpacz, nieufność palą ostanie liście nadziei
niech ta noc już się skończy!
niech ten dzień już się skończy!
niech wolna dusza zatańczy
...na grobie wszystkich straconych dni..
niedziela, 22 września 2013
KT129
gdy tak odetnie się świat
skorupą sztucznego uśmiechu
zobaczy wtedy człowiek jak
pod skorupą brakuje oddechu
jak pusto i zimno
ciemno i samotnie
wśród dni pełnych
ludzi i ich spraw
gdy tak odetnie się świat
by może pobyć chwilę samemu
zabaczy wtedy człowiek jak
jest potrzebny sobie i drugiemu
skorupą sztucznego uśmiechu
zobaczy wtedy człowiek jak
pod skorupą brakuje oddechu
jak pusto i zimno
ciemno i samotnie
wśród dni pełnych
ludzi i ich spraw
gdy tak odetnie się świat
by może pobyć chwilę samemu
zabaczy wtedy człowiek jak
jest potrzebny sobie i drugiemu
środa, 18 września 2013
KT128
Zapaliły się świece jesienią
w liściach listach
się czerwienią
słodkich mową
słonych sobą
w dłoniach
w oczach
w duszach płoną
i
nim wieczorne ciemne niebo
nie przystanie pod oknami
i zapłonie od świec dwojga
gorącymi jak piec snami
błysną
jednym wspólnym ogniem
jak nie świece
lecz pochodnie
tą czerwienią
słodką - nową
w oczach
w dłoniach
słonych sobą
w liściach listach
się czerwienią
słodkich mową
słonych sobą
w dłoniach
w oczach
w duszach płoną
i
nim wieczorne ciemne niebo
nie przystanie pod oknami
i zapłonie od świec dwojga
gorącymi jak piec snami
błysną
jednym wspólnym ogniem
jak nie świece
lecz pochodnie
tą czerwienią
słodką - nową
w oczach
w dłoniach
słonych sobą
wtorek, 17 września 2013
Czemu?
Czemu to myśl ciągle ucieka
do lasów zielonych
łąk słońcem spalonych
do włosów rozwianych
do chwil tak chcianych
czemu to, gdy tak
cieknie z nieba
jest taka potrzeba
by zniknąć
w ramionach
choćby tych ze wspomnień
odległych
bliskich
wszystkich
związanych
jednym
bukietem
czemu to, tak nieuchronnie
ginie
jak ziemia zielona w zimie
przykryta codzienną złością
środową małością
pełną bałwanów z nie-śniegu
do lasów zielonych
łąk słońcem spalonych
do włosów rozwianych
do chwil tak chcianych
czemu to, gdy tak
cieknie z nieba
jest taka potrzeba
by zniknąć
w ramionach
choćby tych ze wspomnień
odległych
bliskich
wszystkich
związanych
jednym
bukietem
czemu to, tak nieuchronnie
ginie
jak ziemia zielona w zimie
przykryta codzienną złością
środową małością
pełną bałwanów z nie-śniegu
niedziela, 15 września 2013
Kwitnący
Mrokiem dusza zakwita,
Ciemnym od grzechu kwiatem
płonąc czarnym ogniem
niszczy
ostatnie blasku światło...
wczoraj jeszcze
nie mrok to był
lecz zwykły dzień
zwykła sobota
dziś
noc bezkresna
nad duszą spowita
bez nadziei
na najmniejszy
promień słońca
ciepłego
przytulenia
Ciemnym od grzechu kwiatem
płonąc czarnym ogniem
niszczy
ostatnie blasku światło...
wczoraj jeszcze
nie mrok to był
lecz zwykły dzień
zwykła sobota
dziś
noc bezkresna
nad duszą spowita
bez nadziei
na najmniejszy
promień słońca
ciepłego
przytulenia
piątek, 13 września 2013
Napowietrzne chmury
chmury ciągną się nieskończenie
deszcząc świat niestrudzenie
szarość, mokrość słów wilgotność
lecz nie ta co skłania
nie ta do kochania
lecz ta podobna łzom
nie do przetrwania
chmury ciągną się deszczem
ciężkie czołgi napowietrzne
nudność, smutność i markotność
bije z dział tych
w mą samotność
podobną łzom
tą podobną
zmęczonym dniom
deszcząc świat niestrudzenie
szarość, mokrość słów wilgotność
lecz nie ta co skłania
nie ta do kochania
lecz ta podobna łzom
nie do przetrwania
chmury ciągną się deszczem
ciężkie czołgi napowietrzne
nudność, smutność i markotność
bije z dział tych
w mą samotność
podobną łzom
tą podobną
zmęczonym dniom
środa, 11 września 2013
Taniec
srebrne sny
czy to ty?
czy może
jeszcze
mi się śni?
czy jesień w okna zagląda?
grając srebrem kropel
w oknach,
w oczach
zamkniętych...
jak noc z księżycem
zamyka dzień
kiedy jeszcze
chce się uchwycić
te chwile,
które razem tworzyliśmy
a teraz znużeni
zamykamy powieki
choć serce
do tańca wyciąga...
czy to ty?
czy może
jeszcze
mi się śni?
czy jesień w okna zagląda?
grając srebrem kropel
w oknach,
w oczach
zamkniętych...
jak noc z księżycem
zamyka dzień
kiedy jeszcze
chce się uchwycić
te chwile,
które razem tworzyliśmy
a teraz znużeni
zamykamy powieki
choć serce
do tańca wyciąga...
poniedziałek, 9 września 2013
Dzień z Życia Jesieni
przebudzenie
deszcz obudził dzień
tłukąc się kroplami
po szybach
niczego nie pamiętam
zbyt krótka noc
by pamiętać
codzienność
deszcz wszedł w dzień
grając w kałużach
swą przydługą melodię
słabo mi
godziny mijają z boku
zatopiony w deszczu myśli
moknę bez sensu przed monitorem
wieczór
krople nikną w mroku
w mroku niknie codzienność
a ja uderzam w marzenia
nie bardzo wiedząc
od którego zacząć
...
zacznę od Ciebie...
deszcz obudził dzień
tłukąc się kroplami
po szybach
niczego nie pamiętam
zbyt krótka noc
by pamiętać
codzienność
deszcz wszedł w dzień
grając w kałużach
swą przydługą melodię
słabo mi
godziny mijają z boku
zatopiony w deszczu myśli
moknę bez sensu przed monitorem
wieczór
krople nikną w mroku
w mroku niknie codzienność
a ja uderzam w marzenia
nie bardzo wiedząc
od którego zacząć
...
zacznę od Ciebie...
niedziela, 8 września 2013
Poranek
Usnęły wszystkie emocje
Usnęły myśli dręczące
ciepła falą przypływu
tego co inni zwą
codziennością
zgasiła to,
co inni zwą
namiętnością
tą właśnie co napędza
marzenia, pragnienia
i tę nieodpartą chęć
chwytania każdej chwili
pełnymi garściami
Uśpiona, pełna...
szczęśliwa
nie budzi głodu
ni pożądania...
śpi, szczęśliwa
niedzielnym porankiem
Usnęły myśli dręczące
ciepła falą przypływu
tego co inni zwą
codziennością
zgasiła to,
co inni zwą
namiętnością
tą właśnie co napędza
marzenia, pragnienia
i tę nieodpartą chęć
chwytania każdej chwili
pełnymi garściami
Uśpiona, pełna...
szczęśliwa
nie budzi głodu
ni pożądania...
śpi, szczęśliwa
niedzielnym porankiem
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Kamień
Kamień
szary spokój
niewzruszenie
kamień
serce bez serca
szary spokój
niewzruszenie
kamień
nawet gdy
żar spopiela mu świat
nawet gdy
wszystko wokół tonie
i wydaje się, że koniec
to
szary spokój
niewzruszenie
kamień
serce bez serca...
szary spokój
niewzruszenie
kamień
serce bez serca
szary spokój
niewzruszenie
kamień
nawet gdy
żar spopiela mu świat
nawet gdy
wszystko wokół tonie
i wydaje się, że koniec
to
szary spokój
niewzruszenie
kamień
serce bez serca...
sobota, 24 sierpnia 2013
KT127
lato powoli kładzie się do snu,
schładzając wieczory deszczem
już niedługo zatopimy się znów
kolory jesieni, lecz jeszcze
ostatnie chwile tego lata
wypijmy razem bez świata
wtuleni w siebie nawzajem
w to co można nazwać rajem
schładzając wieczory deszczem
już niedługo zatopimy się znów
kolory jesieni, lecz jeszcze
ostatnie chwile tego lata
wypijmy razem bez świata
wtuleni w siebie nawzajem
w to co można nazwać rajem
czwartek, 22 sierpnia 2013
KT126
lekko różowe róże,
ze wstydu może
a może
z bliskości
z czułości
delikatności
nazywanej
czasem
namiętnością
miłością
a jeszcze wczoraj
czerwieniły się
od łez
purpury
samotnych
wieczorów
lecz to było wczoraj
a dziś...
ze wstydu może
a może
z bliskości
z czułości
delikatności
nazywanej
czasem
namiętnością
miłością
a jeszcze wczoraj
czerwieniły się
od łez
purpury
samotnych
wieczorów
lecz to było wczoraj
a dziś...
wtorek, 20 sierpnia 2013
Nieróżowy Dzień
Naładowany
zmęczony
oddech
nie może
powstrzymać
łez
i bólu
który
płonie
wewnątrz
który
niszczy
wewnątrz
wszystko
co było
radosne
nie może
powstrzymać
bólu
i łez
żaden
uśmiech
żaden
gest
i nikt...
zmęczony
oddech
nie może
powstrzymać
łez
i bólu
który
płonie
wewnątrz
który
niszczy
wewnątrz
wszystko
co było
radosne
nie może
powstrzymać
bólu
i łez
żaden
uśmiech
żaden
gest
i nikt...
niedziela, 18 sierpnia 2013
KT124
co słowo - to pustka
co myśl - to pustka
godziny dzielą
od porażki
od siły,
która pochłonie
całą resztę duszy.
i przestanie
układać w głowie
słowa...
zostanie pustka
co myśl - to pustka
godziny dzielą
od porażki
od siły,
która pochłonie
całą resztę duszy.
i przestanie
układać w głowie
słowa...
zostanie pustka
czwartek, 15 sierpnia 2013
Dotknąć Nieba
Kiedy dotknę nieba?
no kiedy w końcu
dotknę nieba
oderwę się
od ziemi
kiedy ją zobaczę
tak jak chcę
ją widzieć...
Kiedy dotknę nieba
tak po prostu
całym sobą
i kiedy będę mógł
sam poczuć tą swobodę
wszystko się spełni
ja..ja się spełnię
kiedy dotknę nieba,
odnajdę swoją drogę
odnajdę się tam
gdzie moje miejsce
idę tam...
kiedy dotknę nieba?
jeszcze czas...
nie teraz...
no kiedy w końcu
dotknę nieba
oderwę się
od ziemi
kiedy ją zobaczę
tak jak chcę
ją widzieć...
Kiedy dotknę nieba
tak po prostu
całym sobą
i kiedy będę mógł
sam poczuć tą swobodę
wszystko się spełni
ja..ja się spełnię
kiedy dotknę nieba,
odnajdę swoją drogę
odnajdę się tam
gdzie moje miejsce
idę tam...
kiedy dotknę nieba?
jeszcze czas...
nie teraz...
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
KT125
trochę starych zdjęć - wspomnienie
trochę niewyśnionych snów - niespełnienie
cisza wśród gwiazd - osamotnienie
i ten codzienny chłód - niezrozumienie
Wspomnienie ciągnie wstecz
nie chcąc się wydostać
z tych paru miejsc
gdzie szczęście można
dostać
Niespełnienie drąży duszę
wykrzywia ciało
krzycząc po nocach
mało, mało
Osamotnienie milczy
gdy mówić trzeba
patrzy tylko łzawo
wprost do nieba
Chłód przywita dzień
kiedy noc wreszcie minie
nikomu nie odda uśmiechu
skryje się w mrok i zginie
trochę niewyśnionych snów - niespełnienie
cisza wśród gwiazd - osamotnienie
i ten codzienny chłód - niezrozumienie
Wspomnienie ciągnie wstecz
nie chcąc się wydostać
z tych paru miejsc
gdzie szczęście można
dostać
Niespełnienie drąży duszę
wykrzywia ciało
krzycząc po nocach
mało, mało
Osamotnienie milczy
gdy mówić trzeba
patrzy tylko łzawo
wprost do nieba
Chłód przywita dzień
kiedy noc wreszcie minie
nikomu nie odda uśmiechu
skryje się w mrok i zginie
niedziela, 11 sierpnia 2013
304
trzysta cztery pragnienia
trzysta cztery marzenia,
bielą swą niebo tnące
grzmotem ciszę gromiące
i bezkres oceanu
trzysta cztery marzenia
blisko były...
tylko ręką sięgnąć
trzysta cztery pragnienia
ze światła prowadzą
w ciemność
i zostaną w sercu
z każdą minutą
jego bicia
trzysta cztery marzenia
nic do ukrycia...
trzysta cztery marzenia,
bielą swą niebo tnące
grzmotem ciszę gromiące
i bezkres oceanu
trzysta cztery marzenia
blisko były...
tylko ręką sięgnąć
trzysta cztery pragnienia
ze światła prowadzą
w ciemność
i zostaną w sercu
z każdą minutą
jego bicia
trzysta cztery marzenia
nic do ukrycia...
sobota, 10 sierpnia 2013
Pająki
Urwane myśli
kleją się do powiek
zasnuwając je
pajęczyną snu
Urwane myśli
kosmate pająki
nie chcą by
zasnąć mógł
urwane myśli
wysysają z duszy
wszystko
co zostawił dzień
i tylko sen
tylko sen
może jeszcze
zatrzymać
okruchy
wspomnień
nim zjedzą
je pająki
trosk...
kleją się do powiek
zasnuwając je
pajęczyną snu
Urwane myśli
kosmate pająki
nie chcą by
zasnąć mógł
urwane myśli
wysysają z duszy
wszystko
co zostawił dzień
i tylko sen
tylko sen
może jeszcze
zatrzymać
okruchy
wspomnień
nim zjedzą
je pająki
trosk...
wtorek, 6 sierpnia 2013
Chwile przeszłe
Kroki oddalających się dni
dudnią przemijającym echem
na mokrej od łez posadzce
Korki przebrzmiałych snów
niedojrzałych słów
odrywają ostatnie myśli
w zapadającej mrokiem ciszy
i tylko cienie
pozostałe na ścianie
mówią o tym,
co było
co mogło być
piękne
piękniejsze
od mrokiem
zapadającej
ciszy...
dudnią przemijającym echem
na mokrej od łez posadzce
Korki przebrzmiałych snów
niedojrzałych słów
odrywają ostatnie myśli
w zapadającej mrokiem ciszy
i tylko cienie
pozostałe na ścianie
mówią o tym,
co było
co mogło być
piękne
piękniejsze
od mrokiem
zapadającej
ciszy...
czwartek, 1 sierpnia 2013
Siedząc
słowa w pył zmienione
pył wiatrem niesiony
i rozsiany wiatrem
nic nie jest łatwe
nie łatwo jest znaleźć
w tym pyle
słów dobrych na tyle,
żeby powiedzieć
jak dobrze
tak siedzieć
i cieszyć się
z tego dnia
upalnego
z zieleni
za oknem
i z myśli
mokrych
od deszczu kropel
od kropel dreszczu
co podzielone zostaną
gdy świat utonie na noc
gdy obudzą się
nasze dłonie
i...
teraz koniec
pył wiatrem niesiony
i rozsiany wiatrem
nic nie jest łatwe
nie łatwo jest znaleźć
w tym pyle
słów dobrych na tyle,
żeby powiedzieć
jak dobrze
tak siedzieć
i cieszyć się
z tego dnia
upalnego
z zieleni
za oknem
i z myśli
mokrych
od deszczu kropel
od kropel dreszczu
co podzielone zostaną
gdy świat utonie na noc
gdy obudzą się
nasze dłonie
i...
teraz koniec
niedziela, 28 lipca 2013
KT123
cisza
obmywa duszę
ociera z łez
wezbrane emocje
burzą, sztormem
słów niszczących
harmonię serc
cisza
kładzie spać
zmęczone dni
codziennej
drogi
od świtu
do zmierzchu
po to
by móc żyć
cisza
niepokojącą się
staje,
gdy szuka się
odpowiedzi...
choćby gestu...
gdy mierzy
się cisza
z cierpliwością
w czekaniu
na cokolwiek...
więc czasem
warto posłuchać
muzyki...
obmywa duszę
ociera z łez
wezbrane emocje
burzą, sztormem
słów niszczących
harmonię serc
cisza
kładzie spać
zmęczone dni
codziennej
drogi
od świtu
do zmierzchu
po to
by móc żyć
cisza
niepokojącą się
staje,
gdy szuka się
odpowiedzi...
choćby gestu...
gdy mierzy
się cisza
z cierpliwością
w czekaniu
na cokolwiek...
więc czasem
warto posłuchać
muzyki...
sobota, 27 lipca 2013
Poranek w Środku Lata
poranek w środku lata,
ciepły od uśmiechu
od słońca
od niewstawania grzechu
bo najlepsze jest to
że powieki zamknięte są
a świat dźwiękami swymi
przebiega poza nimi
i niczego od nas nie chce
więc poleżmy sobie jeszcze
a co ..
w końcu to połowa lata...
ciepły od uśmiechu
od słońca
od niewstawania grzechu
bo najlepsze jest to
że powieki zamknięte są
a świat dźwiękami swymi
przebiega poza nimi
i niczego od nas nie chce
więc poleżmy sobie jeszcze
a co ..
w końcu to połowa lata...
piątek, 26 lipca 2013
Kapitan
Świat cieknie przez ręce
nie mogę zatrzymać chwili
a wszystko co znajdę
rozpuszcza się morzu
spraw codziennych
nie śródziemnym
budząc się co rano
od niewyspania
pełną kawą
wchodzę w kolejny
dzień
bez przekonania
że to właśnie ten
najlepszy
niepowtarzalny
dzień...
a ja choć za jego
sterem,
nie czuję się
kapitanem
nie mogę zatrzymać chwili
a wszystko co znajdę
rozpuszcza się morzu
spraw codziennych
nie śródziemnym
budząc się co rano
od niewyspania
pełną kawą
wchodzę w kolejny
dzień
bez przekonania
że to właśnie ten
najlepszy
niepowtarzalny
dzień...
a ja choć za jego
sterem,
nie czuję się
kapitanem
czwartek, 25 lipca 2013
Słoność
przez słoność ust
słów wyczerpanie
jakąś niewyraźną
tęsknotą w dniach...
nieprzerwanie
ciągnącą się
powietrzem,
brak czegoś
co jeszcze
przed chwilą
człowieka
budziło
...
a teraz
ta słoność
z ust się starła
i odejdzie
z pamięci
przykryta
codziennym
chlebem
...
słów wyczerpanie
jakąś niewyraźną
tęsknotą w dniach...
nieprzerwanie
ciągnącą się
powietrzem,
brak czegoś
co jeszcze
przed chwilą
człowieka
budziło
...
a teraz
ta słoność
z ust się starła
i odejdzie
z pamięci
przykryta
codziennym
chlebem
...
wtorek, 23 lipca 2013
Coś
Chciałem coś napisać
lecz myśli odpłynęły
w spokojnym lazurze fal
przetykanym promieniami
słońca...
i kołysząc się tak
patrzyły w głąb
innego świata
nie myśląc
o niczym
licząc
własny oddech
rytm fal
przetykanych promieniami
słońca
lecz myśli odpłynęły
w spokojnym lazurze fal
przetykanym promieniami
słońca...
i kołysząc się tak
patrzyły w głąb
innego świata
nie myśląc
o niczym
licząc
własny oddech
rytm fal
przetykanych promieniami
słońca
czwartek, 11 lipca 2013
Worek Kosmosu
Gdybym mógł rozkwietnić skały
rozwkietniłbym żółtymi kwiatami
Gdybym mógł spakować kosmos cały
spakowałbym go w worek mały
zarzucił na plecy
i ruszył
...
szczęśliwy cały
że ten kawałek nieba,
te kwiaty, drzewa
tobie niosę
i oddam tobie
i powiem:
chodźmy,
lećmy
niczego nam nie trzeba
tylko nas
i tego worka
pełnego nieba!
rozwkietniłbym żółtymi kwiatami
Gdybym mógł spakować kosmos cały
spakowałbym go w worek mały
zarzucił na plecy
i ruszył
...
szczęśliwy cały
że ten kawałek nieba,
te kwiaty, drzewa
tobie niosę
i oddam tobie
i powiem:
chodźmy,
lećmy
niczego nam nie trzeba
tylko nas
i tego worka
pełnego nieba!
sieć
pajęczyna - lepka sieć
myśli moje pajęczyna
może srebrna, piękna
niedostępna
zgubna
i występna
jakże mam się wydostać z niej?
pajęczyna - srebrna sieć
wleć w nią wleć
odwiedź mnie
a nie wrócisz już
skąd przychodzisz
odchodzisz?
ale to sieć
zgubna i występna
jak się wydostać z niej?
trzeba zniszczyć
delikatne dzieło srebrnych myśli
by wszyscy z niej wyszli
i nie wrócili już?
koniec...
myśli moje pajęczyna
może srebrna, piękna
niedostępna
zgubna
i występna
jakże mam się wydostać z niej?
pajęczyna - srebrna sieć
wleć w nią wleć
odwiedź mnie
a nie wrócisz już
skąd przychodzisz
odchodzisz?
ale to sieć
zgubna i występna
jak się wydostać z niej?
trzeba zniszczyć
delikatne dzieło srebrnych myśli
by wszyscy z niej wyszli
i nie wrócili już?
koniec...
środa, 10 lipca 2013
Tęsknota - któraś z kolei...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
niechcący trącając niewyklute pragnienia
obetrze łzę - być może ostatnią
być może nie
...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
zrzucając nocne marzenia
zje może lekkie śniadanie
może nic nie przełknie
...
bo co to za dzień
kiedy dotyku brak
kiedy uśmiech pozostał
gdzieś wczoraj
i nikt dziś z niego nie naleje
...
bo co to za dzień
kiedy ... nic
maluje pustkę
bolącą w całym ciele
ba...
duszę wykręca paląc
skrzydła - ostatnie
jak słowa na wietrze
bez sensu dni następnych...
niechcący trącając niewyklute pragnienia
obetrze łzę - być może ostatnią
być może nie
...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
zrzucając nocne marzenia
zje może lekkie śniadanie
może nic nie przełknie
...
bo co to za dzień
kiedy dotyku brak
kiedy uśmiech pozostał
gdzieś wczoraj
i nikt dziś z niego nie naleje
...
bo co to za dzień
kiedy ... nic
maluje pustkę
bolącą w całym ciele
ba...
duszę wykręca paląc
skrzydła - ostatnie
jak słowa na wietrze
bez sensu dni następnych...
wtorek, 9 lipca 2013
Myśl Chodnikowa
czyste i schludne życie
ułożone w harmonogramie
przewidzianych zdarzeń
brak marzeń
miasto z jego korkami
równo stojącymi autami
miasto z upałem
falującym powietrzem
gorących silników
rozgrzanych chodników
bez kropli snów..
bez deszczów marzeń
...
zaszyć się stąd
w zieloność lasu
w świeżej wilgoci
ust rozchylonych
pachnących
namiętnością
myślą swobodną
wśród liści
cichością
westchnień
podarowanych
marzenie
zmieniać
w spełnienie
ułożone w harmonogramie
przewidzianych zdarzeń
brak marzeń
miasto z jego korkami
równo stojącymi autami
miasto z upałem
falującym powietrzem
gorących silników
rozgrzanych chodników
bez kropli snów..
bez deszczów marzeń
...
zaszyć się stąd
w zieloność lasu
w świeżej wilgoci
ust rozchylonych
pachnących
namiętnością
myślą swobodną
wśród liści
cichością
westchnień
podarowanych
marzenie
zmieniać
w spełnienie
sobota, 6 lipca 2013
KT122
Jak to możliwe?
Jak?
Że cała muzyka
Opuściła mnie
Odwróciła się
Wraz
Z ostatnią częścią
Mojej duszy
Daleko gdzieś
Gdzie dni nie kładą się spać
Gdzie nikt nie może spaść
i wiem co robić mam
Tylko...
czemu mnie
Tylko...
czemu mnie
czemu nie zabrały mnie
...
chciałbym być tam na górze
Przy Twoich snach
Przy Twojej skórze...
a tylko muzyka tam jest
muzyka
Jak?
Że cała muzyka
Opuściła mnie
Odwróciła się
Wraz
Z ostatnią częścią
Mojej duszy
Daleko gdzieś
Gdzie dni nie kładą się spać
Gdzie nikt nie może spaść
i wiem co robić mam
Tylko...
czemu mnie
Tylko...
czemu mnie
czemu nie zabrały mnie
...
chciałbym być tam na górze
Przy Twoich snach
Przy Twojej skórze...
a tylko muzyka tam jest
muzyka
burza
lato ogląda się w kałużach
pełnych od burzowych łez
choć ciepło wszystkim służy
parasol przyda się
deszcz ten i grad emocji
wczorajszych być może
położył cień markotny
wypalił w sercu dziurę
radość miała być obecna
ogromna siła z mocą dane
i tylko dni słoneczne
lecz w chmurach tonę cały
nie ciesząc się
nie śmiejąc
jakby
wyjęty
z ramy
pełnych od burzowych łez
choć ciepło wszystkim służy
parasol przyda się
deszcz ten i grad emocji
wczorajszych być może
położył cień markotny
wypalił w sercu dziurę
radość miała być obecna
ogromna siła z mocą dane
i tylko dni słoneczne
lecz w chmurach tonę cały
nie ciesząc się
nie śmiejąc
jakby
wyjęty
z ramy
wtorek, 2 lipca 2013
Nie-wiersz
nic konkretnego
ot taki sobie
nie-wiersz
powstaje
późnym popołudniem
niezbyt ciepłego lata
po obiedzie może
i przed kolacją jakoś
i nic nie wniesie
swoim istnieniem
niczego nie zmieni
ni w sercach czy duszach
nie będzie wzruszał
a tylko wyleci z pamięci
jak setki innych wierszy
ot taki sobie
nie-wiersz
powstaje
późnym popołudniem
niezbyt ciepłego lata
po obiedzie może
i przed kolacją jakoś
i nic nie wniesie
swoim istnieniem
niczego nie zmieni
ni w sercach czy duszach
nie będzie wzruszał
a tylko wyleci z pamięci
jak setki innych wierszy
niedziela, 30 czerwca 2013
Twoje Też
Myśli huczą w chaosie
nie słychać niczego
prócz krzyku wielkiego
ze strachem w głosie
ze strachem w głowie
wyzbyć się go trzeba
wznieść się do nieba
z nadzieją w słowie
z nadzieją w duszy
nowego istnienia
nowego stworzenia
wszelkie łzy wysuszy
... i Twoje też...
nie słychać niczego
prócz krzyku wielkiego
ze strachem w głosie
ze strachem w głowie
wyzbyć się go trzeba
wznieść się do nieba
z nadzieją w słowie
z nadzieją w duszy
nowego istnienia
nowego stworzenia
wszelkie łzy wysuszy
... i Twoje też...
czwartek, 27 czerwca 2013
Moja Cisza ...
niczego bardziej nie pragnę
niż ciszy ...
zamkniętej ze mną w milczeniu
niczego bardziej nie pragnę
niż ciszy ...
zamkniętej ze mną w istnieniu
niż ciszy ...
w której nie słyszę
niczego
w której nie czuję
niczego
co mogłoby dotknąć mnie bardziej
niż chcę
co mogłoby zburzyć mnie bardziej
niż chcę
czy chcę czegoś bardziej niż ciszy?
zamkniętej w moim świecie
zamkniętej w sobie
nic więcej nie powiem...
niech cisza mówi
ona rozumie
niż ciszy ...
zamkniętej ze mną w milczeniu
niczego bardziej nie pragnę
niż ciszy ...
zamkniętej ze mną w istnieniu
niż ciszy ...
w której nie słyszę
niczego
w której nie czuję
niczego
co mogłoby dotknąć mnie bardziej
niż chcę
co mogłoby zburzyć mnie bardziej
niż chcę
czy chcę czegoś bardziej niż ciszy?
zamkniętej w moim świecie
zamkniętej w sobie
nic więcej nie powiem...
niech cisza mówi
ona rozumie
środa, 26 czerwca 2013
Małe niepewności
krztyna niepewności
wdziera się w myśl
strachem niepomyślności
wszystkie inne
myśli kuleją
nie odpowiadają
nadzieją
i milkną
w tej krztynie
nie mogąc
odetchnąć
odepchnąć
zdusić
muszą się
zmusić
by coś
z tym
zrobić
......
zgubić
wdziera się w myśl
strachem niepomyślności
wszystkie inne
myśli kuleją
nie odpowiadają
nadzieją
i milkną
w tej krztynie
nie mogąc
odetchnąć
odepchnąć
zdusić
muszą się
zmusić
by coś
z tym
zrobić
......
zgubić
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Nieposkładany
Dzień nie złożył się wcale
nie złożył w żadną
sensowną całość ładną
tylko ledwo
posklejane chwile
jakby zupełnie różne motyle
bezsensownie zawieszone w czasie
nic zupełnie nic na czasie
a na koniec jeszcze
spadły deszcze
wreszcie
pogrąży się świat w wodzie
zapomnę w końcu o zawodzie
o zdumieniu o marzeniu
tylko zawisnę jak w śnie
wyśpię się wreszcie...
nie złożył w żadną
sensowną całość ładną
tylko ledwo
posklejane chwile
jakby zupełnie różne motyle
bezsensownie zawieszone w czasie
nic zupełnie nic na czasie
a na koniec jeszcze
spadły deszcze
wreszcie
pogrąży się świat w wodzie
zapomnę w końcu o zawodzie
o zdumieniu o marzeniu
tylko zawisnę jak w śnie
wyśpię się wreszcie...
sobota, 22 czerwca 2013
bez znaczenia
W zapadającym zmierzchu
ostatni promień słońca
wpadł ukradkiem w źrenicę
obijając się od łzy tęczą
następnych chwil,
które już samotne będą
następnych nocy
które bez ciebie zostaną
zostań
jeszcze niech
nacieszę się tęczą
przez tą chwilę
gdy słońce zgaśnie
a ja wraz z nim
zostań
co zostanie
zostanie
bez znaczenia
ostatni promień słońca
wpadł ukradkiem w źrenicę
obijając się od łzy tęczą
następnych chwil,
które już samotne będą
następnych nocy
które bez ciebie zostaną
zostań
jeszcze niech
nacieszę się tęczą
przez tą chwilę
gdy słońce zgaśnie
a ja wraz z nim
zostań
co zostanie
zostanie
bez znaczenia
piątek, 21 czerwca 2013
Krawędzie
Krawędź nocy gorącej
Krawędź rzeczy rozkosznej
Wpisanej w duszę
Tak nienasyconą boleśnie
Tak chcącą jeszcze
że gdy krawędź przełamie
choćby kropla najmniejsza
To jakby niebo słynęło
i rzecz największa
napełniając duszę
wytchnieniem
spełnieniem
morzem
Krawędź rzeczy rozkosznej
Wpisanej w duszę
Tak nienasyconą boleśnie
Tak chcącą jeszcze
że gdy krawędź przełamie
choćby kropla najmniejsza
To jakby niebo słynęło
i rzecz największa
napełniając duszę
wytchnieniem
spełnieniem
morzem
piątek, 14 czerwca 2013
Zgaszone Sny
Zgaszone, zgaszone sny
W zimnym biegunie trwają
Bez szans na lepsze dni
Wytchnienia nocą nie dają
Zgaszone, zgaszone dni
Bez sensu ulicami się tułają
W nadziei na lepsze sny
Krople łez na dłonie spadają
Miejcie o miejcie w pamięci
Każdą chwilę od łez mokrą
Niech boją się jej nie-święci
Niech marzenia nie mokną
A wzejdzie, a wzejdzie ta
Gwiazda na nocnym niebie
I zabierze nasz czas tam
Gdzie myśli ogarną i Ciebie
W zimnym biegunie trwają
Bez szans na lepsze dni
Wytchnienia nocą nie dają
Zgaszone, zgaszone dni
Bez sensu ulicami się tułają
W nadziei na lepsze sny
Krople łez na dłonie spadają
Miejcie o miejcie w pamięci
Każdą chwilę od łez mokrą
Niech boją się jej nie-święci
Niech marzenia nie mokną
A wzejdzie, a wzejdzie ta
Gwiazda na nocnym niebie
I zabierze nasz czas tam
Gdzie myśli ogarną i Ciebie
piątek, 7 czerwca 2013
Dobranoc
Dzień ląduje miękko
W Wieczornych ramionach
Wzdychając lekko
Dłoń trzymana w dłoniach
I razem ze sobą
Sny splotą
Usta splotą
Jedną istotą
A gdy księżyc wstanie
Nie pozna już
Czyje to dłonie słone,
Od pocałunków
Warg, myśli, czy snów
Dość już słów
Dobranoc…
W Wieczornych ramionach
Wzdychając lekko
Dłoń trzymana w dłoniach
I razem ze sobą
Sny splotą
Usta splotą
Jedną istotą
A gdy księżyc wstanie
Nie pozna już
Czyje to dłonie słone,
Od pocałunków
Warg, myśli, czy snów
Dość już słów
Dobranoc…
wtorek, 4 czerwca 2013
Metal
Wtopić duszę w stal,
zalać serce metalem
i niech zginie świat
nie wzruszy to wcale
Tylko metaliczny śmiech
zostanie rdzawy
od łez
tych co zostali
gdy innym
świat się
zawalił...
zalać serce metalem
i niech zginie świat
nie wzruszy to wcale
Tylko metaliczny śmiech
zostanie rdzawy
od łez
tych co zostali
gdy innym
świat się
zawalił...
czwartek, 30 maja 2013
upał
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
wyschnięte na wiór minuty
porozrzucane na piachu
drętwieją ze strachu
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
Przygnębione godziny
bezsennie niewyspane
kiedy nadchodzą
dni słońcem rozgrzane
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
wyschnięte na wiór minuty
porozrzucane na piachu
drętwieją ze strachu
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
Przygnębione godziny
bezsennie niewyspane
kiedy nadchodzą
dni słońcem rozgrzane
męczące upały
dręczące owady
i krzyk mew w oddali
skóra, na wietrze pali
środa, 29 maja 2013
Mowa Ciała
gdy ktoś sercem mówi
usta milczą w uśmiechu
a oczy błyszczą
marzeniami
...
gdy ktoś sercem słucha
usta milczą w uśmiechu
a skrzydła rosną
dreszczem
unoszą
...
więc choć serce schowane
można je dostrzec
trzeba tylko patrzeć
usta milczą w uśmiechu
a oczy błyszczą
marzeniami
...
gdy ktoś sercem słucha
usta milczą w uśmiechu
a skrzydła rosną
dreszczem
unoszą
...
więc choć serce schowane
można je dostrzec
trzeba tylko patrzeć
wtorek, 28 maja 2013
Daleko czy Blisko tak?
bo nie było dziś na targu
niczego prócz kropel wody
stygnących na policzkach łez
bo nie było dziś w sklepie
wczorajszych snów zmierzwionych
deszczem porannego chłodu
bo kto by potrzebował
niespełnionych marzeń
bo kto by chciał wracać
z miejsc, w których
się nie było
będąc zarazem
tak blisko
tylko po to by nie zaszywać
starych ran
wspomnień
jak zielono
jak radośnie
powiośnie
przedlecie
i też deszcz gościł na świecie
od stygnących kropel wody
warg
wrzosów
tak bliskich
miejsc,
których nie było
niczego prócz kropel wody
stygnących na policzkach łez
bo nie było dziś w sklepie
wczorajszych snów zmierzwionych
deszczem porannego chłodu
bo kto by potrzebował
niespełnionych marzeń
bo kto by chciał wracać
z miejsc, w których
się nie było
będąc zarazem
tak blisko
tylko po to by nie zaszywać
starych ran
wspomnień
jak zielono
jak radośnie
powiośnie
przedlecie
i też deszcz gościł na świecie
od stygnących kropel wody
warg
wrzosów
tak bliskich
miejsc,
których nie było
poniedziałek, 27 maja 2013
czwartek, 23 maja 2013
Droga
Droga z hałasem umykających minut,
kilometry pożerane
w tłoku samotnych skorup
mknących, jak ja,
w nicość spraw nieważnych,
a ważne zostawiając w domach.
I tylko ukryte pragnienia
podróżują razem
z tym tłumem pospiesznym
jak bez biletu - na gapę
kilometry pożerane
w tłoku samotnych skorup
mknących, jak ja,
w nicość spraw nieważnych,
a ważne zostawiając w domach.
I tylko ukryte pragnienia
podróżują razem
z tym tłumem pospiesznym
jak bez biletu - na gapę
czwartek, 16 maja 2013
KT120
Lód,
gładki,
ostry
czysty
przeźroczysty
jak słowa
miażdżące
zimnem
niszczące
słodki owoc
z lodem złączony
czy żółty
czy czerwony
sorbet gotowy
słodko-kwaśny
jak każda chwila
gdy ją przeżywasz
czy to razem
czy samotnie nocą
owoce i lód
razem poniosą
gładki,
ostry
czysty
przeźroczysty
jak słowa
miażdżące
zimnem
niszczące
słodki owoc
z lodem złączony
czy żółty
czy czerwony
sorbet gotowy
słodko-kwaśny
jak każda chwila
gdy ją przeżywasz
czy to razem
czy samotnie nocą
owoce i lód
razem poniosą
środa, 15 maja 2013
Truskawki?
Jak słodkie truskawki
Jak niebo niebieskie
Jak trawa zielona
Tak dusza spełniona,
Jak wiosny wspomnienie
Głębokie westchnienie
Jak żar lata gorący
Od pocałunków drżący
Jak jesieni wzory
Pachnące kolory
Tak w duszę wpisane
Uczucia wyznane
Zebrane
W jedno
Życie
Wzięte
Zamknięte
A może
Ktoś je otworzy
I świat zaleją
Obrazami
Słowami
Jedną radością
…
miłością
…
Jak niebo niebieskie
Jak trawa zielona
Tak dusza spełniona,
Jak wiosny wspomnienie
Głębokie westchnienie
Jak żar lata gorący
Od pocałunków drżący
Jak jesieni wzory
Pachnące kolory
Tak w duszę wpisane
Uczucia wyznane
Zebrane
W jedno
Życie
Wzięte
Zamknięte
A może
Ktoś je otworzy
I świat zaleją
Obrazami
Słowami
Jedną radością
…
miłością
…
poniedziałek, 13 maja 2013
KT119
Kawałki czasu
Potrącone
Przez życie
Odbijają
Przeszłość
Jak w lustrze
Pokazując
Co
Chcieliśmy,
Co
Pragnęliśmy,
Dziś kolejne
Lustro
Rozbić
Trzeba,
Nie spoglądać
W środek
Tego
Czego
Nie ma…
Potrącone
Przez życie
Odbijają
Przeszłość
Jak w lustrze
Pokazując
Co
Chcieliśmy,
Co
Pragnęliśmy,
Dziś kolejne
Lustro
Rozbić
Trzeba,
Nie spoglądać
W środek
Tego
Czego
Nie ma…
piątek, 10 maja 2013
NIRO cz.II
Nieoczekiwanie rozprute wartości nie wnoszą już niczego, co można by nazwać czymś ważnym. Są jedynie martwą tkanką, której zadaniem jest gnić i zmienić się w pył, proch, nicość...Niebyt
Niro nie odwracała wzroku, szła wolno w ciemnościach starając się nie słuchać Żalu i Goryczy, które raz po raz zniechęcały ją do dalszej podróży. Niejednokrotnie Niro przystawała zmęczona i wyczerpana chcąc rzucić się w ich objęcia z beznamiętną miną przegranego człowieka, lecz gdy tylko odwracała wzrok od horyzontu duszy i patrzyła za siebie, doznawała uczucia, że Żal i Gorycz nie są jedyni towarzyszami jej wędrówki i, że za nimi idzie coś lub ktoś znacznie mroczniejszy i straszniejszy od tych dwojga. Nie wiedziała czy to jest Czarna Rozpacz czy może Nienawiść – ta najgorsza ze wszystkich Nienawiści, jakie znała, Nienawiść do samej siebie. Bojąc się, że to coś ją pochłonie, nieważne czy Czarna Rozpacz, czy Nienawiść, wstawała, zmuszając się do wysiłku i powoli ruszała, w kierunku horyzontu. Mimo, że nadal uważała horyzont miłości wiary i nadziei za strasznie naiwny i pozbawiony sensu. Tak mijały dni nie mijając, Niro szła jak się jej zdawało dość długo by mówić o dniach, lecz nie czuła głodu czy pragnienia, czuła natomiast zmęczenie ogarniało ją z każdej strony. Nie mając czasu odpocząć, nie chcąc wsłuchiwać się w żal, szła z rodzącą się coraz większą irytacją, a już po chwili owa Irytacja zmaterializowała się z okrutną wręcz brutalnością stając jej na drodze z pytaniem
- ej ty! – Niro? Tak? – Rzuciła iryrtującym głosem – idziesz do horyzontu? -Niro nie odezwała się - pokaż mi, choć jednego człowieka, który tam doszedł?
Milczenie, jakie zapadło, w tym cichym półmroku było wymowne. Niro spojrzała na Irytację z głębokim przekonaniem, że ta ma stuprocentową rację. Żal i Gorycz uśmiechali się szeroko. Coś strasznego, znacznie się przybliżyło niemal sięgając ramion Niro. Ta jednak się nie obejrzała, zmarszczyła brwi i dziwiąc się samej sobie wycedziła cynicznie
- nie zadawaj mi głupich pytań – idę to idę i taka jest moja odpowiedź. Ruszyła a mina zdumionej Irytacji mogłaby przejść do kanonu rzeczy kompletnie niespotykanych. I jak szybko się zrodziła tak szybko zginęła w ciemnym całunie Czarnej Rozpaczy, a może Nienawiści, tego nie wie nikt.
Żal i Gorycz szli za Niro, lecz nie odzywali się, bojąc się podzielić losu Irytacji. Liczyli jednak na brak wiary nadziei i miłości w sercu Niro, dzięki czemu, wkrótce odzyskają swe panowanie...
Niro nie odwracała wzroku, szła wolno w ciemnościach starając się nie słuchać Żalu i Goryczy, które raz po raz zniechęcały ją do dalszej podróży. Niejednokrotnie Niro przystawała zmęczona i wyczerpana chcąc rzucić się w ich objęcia z beznamiętną miną przegranego człowieka, lecz gdy tylko odwracała wzrok od horyzontu duszy i patrzyła za siebie, doznawała uczucia, że Żal i Gorycz nie są jedyni towarzyszami jej wędrówki i, że za nimi idzie coś lub ktoś znacznie mroczniejszy i straszniejszy od tych dwojga. Nie wiedziała czy to jest Czarna Rozpacz czy może Nienawiść – ta najgorsza ze wszystkich Nienawiści, jakie znała, Nienawiść do samej siebie. Bojąc się, że to coś ją pochłonie, nieważne czy Czarna Rozpacz, czy Nienawiść, wstawała, zmuszając się do wysiłku i powoli ruszała, w kierunku horyzontu. Mimo, że nadal uważała horyzont miłości wiary i nadziei za strasznie naiwny i pozbawiony sensu. Tak mijały dni nie mijając, Niro szła jak się jej zdawało dość długo by mówić o dniach, lecz nie czuła głodu czy pragnienia, czuła natomiast zmęczenie ogarniało ją z każdej strony. Nie mając czasu odpocząć, nie chcąc wsłuchiwać się w żal, szła z rodzącą się coraz większą irytacją, a już po chwili owa Irytacja zmaterializowała się z okrutną wręcz brutalnością stając jej na drodze z pytaniem
- ej ty! – Niro? Tak? – Rzuciła iryrtującym głosem – idziesz do horyzontu? -Niro nie odezwała się - pokaż mi, choć jednego człowieka, który tam doszedł?
Milczenie, jakie zapadło, w tym cichym półmroku było wymowne. Niro spojrzała na Irytację z głębokim przekonaniem, że ta ma stuprocentową rację. Żal i Gorycz uśmiechali się szeroko. Coś strasznego, znacznie się przybliżyło niemal sięgając ramion Niro. Ta jednak się nie obejrzała, zmarszczyła brwi i dziwiąc się samej sobie wycedziła cynicznie
- nie zadawaj mi głupich pytań – idę to idę i taka jest moja odpowiedź. Ruszyła a mina zdumionej Irytacji mogłaby przejść do kanonu rzeczy kompletnie niespotykanych. I jak szybko się zrodziła tak szybko zginęła w ciemnym całunie Czarnej Rozpaczy, a może Nienawiści, tego nie wie nikt.
Żal i Gorycz szli za Niro, lecz nie odzywali się, bojąc się podzielić losu Irytacji. Liczyli jednak na brak wiary nadziei i miłości w sercu Niro, dzięki czemu, wkrótce odzyskają swe panowanie...
czwartek, 9 maja 2013
Trzy Krople
Trzy krople
I słowa trzy
Wieczorem
Oddane
Łzy
Trzy słowa
I krople trzy
Złapane
Stęsknione
Sny
Gdy wszystko
Zapadnie
W noc ciemną
Na dnie
Wracają
…
Krople
Słowa
Pytają
…
krople
słowa
gdzie
jestem ja?
gdzie
jesteś ty?
gdzie
są nasze
sny?
…
I słowa trzy
Wieczorem
Oddane
Łzy
Trzy słowa
I krople trzy
Złapane
Stęsknione
Sny
Gdy wszystko
Zapadnie
W noc ciemną
Na dnie
Wracają
…
Krople
Słowa
Pytają
…
krople
słowa
gdzie
jestem ja?
gdzie
jesteś ty?
gdzie
są nasze
sny?
…
poniedziałek, 6 maja 2013
Zgiełk
Szybkie pisanie
Słów poganianie
Na kolanie…
Dwa z nich uciekły
Trzy się wściekły
I wrzeszczą…
Na przekór dreszczom
Bo te ze strachu
Zdrętwiały
I wiersz ten cały
Stoi na głowie
Och! nic tu po słowie
Które miało cieszyć
Lub wzruszyć
Zły humor kruszyć,
Bo szybkie pisanie
Na nic, na nie…
Tylko bałagan
Pozostał
I kot co został
Bez uśmiechu
Znikając
Z tych linijek
Jak zając
Kicając…
Ze słów
Zgiełku
zgiełku duszy
Słów poganianie
Na kolanie…
Dwa z nich uciekły
Trzy się wściekły
I wrzeszczą…
Na przekór dreszczom
Bo te ze strachu
Zdrętwiały
I wiersz ten cały
Stoi na głowie
Och! nic tu po słowie
Które miało cieszyć
Lub wzruszyć
Zły humor kruszyć,
Bo szybkie pisanie
Na nic, na nie…
Tylko bałagan
Pozostał
I kot co został
Bez uśmiechu
Znikając
Z tych linijek
Jak zając
Kicając…
Ze słów
Zgiełku
zgiełku duszy
wtorek, 30 kwietnia 2013
NIRO
Halo to nic niemówiące słowa, bezbrzeżnie odrzucone, bezwiednie zniszczone po prostu słowa.
Jak tych kilka starych łat mających zasłaniać to, co dziurawe, same już niczego nie zasłaniają a jedynie pokazują słabość skrytości.
Niro siedziała samotnie nad brzegiem rzeki. Patrzyła zdawałoby się bezmyślnie w dal, lecz w jej sercu przelewały się fale goryczy i żalu. Nie zasłużyła sobie na nie, lecz to się już działo. Świat ukarał ją za szlachetne serce, dobre intencje i wiarę w ludzi. Można by powiedzieć, że właśnie rodziła się nienawiść do świata, ale nie u Niro, na jej twarzy malował się spokój, smutek i lekki rumieniec spowodowany zapewne niedawnym biegiem, po łzach nie było już ani śladu, może w ogóle ich nie było. Wokół powoli zapadał zmierzch, rzeka ledwo słyszalnie szumiała leniwym nurtem, a cisza panowała nad tym skrawkiem świata. Niro wstała, podeszła na sam skraj rzeki, jej stopy zanurzyły się w nurcie, buty trzymała w lewej ręce. Chłód ogarnął jej ciało, gorączka gorących, nieprzyjemnych myśli spłynęła z niej do rzeki, była wolna. Rzuciła buty daleko w środek nurtu i pobiegła w mrok nie chcąc mieć już nic wspólnego z tym światem, świat się tym nie przejął i zaczął szykować się do zbliżającej się nocy.
Dopiero na drugi dzień świat przypomniał sobie o Niro, pytając raz po raz czy ktoś jej nie widział, ale wczorajsza obojętność wobec Niro nie pozwalała mu jej znaleźć.
- gdzie jest Niro? Widział ją ktoś? Może poszła do lasu? Może nad rzekę? – Nikt nie potrafił odpowiedzieć na te pytania, nawet Niro miała z tym spory problem, gdyż, kiedy się zbudziła spytała – gdzie ja jestem? I nie chodziło jej czy jest w swoim łóżku, wiosce obok, czy w głębokim lesie, chodziło jej gdzie jest naprawdę. To, co widziała w niczym nie przypominało znanego jej świata, w ogóle trudno było to nazwać światem, gdyż to, co widziała to było coś zupełnie nieznanego, niezbadanego i bezbrzeżnie oddalonego od niej samej. – Czy tak wygląda piekło? – Nie – w piekle musi być cieplej i straszniej – czy tak wygląda niebo? – Nie w niebie jest piękniej i jaśniej, – więc gdzie jestem? Spytała głośno Niro. Uwięziłaś się sama we własnej duszy- usłyszała podwójny głos
- a Ty...Wy, kim jesteście? –Spytała
- nie wiesz? – Odpowiedział podwójny głos, to my Twój żal i Twoja gorycz powiedziały głosy po kolei.
Zostaniesz tu z nami dopóki nie odnajdziesz właściwej drogi.
-, ale jak mam znaleźć drogę – skoro tu nic nie ma? – Spytała spokojnie Niro
- jesteś tego pewna? – Odpowiedziały jednocześnie Żal i Gorycz
Wtedy w słabym świetle zobaczyła nieba rdzo jaśniejącą wstęgę, która wiła się przed nią daleko poza...Horyzont? To jej dusza miała horyzont?
- o tak – odparły jednocześnie masz Niro horyzont, to Twoja wiara, nadzieja i miłość
-, ale... – Chciała coś powiedzieć Niro, o banale tego horyzontu, lecz Żal i Gorycz jej przerwały
- też tak myślimy, to banał i raczej zostaniesz z nami niż pójdziesz tą wąską drogą szukać czegoś, co wcale może nie istnieć...
-, co za dusza, tu naprawdę nic nie ma! – Krzyknęła Niro, a wtedy zatrzęsła się dusza i było to dość nieprzyjemne, oprócz gęsiej skórki na rękach włos zjeżył się Niro na karku, choć nie miała tam wcale włosów.
- obawiam się, że nie podoba się twojej duszy, co mówisz powiedział Żal
- nie mów nic, dodała Gorycz – usiądź i zajmij się nami, potrzebujemy cię- dodała
- niemożliwe- powiedziała do siebie Niro, to nie może być prawda, że zostały mi tylko Żal i Gorycz i jakiś mglisty horyzont, gdzie moi przyjaciele, moja radość moje dni?
- wrzuciłaś to wszystko do rzeki – odparły spokojnie żal i gorycz
- i co teraz? Spytała Niro
- zostaje ci niepewna drogi no i my
- acha- to czas na mnie – powiedziała Niro i wstała, zrobiło się jakby odrobinę jaśniej...
Jak tych kilka starych łat mających zasłaniać to, co dziurawe, same już niczego nie zasłaniają a jedynie pokazują słabość skrytości.
Niro siedziała samotnie nad brzegiem rzeki. Patrzyła zdawałoby się bezmyślnie w dal, lecz w jej sercu przelewały się fale goryczy i żalu. Nie zasłużyła sobie na nie, lecz to się już działo. Świat ukarał ją za szlachetne serce, dobre intencje i wiarę w ludzi. Można by powiedzieć, że właśnie rodziła się nienawiść do świata, ale nie u Niro, na jej twarzy malował się spokój, smutek i lekki rumieniec spowodowany zapewne niedawnym biegiem, po łzach nie było już ani śladu, może w ogóle ich nie było. Wokół powoli zapadał zmierzch, rzeka ledwo słyszalnie szumiała leniwym nurtem, a cisza panowała nad tym skrawkiem świata. Niro wstała, podeszła na sam skraj rzeki, jej stopy zanurzyły się w nurcie, buty trzymała w lewej ręce. Chłód ogarnął jej ciało, gorączka gorących, nieprzyjemnych myśli spłynęła z niej do rzeki, była wolna. Rzuciła buty daleko w środek nurtu i pobiegła w mrok nie chcąc mieć już nic wspólnego z tym światem, świat się tym nie przejął i zaczął szykować się do zbliżającej się nocy.
Dopiero na drugi dzień świat przypomniał sobie o Niro, pytając raz po raz czy ktoś jej nie widział, ale wczorajsza obojętność wobec Niro nie pozwalała mu jej znaleźć.
- gdzie jest Niro? Widział ją ktoś? Może poszła do lasu? Może nad rzekę? – Nikt nie potrafił odpowiedzieć na te pytania, nawet Niro miała z tym spory problem, gdyż, kiedy się zbudziła spytała – gdzie ja jestem? I nie chodziło jej czy jest w swoim łóżku, wiosce obok, czy w głębokim lesie, chodziło jej gdzie jest naprawdę. To, co widziała w niczym nie przypominało znanego jej świata, w ogóle trudno było to nazwać światem, gdyż to, co widziała to było coś zupełnie nieznanego, niezbadanego i bezbrzeżnie oddalonego od niej samej. – Czy tak wygląda piekło? – Nie – w piekle musi być cieplej i straszniej – czy tak wygląda niebo? – Nie w niebie jest piękniej i jaśniej, – więc gdzie jestem? Spytała głośno Niro. Uwięziłaś się sama we własnej duszy- usłyszała podwójny głos
- a Ty...Wy, kim jesteście? –Spytała
- nie wiesz? – Odpowiedział podwójny głos, to my Twój żal i Twoja gorycz powiedziały głosy po kolei.
Zostaniesz tu z nami dopóki nie odnajdziesz właściwej drogi.
-, ale jak mam znaleźć drogę – skoro tu nic nie ma? – Spytała spokojnie Niro
- jesteś tego pewna? – Odpowiedziały jednocześnie Żal i Gorycz
Wtedy w słabym świetle zobaczyła nieba rdzo jaśniejącą wstęgę, która wiła się przed nią daleko poza...Horyzont? To jej dusza miała horyzont?
- o tak – odparły jednocześnie masz Niro horyzont, to Twoja wiara, nadzieja i miłość
-, ale... – Chciała coś powiedzieć Niro, o banale tego horyzontu, lecz Żal i Gorycz jej przerwały
- też tak myślimy, to banał i raczej zostaniesz z nami niż pójdziesz tą wąską drogą szukać czegoś, co wcale może nie istnieć...
-, co za dusza, tu naprawdę nic nie ma! – Krzyknęła Niro, a wtedy zatrzęsła się dusza i było to dość nieprzyjemne, oprócz gęsiej skórki na rękach włos zjeżył się Niro na karku, choć nie miała tam wcale włosów.
- obawiam się, że nie podoba się twojej duszy, co mówisz powiedział Żal
- nie mów nic, dodała Gorycz – usiądź i zajmij się nami, potrzebujemy cię- dodała
- niemożliwe- powiedziała do siebie Niro, to nie może być prawda, że zostały mi tylko Żal i Gorycz i jakiś mglisty horyzont, gdzie moi przyjaciele, moja radość moje dni?
- wrzuciłaś to wszystko do rzeki – odparły spokojnie żal i gorycz
- i co teraz? Spytała Niro
- zostaje ci niepewna drogi no i my
- acha- to czas na mnie – powiedziała Niro i wstała, zrobiło się jakby odrobinę jaśniej...
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
KB002
W serce wszedł zawód
Jak zawsze wchodząc
Wszystko zepsuł
Humor, nadzieję
I ochotę na to
Co gdy dnieje
Rano wyciąga z łóżka
Już jej nie ma
Już się nie rusza,
Bo zawód zawładnął sercem
Nie poleci dziś już więcej
A tylko cicho zapłacze
Może jutro będzie inaczej
Lecz na dziś to koniec
Dobry dzień utonie...
Jak zawsze wchodząc
Wszystko zepsuł
Humor, nadzieję
I ochotę na to
Co gdy dnieje
Rano wyciąga z łóżka
Już jej nie ma
Już się nie rusza,
Bo zawód zawładnął sercem
Nie poleci dziś już więcej
A tylko cicho zapłacze
Może jutro będzie inaczej
Lecz na dziś to koniec
Dobry dzień utonie...
środa, 24 kwietnia 2013
KT115
ciemne korytarze
sześcienno-kamienne
z fontannami
kryształowej wody
wdzierają się
strzępami
wspomnień
przez dzień
przez rzeczywistość
twardą oczywistość
a jeszcze niedawno
nim słońce wstało
naprawdę się działo
i kamienie
marzenie
westchnienie
i coś nieodgadnionego
i coś niedościgniętego
czy wróci?
Nie wróci
już więcej
jedynie
na ręce
zostanie
tych kilka
słów
…
Spokojnych
Snów…
sześcienno-kamienne
z fontannami
kryształowej wody
wdzierają się
strzępami
wspomnień
przez dzień
przez rzeczywistość
twardą oczywistość
a jeszcze niedawno
nim słońce wstało
naprawdę się działo
i kamienie
marzenie
westchnienie
i coś nieodgadnionego
i coś niedościgniętego
czy wróci?
Nie wróci
już więcej
jedynie
na ręce
zostanie
tych kilka
słów
…
Spokojnych
Snów…
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Czekanie
Czekanie…
…
Na słowo
Na nie..
Na nic
I nic nie da
Nadziei,
Że się coś
Zmieni
Więc…
Czekanie…
Upadek
Nadziei
I deszcz łez potem
I potem
Przed nowym
Czekaniem
…
Nadziei
powstanie
…
Na słowo
Na nie..
Na nic
I nic nie da
Nadziei,
Że się coś
Zmieni
Więc…
Czekanie…
Upadek
Nadziei
I deszcz łez potem
I potem
Przed nowym
Czekaniem
…
Nadziei
powstanie
piątek, 19 kwietnia 2013
Chmury
Co może się zdarzyć?
Co może zamarzyć?
I dokąd może dojść?
Ten kto z chmur
Głowy nie sprząta
Ten kto nie wie,
Że już piąta
I że czas już…
Na coś bardzo
Ważnego…
Czy na miłość
Czy na coś innego
Lecz głowa
Jeszcze daleko
A czas.. nie czeka
Idzie dalej
I wszyscy go mijają
I to coś ważnego…
Czy więc wyzbyć się
Marzeń, zdarzeń
I dróg wśród chmur?
Może…
to jedyna droga,
by kogoś spotkać
a może…
tylko wystarczy
nastawić budzik
niech warczy…
gdy przyjdzie
czas na coś
ważnego…
Co może zamarzyć?
I dokąd może dojść?
Ten kto z chmur
Głowy nie sprząta
Ten kto nie wie,
Że już piąta
I że czas już…
Na coś bardzo
Ważnego…
Czy na miłość
Czy na coś innego
Lecz głowa
Jeszcze daleko
A czas.. nie czeka
Idzie dalej
I wszyscy go mijają
I to coś ważnego…
Czy więc wyzbyć się
Marzeń, zdarzeń
I dróg wśród chmur?
Może…
to jedyna droga,
by kogoś spotkać
a może…
tylko wystarczy
nastawić budzik
niech warczy…
gdy przyjdzie
czas na coś
ważnego…
czwartek, 18 kwietnia 2013
KT112
Gdy zapachnie bliskością
Snów zbieżnością
Gdy wezmę ten świat
W dłonie, w usta
Zapłonie
…
Zachwyci i uśnie
Z uśmiechem błogim
…
Ze mną u boku
Nocny spokój…
I tylko bicie serca
W ciszy pozostaje
Snów zbieżnością
Gdy wezmę ten świat
W dłonie, w usta
Zapłonie
…
Zachwyci i uśnie
Z uśmiechem błogim
…
Ze mną u boku
Nocny spokój…
I tylko bicie serca
W ciszy pozostaje
środa, 17 kwietnia 2013
KT111
Czy można?
Odłożyć się na później?
Stanąć w biegu i poczekać?
Czy można?
Odsunąć świat od siebie
Usiąść i poczekać?
I nie iść tam,
gdzie idą dni
tylko zaczekać
na świeży podmuch
na bliskości okruch
na zieleń na drzewach
na wiosnę co śpiewa
że wszystko się budzi
a tylko my idziemy
z dniami i zapominamy
o wiośnie i o nas samych
Odłożyć się na później?
Stanąć w biegu i poczekać?
Czy można?
Odsunąć świat od siebie
Usiąść i poczekać?
I nie iść tam,
gdzie idą dni
tylko zaczekać
na świeży podmuch
na bliskości okruch
na zieleń na drzewach
na wiosnę co śpiewa
że wszystko się budzi
a tylko my idziemy
z dniami i zapominamy
o wiośnie i o nas samych
wtorek, 16 kwietnia 2013
Nowe
Nowe słońce
Nowe dni
Wszystko lśni
Nowe marzenia
Nowe niebo
Dlaczego?
Każde spojrzenie
Każde wtulenie
Nowe jest?
Wszystkie minuty
Gorące nuty
Nowe są
I czy to wiosna
Czy też marzenie
To wszystko jest
Jak nowe spojrzenie
Nowe dni
Wszystko lśni
Nowe marzenia
Nowe niebo
Dlaczego?
Każde spojrzenie
Każde wtulenie
Nowe jest?
Wszystkie minuty
Gorące nuty
Nowe są
I czy to wiosna
Czy też marzenie
To wszystko jest
Jak nowe spojrzenie
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Wiersz Jednodniowy
Ten wiersz
Te parę słów
Co masz przed oczami
Nie jest po to
by kruszyć bramy,
by unosić w niebo
uczuć peany,
czy rozkosze namiętności
jest po to by zniknął
w codzienności
a jego chwila
nie trwała dłużej
niż mrugnięcie oka
to właśnie powstał
po to,
nie dla niego strony,
laury czy wieńce
jego już Nikt nie
przeczyta więcej
lecz, jeśli przez tą
krótką chwilę
zapomnisz
o tym co wokół
wówczas
wstąpi na cokół
najwyższy
i odleci
tam gdzie radość
niosą inni poeci…
piątek, 12 kwietnia 2013
KT108
Przez krótki wieczór
Myśli przegalopowały
W budzącej się wiośnie
Zimnem- jeszcze śpiewały
Lecz światło latanii,…
Ciche rozmowy,…
Dodały ciepła
Do tej pogody
Pierwsze kwiaty
Wśród ulic widziane
I pierwsze strofy
Wśród szeptów pisane
Wszystko to …
Czeka, by wreszcie
Obudziło się ciepło
I wierzcie
Też czekam na
Ciepłe wiersze…
Myśli przegalopowały
W budzącej się wiośnie
Zimnem- jeszcze śpiewały
Lecz światło latanii,…
Ciche rozmowy,…
Dodały ciepła
Do tej pogody
Pierwsze kwiaty
Wśród ulic widziane
I pierwsze strofy
Wśród szeptów pisane
Wszystko to …
Czeka, by wreszcie
Obudziło się ciepło
I wierzcie
Też czekam na
Ciepłe wiersze…
wtorek, 9 kwietnia 2013
KT107
Niepokój, niepewność
Obca jakaś ciemność,
I męczące pytania
Bez odpowiadania
Ciągle ten sam mrok
I snów nocne straszenie
W mgłę wbity wzrok
Nieugaszone pragnienie
I czas, który biegnie
I czas, który ucieknie
I tylko wysuszona łza
Zostanie w dłoni
Wspomnienie po nim
Obca jakaś ciemność,
I męczące pytania
Bez odpowiadania
Ciągle ten sam mrok
I snów nocne straszenie
W mgłę wbity wzrok
Nieugaszone pragnienie
I czas, który biegnie
I czas, który ucieknie
I tylko wysuszona łza
Zostanie w dłoni
Wspomnienie po nim
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
KT106
Pod bladą maską
Pod spokojności taflą
Żar kotłuje się i płonie
Miota błyskawica
I gejzerem gniewu
Chce zalać świat
Zniszczenie podsycać
By po chwili
Przykryć się
Na nowo
Spokojności taflą,
Czy to łatwo?
Z burz budować dni
Pogubić dobre sny
I patrzeć jak wszystko
Powoli tonie
Czy to koniec?
Czy jest nadzieja,
By te dni posklejać
I zasnąć pod
Bladą taflą…
Pod spokojności taflą
Żar kotłuje się i płonie
Miota błyskawica
I gejzerem gniewu
Chce zalać świat
Zniszczenie podsycać
By po chwili
Przykryć się
Na nowo
Spokojności taflą,
Czy to łatwo?
Z burz budować dni
Pogubić dobre sny
I patrzeć jak wszystko
Powoli tonie
Czy to koniec?
Czy jest nadzieja,
By te dni posklejać
I zasnąć pod
Bladą taflą…
piątek, 5 kwietnia 2013
KT105
Schować duszę
Słów strumienie
I milczenie
Ukryć ją,
pośród zdarzeń
zwykłych dni,
a nie marzeń
nikt się o niej
nie dowie
nikomu
nie powiem
nie obnażę jej
już więcej
czyste ręce
i do garnca słów
nie wrzucę
już nic więcej
tylko milczenie…
Słów strumienie
I milczenie
Ukryć ją,
pośród zdarzeń
zwykłych dni,
a nie marzeń
nikt się o niej
nie dowie
nikomu
nie powiem
nie obnażę jej
już więcej
czyste ręce
i do garnca słów
nie wrzucę
już nic więcej
tylko milczenie…
czwartek, 4 kwietnia 2013
KT104
Mrokiem miasto spowite
Lękiem miasto zasnute
Król i królowa przybyli
Miasto zniszczyli
W wężowych zwojach
Śmierci podbojach
Wszystko co miłość dała
Śmierć teraz zabrała
I Król wojny,
I Śmierci królowa
Nie można ich znieść
Nie można pokonać
Wbijają kły jadowite
Myśli rozmyte
Tną ostrza ostre
Cierpień tysiące
I nikt nie może
Kresu temu położyć
A wystarczy uwierzyć,
By w wojnę nie wierzyć
Wtedy zniknie i On
I jego Żona
Lękiem miasto zasnute
Król i królowa przybyli
Miasto zniszczyli
W wężowych zwojach
Śmierci podbojach
Wszystko co miłość dała
Śmierć teraz zabrała
I Król wojny,
I Śmierci królowa
Nie można ich znieść
Nie można pokonać
Wbijają kły jadowite
Myśli rozmyte
Tną ostrza ostre
Cierpień tysiące
I nikt nie może
Kresu temu położyć
A wystarczy uwierzyć,
By w wojnę nie wierzyć
Wtedy zniknie i On
I jego Żona
środa, 3 kwietnia 2013
KT103
Chmury, ponure myśli
Do głowy przyszły
Śniegu płatki mokre
Cała radość moknie
Cały świat w bieli
Ja, Ty - marzniemy
Twoje dłonie
Rozgrzeje tylko ogień
Tylko ciepło nasze
Nam pozwoli
Nie myśleć
O tym co boli
A o tym co słoneczne
Przytulenie konieczne
A reszta świata niech tonie
Choć przydałby się już
Zimy prawdziwy koniec…
Do głowy przyszły
Śniegu płatki mokre
Cała radość moknie
Cały świat w bieli
Ja, Ty - marzniemy
Twoje dłonie
Rozgrzeje tylko ogień
Tylko ciepło nasze
Nam pozwoli
Nie myśleć
O tym co boli
A o tym co słoneczne
Przytulenie konieczne
A reszta świata niech tonie
Choć przydałby się już
Zimy prawdziwy koniec…
wtorek, 2 kwietnia 2013
KT102
wszystkie kolory wiosny
i dzień radosny
i zapach i smak
to już, właśnie tak!
wszystkie marzenia
do spełnienia
i dotyk i smak
to już, właśnie tak
rozgrzejmy te dni
rozśmiejmy te dni
i serca i dusze
naszym uczuciem
niech płoną!
radością, pełnością
dotykiem, zapachem
ustami,
Spełnionymi
pragnieniami
… i wiosną
i dzień radosny
i zapach i smak
to już, właśnie tak!
wszystkie marzenia
do spełnienia
i dotyk i smak
to już, właśnie tak
rozgrzejmy te dni
rozśmiejmy te dni
i serca i dusze
naszym uczuciem
niech płoną!
radością, pełnością
dotykiem, zapachem
ustami,
Spełnionymi
pragnieniami
… i wiosną
środa, 27 marca 2013
KT98
Nic się nie dzieje
Pustka wypełnia ciszę
Nic nie słyszę
Nie słyszę
Tych ust
Co mówią mi
„Czy dobrze ci?”
Nie słyszę
Jak wiatr
Rozgania
Sny
Dobrze mi
Tu u siebie
Nie słyszę
Grzmotu na niebie
Nie słyszę ni trosk
Ni łez
Dobrze jest
Nie jest tu ciemno
Nie jestem tu sam
Moja pustka
Jest ze mną
Pustka wypełnia ciszę
Nic nie słyszę
Nie słyszę
Tych ust
Co mówią mi
„Czy dobrze ci?”
Nie słyszę
Jak wiatr
Rozgania
Sny
Dobrze mi
Tu u siebie
Nie słyszę
Grzmotu na niebie
Nie słyszę ni trosk
Ni łez
Dobrze jest
Nie jest tu ciemno
Nie jestem tu sam
Moja pustka
Jest ze mną
wtorek, 26 marca 2013
KT97
Nie mogę niczego narysować
Niczego schować
Złomować
Wszystko się we mnie kotłuje
We mnie mutuje
Truje
Dlaczego myśli są nieposkładane
Są niepohamowane
Udawane?
I gdzie zapala się ta iskra
Ta ognista
Narowista
Którą mogę oświetlić świat
Odnaleźć w snach
Tak
Znaleźć drogę do Ciebie
Tęczę na niebie
Samego siebie
Niczego schować
Złomować
Wszystko się we mnie kotłuje
We mnie mutuje
Truje
Dlaczego myśli są nieposkładane
Są niepohamowane
Udawane?
I gdzie zapala się ta iskra
Ta ognista
Narowista
Którą mogę oświetlić świat
Odnaleźć w snach
Tak
Znaleźć drogę do Ciebie
Tęczę na niebie
Samego siebie
poniedziałek, 25 marca 2013
Zapalone Popołudnie
Zapalone popołudnie
Chciało wymknąć się
Cichaczem w osobność
Bliskości głodność
W ramionach gdzieś
Widzieć się chciało
Czy tak się stało?
gdy wieczór zapłonął
i popołudnie wchłonął
uśmiech zobaczył
niejednoznaczny
kiedy jeszcze sen
tulił tych dwoje
w ich własnej
muzyce
w ich własnej
liryce
Zapalone popołudnie
I było tak cudnie
Tak cicho
Tak gładko
A co to było?
Ci…
Niech to zostanie
Zagadką
Chciało wymknąć się
Cichaczem w osobność
Bliskości głodność
W ramionach gdzieś
Widzieć się chciało
Czy tak się stało?
gdy wieczór zapłonął
i popołudnie wchłonął
uśmiech zobaczył
niejednoznaczny
kiedy jeszcze sen
tulił tych dwoje
w ich własnej
muzyce
w ich własnej
liryce
Zapalone popołudnie
I było tak cudnie
Tak cicho
Tak gładko
A co to było?
Ci…
Niech to zostanie
Zagadką
piątek, 22 marca 2013
Zmyślenie Zamyślenie
Zmyślony zamyślony świat
Uchylił usta ciekawością
Zdarzeń opowiedzianych
Wieczorną porą
Wśród drzew pachnących
Wśród liści szumiących
Zmyślone emocje
Zmyślone uczucia
Coś co wzrusza
I serce płonie
Każdy może tam wejść
Tylko ktoś musi
wskazać drogę
- ja pomogę – rzec
Daj mi dłonie
a zawiozę
Cię na koniec
Historii zmyślonych
Koni rozpędzonych
Fantazją
Zmęczeniem
Wzruszeniem
I tym uczuciem
Że jeszcze tu
Wrócisz…
Uchylił usta ciekawością
Zdarzeń opowiedzianych
Wieczorną porą
Wśród drzew pachnących
Wśród liści szumiących
Zmyślone emocje
Zmyślone uczucia
Coś co wzrusza
I serce płonie
Każdy może tam wejść
Tylko ktoś musi
wskazać drogę
- ja pomogę – rzec
Daj mi dłonie
a zawiozę
Cię na koniec
Historii zmyślonych
Koni rozpędzonych
Fantazją
Zmęczeniem
Wzruszeniem
I tym uczuciem
Że jeszcze tu
Wrócisz…
wtorek, 19 marca 2013
Okruch
Złapane w garść
Okruchy tych dni
Co biegły tak szybko,
Że nie pamiętam
Kiedy skończyły się
Ostro
Przecięte
Rzeczywistością,
Nie wrócą już,
Bo następne
Płyną nową falą
I tylko następne
Cięcie
Pozwoli
Powiedzieć
Czy warte były
Pamiętania
Okruchy tych dni
Co biegły tak szybko,
Że nie pamiętam
Kiedy skończyły się
Ostro
Przecięte
Rzeczywistością,
Nie wrócą już,
Bo następne
Płyną nową falą
I tylko następne
Cięcie
Pozwoli
Powiedzieć
Czy warte były
Pamiętania
poniedziałek, 18 marca 2013
Przydługa Zima i Wiersz Przydługi
Puste myśli
Przyszły
I kręcą
Się w głowie
Nic nie powiem
Nie powiem
Ni słowa
O smutku
Aniołach
Co w serce
Się wkradły
Resztki
uśmiechu skradły
i zwątpienia skrzydłami
przykryły świat cały
i wątłe słońce
niegorące
i te sny o łące
o włosach na wietrze
i swetrze
co w ciepłych
promieniach
w bluzkę się
zmienia
i spojrzenie
gorące
dłonie drżące
…
Nie powiem
Też o tym
Co potem
…
A teraz
Wszystko
Umiera
Bez uśmiechu
Bez oddechu
Nowej wiosny
Dzień nieradosny
Ale może jutro..
Może świat się odmieni
Smutek w szczęście zmieni
Ze słońcem czy ciepłym deszczem
Nadzieja zbudzi się wreszcie
Przyszły
I kręcą
Się w głowie
Nic nie powiem
Nie powiem
Ni słowa
O smutku
Aniołach
Co w serce
Się wkradły
Resztki
uśmiechu skradły
i zwątpienia skrzydłami
przykryły świat cały
i wątłe słońce
niegorące
i te sny o łące
o włosach na wietrze
i swetrze
co w ciepłych
promieniach
w bluzkę się
zmienia
i spojrzenie
gorące
dłonie drżące
…
Nie powiem
Też o tym
Co potem
…
A teraz
Wszystko
Umiera
Bez uśmiechu
Bez oddechu
Nowej wiosny
Dzień nieradosny
Ale może jutro..
Może świat się odmieni
Smutek w szczęście zmieni
Ze słońcem czy ciepłym deszczem
Nadzieja zbudzi się wreszcie
piątek, 15 marca 2013
Dream Death
Zniszczone marzenie
Kulawy Anioł
zapadło na dno serca
w popiół wypalonych snów
innych aniołów
jeszcze próbuje wznieść się do lotu
lecz skrzydła potargane
rozpaczliwie trzepoczą
nie niosą
i łza perlista i rozpacz zapomnienie
i krzyk - nowego demona wskrzeszenie
co karmiąc się tą rozpaczą
i łzami
kończy żywot marzenia
patrząc w górę głodnie
aż inne – niechciane - marzenie spadnie
Kulawy Anioł
zapadło na dno serca
w popiół wypalonych snów
innych aniołów
jeszcze próbuje wznieść się do lotu
lecz skrzydła potargane
rozpaczliwie trzepoczą
nie niosą
i łza perlista i rozpacz zapomnienie
i krzyk - nowego demona wskrzeszenie
co karmiąc się tą rozpaczą
i łzami
kończy żywot marzenia
patrząc w górę głodnie
aż inne – niechciane - marzenie spadnie
czwartek, 14 marca 2013
KT94
Niemy krzyk w głuchej ciszy
Nieme serce w swoim grobie
Pogrzebane sny i nikt nie słyszy
Marzeń umarłych w tym słowie
Marzeń co blaskiem kiedyś świeciły
Budząc dzień przejrzystą rosą
Tak lekko nad świat słowa wznosiły
Niczego już dziś nie poniosą
Martwe, dawnych dni wspomnienie
Słowa sztyletem na wylot przebite
Czeka na nicość, na zapomnienie
Słabe i ciche smutku westchnienie
Nieme serce w swoim grobie
Pogrzebane sny i nikt nie słyszy
Marzeń umarłych w tym słowie
Marzeń co blaskiem kiedyś świeciły
Budząc dzień przejrzystą rosą
Tak lekko nad świat słowa wznosiły
Niczego już dziś nie poniosą
Martwe, dawnych dni wspomnienie
Słowa sztyletem na wylot przebite
Czeka na nicość, na zapomnienie
Słabe i ciche smutku westchnienie
środa, 13 marca 2013
Koniec Przygody
Jak pokonać grzech?
Jak stawić czoła słabościom?
Czy bić się z nimi ?
Jak wlec je ze sobą
Na filar mostu
I rzucić je w mętny
Wir wody wstrętny
Zakończyć przygody
Zakończyć
Niekończące się porażki
Nieznośne wredne ptaszki
Co nie pozwolą zapomnieć
Gdzie dno, gdzie mętne wody
Koniec przygody
A niech jutro nigdy nie wstanie
Niech ktoś inny podejmie wyzwanie
Niech rzuci się sam w wir wody
Koniec przygody
Jak stawić czoła słabościom?
Czy bić się z nimi ?
Jak wlec je ze sobą
Na filar mostu
I rzucić je w mętny
Wir wody wstrętny
Zakończyć przygody
Zakończyć
Niekończące się porażki
Nieznośne wredne ptaszki
Co nie pozwolą zapomnieć
Gdzie dno, gdzie mętne wody
Koniec przygody
A niech jutro nigdy nie wstanie
Niech ktoś inny podejmie wyzwanie
Niech rzuci się sam w wir wody
Koniec przygody
wtorek, 12 marca 2013
KT92
Stojąc u progu dnia
Stojąc przed nieznanym
Strach wewnątrz się budzi
Jakbym nago stał wśród ludzi
I tylko wstyd mnie ubiera
Bliżej stąd do zera
Niż gwiazd sięgać
Konie sprzęgać
I gwiżdżąc
Gnać przez dzień
Przez nieznane
Bez wstydu
Nagości
I strachu suchości
W ustach słonej
Wszystko
Skończone…
Stojąc przed nieznanym
Strach wewnątrz się budzi
Jakbym nago stał wśród ludzi
I tylko wstyd mnie ubiera
Bliżej stąd do zera
Niż gwiazd sięgać
Konie sprzęgać
I gwiżdżąc
Gnać przez dzień
Przez nieznane
Bez wstydu
Nagości
I strachu suchości
W ustach słonej
Wszystko
Skończone…
poniedziałek, 11 marca 2013
KT91
Słowo zmęczone
Rozdarte, pomięte
Nie niesie wcale
Lecz jakby przeklęte
Więźnie w gardle
Złe na cały świat
I na siebie złe
Niczego nie chce
Nie dba o nic też
Gotuje się…
i tonie w swoim
smutku
i grzęźnie w swojej
rozpaczy
bo któż zobaczy
kto zechce podnieść
te słowa zbolałe
dodać im wiary
w tej matni całej
i ściągnąć
z duszy to całe błoto
choć mówią inni
milczenie to złoto
Rozdarte, pomięte
Nie niesie wcale
Lecz jakby przeklęte
Więźnie w gardle
Złe na cały świat
I na siebie złe
Niczego nie chce
Nie dba o nic też
Gotuje się…
i tonie w swoim
smutku
i grzęźnie w swojej
rozpaczy
bo któż zobaczy
kto zechce podnieść
te słowa zbolałe
dodać im wiary
w tej matni całej
i ściągnąć
z duszy to całe błoto
choć mówią inni
milczenie to złoto
czwartek, 7 marca 2013
KT89
Zatrzymać co rozpędzone
Podnieść co upuszczone
Znaleźć co zgubione
Dzień za dniem
Mijają chwile
Bezpowrotnie
Beznadziejnie
Mierzą czas
I to kim jesteśmy
Kim staliśmy się
Wczoraj…
A kim będziemy
Jutro
Zależy tylko
Od nas
Dzień za dniem
Zatrzymać co rozpędzone
Mijają chwile
Znaleźć co zgubione
Bezpowrotnie
Kim się staniemy
Już jutro ?
Podnieść co upuszczone
Znaleźć co zgubione
Dzień za dniem
Mijają chwile
Bezpowrotnie
Beznadziejnie
Mierzą czas
I to kim jesteśmy
Kim staliśmy się
Wczoraj…
A kim będziemy
Jutro
Zależy tylko
Od nas
Dzień za dniem
Zatrzymać co rozpędzone
Mijają chwile
Znaleźć co zgubione
Bezpowrotnie
Kim się staniemy
Już jutro ?
środa, 6 marca 2013
KT88
Wieczór spadł fontanną gwiazd
Stopionych razem w światło miast
Ciepły podmuch świeżej wiosny
Zbudził życiem oddech mocny
Mocny życiem mocny słowem
Podniósł skrzydeł szept „do lotu”
Skoczył, przeciął
pędem kawał nieba
Lecąc nisko, lecąc szybko: śpiewał
O swobodzie, o prędkości,
O kochaniu, o miłości
I z rozkoszy pełnej wrzasku
Leciał szybko aż do brzasku
Aż do pierwszej słońca chwili
I skrzydła nocą wróciły
Stopionych razem w światło miast
Ciepły podmuch świeżej wiosny
Zbudził życiem oddech mocny
Mocny życiem mocny słowem
Podniósł skrzydeł szept „do lotu”
Skoczył, przeciął
pędem kawał nieba
Lecąc nisko, lecąc szybko: śpiewał
O swobodzie, o prędkości,
O kochaniu, o miłości
I z rozkoszy pełnej wrzasku
Leciał szybko aż do brzasku
Aż do pierwszej słońca chwili
I skrzydła nocą wróciły
wtorek, 5 marca 2013
KT86
Najmniejsza, malutka
Razem minutka
Spędzona
Ukradkiem
Niewielka, maleńka
Bliskości chwileńka
Warg
Muśnięcie
Słona, słodka pieszczotka
Bez oczu wścibskich
Choć świat tak bliski
To nie w nim teraz nas
Jesteśmy tu…
Najmniejsza, malutka
…
Razem minutka
Spędzona
Ukradkiem
Niewielka, maleńka
Bliskości chwileńka
Warg
Muśnięcie
Słona, słodka pieszczotka
Bez oczu wścibskich
Choć świat tak bliski
To nie w nim teraz nas
Jesteśmy tu…
Najmniejsza, malutka
…
poniedziałek, 4 marca 2013
KT85
Kto jak nie Ty
Przyniesie słoneczne dni
Przyniesie świeże sny…
Odda wszystko mi
Kto jak nie Ty
Zakwitnie biało w bzy
Zapachnie wtedy i…
Odda wszystko mi
Kto jak nie Ty
Przegoni zimne łzy
Roztopi lodu kry
Odda wszystko mi
Bo Ty możesz wszystko
Gdy jesteś tak blisko
Że ja mogę wszystko
Gdy jestem tak blisko
Kto jak nie Ty…
Odda wszystko mi?
Przyniesie słoneczne dni
Przyniesie świeże sny…
Odda wszystko mi
Kto jak nie Ty
Zakwitnie biało w bzy
Zapachnie wtedy i…
Odda wszystko mi
Kto jak nie Ty
Przegoni zimne łzy
Roztopi lodu kry
Odda wszystko mi
Bo Ty możesz wszystko
Gdy jesteś tak blisko
Że ja mogę wszystko
Gdy jestem tak blisko
Kto jak nie Ty…
Odda wszystko mi?
piątek, 1 marca 2013
KT84
Zapadł zmierzch
Zapadło milczenie
Wszystko zapadło
W duszy korzenie
Cisza jedynie
Uśpionego miasta
Tkwi mocno w uszach
Dręczy, narasta
Ciężkim od bólu
Wspomnieniem
Ciężkim od łez
Milczeniem
Zapadł zmierzch
Zapadło milczenie..
…
Może wejdę w duszę
I wszystko zmienię?
Zapadło milczenie
Wszystko zapadło
W duszy korzenie
Cisza jedynie
Uśpionego miasta
Tkwi mocno w uszach
Dręczy, narasta
Ciężkim od bólu
Wspomnieniem
Ciężkim od łez
Milczeniem
Zapadł zmierzch
Zapadło milczenie..
…
Może wejdę w duszę
I wszystko zmienię?
czwartek, 28 lutego 2013
Świat na Dłoni
Kiedy słońce cię zbudzi
Kiedy jeszcze leżąc sobie
Na nowy dzień marudzisz
Weź ten promień w dłonie
Weź światło ze sobą
Niech nie idzie
W ten świat samo
…Tylko z tobą
I gdy już nie wiesz
Co robić masz
Gdy Tonie w łzach
Twój cały świat
Weź te łzy w dłonie
I ze światłem ponieś
A może ktoś
Na kto Cię
Dogoni
Pokaże Ci
Że też ma łzy
I swój świat
Na dłoni…
Kiedy jeszcze leżąc sobie
Na nowy dzień marudzisz
Weź ten promień w dłonie
Weź światło ze sobą
Niech nie idzie
W ten świat samo
…Tylko z tobą
I gdy już nie wiesz
Co robić masz
Gdy Tonie w łzach
Twój cały świat
Weź te łzy w dłonie
I ze światłem ponieś
A może ktoś
Na kto Cię
Dogoni
Pokaże Ci
Że też ma łzy
I swój świat
Na dłoni…
piątek, 22 lutego 2013
Byle do Wiosny
Wysoko w trawie
Słońce zabawi
Już wkrótce
Roztopi zimę
Wysoko w lesie
Pieśń ptaków
poniesie
że zima zbrzydła
że już nie cieszą
białe dni - ciszą
bez szumu
skrzydeł
i śpiewów
że bałwanki
wsiadły na sanki
i hen odjechały
szybko
i niech to słońce
w końcu gorące
rozpali ziemię
i niebo i Ciebie
by można było
wiosną miłą
wtulić się
w siebie
i zieleń
prawdziwą
Słońce zabawi
Już wkrótce
Roztopi zimę
Wysoko w lesie
Pieśń ptaków
poniesie
że zima zbrzydła
że już nie cieszą
białe dni - ciszą
bez szumu
skrzydeł
i śpiewów
że bałwanki
wsiadły na sanki
i hen odjechały
szybko
i niech to słońce
w końcu gorące
rozpali ziemię
i niebo i Ciebie
by można było
wiosną miłą
wtulić się
w siebie
i zieleń
prawdziwą
środa, 20 lutego 2013
Sto Słów
Sto słów mam dla Ciebie
Sto ptaków na niebie
I złoty deszcz
I ten dreszcz
Chodźmy więc w zieloność
Chodźmy po słów złożoność
Chodźmy z nowym deszczem
Chodźmy wspólnym dreszczem
Właśnie tam
Sto Otworzyć
słodkich bram
Tam gdzie złote deszcze
Gdzie nie ma nas jeszcze
Sto słów dla Ciebie mam
Sto słów i siebie dam
Sto ptaków na niebie
I złoty deszcz
I ten dreszcz
Chodźmy więc w zieloność
Chodźmy po słów złożoność
Chodźmy z nowym deszczem
Chodźmy wspólnym dreszczem
Właśnie tam
Sto Otworzyć
słodkich bram
Tam gdzie złote deszcze
Gdzie nie ma nas jeszcze
Sto słów dla Ciebie mam
Sto słów i siebie dam
piątek, 15 lutego 2013
Słone dni
Zapadła noc
Nad miastem
Ciężka od chmur
I myśli słonych
I myśli słonych
Dniem zmęczonych
Pustką niesionych
Niewesołych
Przepływają
Przybijają
Usypiają
Nie dając odpowiedzi
Na żadne pytanie
Lecz tylko słoność
W ustach zostaje
I nie wiem czy
To moje łzy
czy może Ty
zasypiając,
zostawiłaś mi
swoje zmartwienie
w ostatnim dziś
pocałunku…
…dobrej nocy
…życzenie
Nad miastem
Ciężka od chmur
I myśli słonych
I myśli słonych
Dniem zmęczonych
Pustką niesionych
Niewesołych
Przepływają
Przybijają
Usypiają
Nie dając odpowiedzi
Na żadne pytanie
Lecz tylko słoność
W ustach zostaje
I nie wiem czy
To moje łzy
czy może Ty
zasypiając,
zostawiłaś mi
swoje zmartwienie
w ostatnim dziś
pocałunku…
…dobrej nocy
…życzenie
czwartek, 14 lutego 2013
Dzowny
Pozbierać serca z ulicy
Tych, którym marzenia
Upadły, wraz z łzami
Deszczami
Mokną
Płacząc w okno
Za sercem straconym
Ze smutkiem zbudzonym
Nie dla nich ten świat,
Pachnący marzeniami
Gorący pragnieniami
I daleką, bliską wiosną
Pozbierać ich serca z ulicy
I zanieść do najwyższej dzwonnicy
I niech staną się sercami dzwonu
Niech dzwonią światu i temu komuś
Co nie chciał stać się ich marzeniem
Niech słyszy tę moc co w nich drzemie
Niech milczy…
Bo teraz jest czas
Serc z ulicy…
Tych, którym marzenia
Upadły, wraz z łzami
Deszczami
Mokną
Płacząc w okno
Za sercem straconym
Ze smutkiem zbudzonym
Nie dla nich ten świat,
Pachnący marzeniami
Gorący pragnieniami
I daleką, bliską wiosną
Pozbierać ich serca z ulicy
I zanieść do najwyższej dzwonnicy
I niech staną się sercami dzwonu
Niech dzwonią światu i temu komuś
Co nie chciał stać się ich marzeniem
Niech słyszy tę moc co w nich drzemie
Niech milczy…
Bo teraz jest czas
Serc z ulicy…
środa, 13 lutego 2013
Narty
Gdy słońce bielą skrzy
Gdy pęd wyciska łzy
Wiatr w uszach dzwoni
Po stoku się goni…
Z nami
Z nartami
Z duszą krzyczącą: jeszcze!
Z ciałem przeszytym dreszczem
I z sercem ze słowem : hura!
Mknij jak wichura
Jakby niosły cię skrzydła
I Za nic codzienne straszydła
I stresy… i stresy
Kiedy lecisz…
I z duszą i z sercem
Chcesz więcej - chcesz więcej!
I za nic w oczach łzy
Za nic mrozu kły
Bo to najlepsza muzyka
Gdy ciało duszę spotyka
I tak razem tańczyć chcą
Choć to tylko deski…
Choć to tylko narty są…
Gdy pęd wyciska łzy
Wiatr w uszach dzwoni
Po stoku się goni…
Z nami
Z nartami
Z duszą krzyczącą: jeszcze!
Z ciałem przeszytym dreszczem
I z sercem ze słowem : hura!
Mknij jak wichura
Jakby niosły cię skrzydła
I Za nic codzienne straszydła
I stresy… i stresy
Kiedy lecisz…
I z duszą i z sercem
Chcesz więcej - chcesz więcej!
I za nic w oczach łzy
Za nic mrozu kły
Bo to najlepsza muzyka
Gdy ciało duszę spotyka
I tak razem tańczyć chcą
Choć to tylko deski…
Choć to tylko narty są…
piątek, 8 lutego 2013
Deszcz Błoto Pszenica
Deszcz, błoto, pszenica
Nieodkryta tajemnica
Deszcz, pszenica, błoto
Przeszłe chwile - cenne złoto
Pszenica, błoto, deszcz
Weźmiesz z nich ile chcesz
Lecz czy pamięć tak pozwoli
Brnąć w wspomnienia mimo woli
Gdzie zapachy, gesty, smaki
Inny świat to,
już nie taki
Jakim oczy go widziały
Jakim usta smakowały
Jak pachniały...
Jak pachniały...
Deszcz, błoto, pszenica
Biegnie czas – tajemnica
Nieodkryta do dziś wciąż
Nieodkrytych myśli gąszcz
Deszcz, pszenica, błoto
niech zostanie
w gąszczu złoto
Pszenica, błoto, deszcz
a co jutro?
dobrze wiesz...
Nieodkryta tajemnica
Deszcz, pszenica, błoto
Przeszłe chwile - cenne złoto
Pszenica, błoto, deszcz
Weźmiesz z nich ile chcesz
Lecz czy pamięć tak pozwoli
Brnąć w wspomnienia mimo woli
Gdzie zapachy, gesty, smaki
Inny świat to,
już nie taki
Jakim oczy go widziały
Jakim usta smakowały
Jak pachniały...
Jak pachniały...
Deszcz, błoto, pszenica
Biegnie czas – tajemnica
Nieodkryta do dziś wciąż
Nieodkrytych myśli gąszcz
Deszcz, pszenica, błoto
niech zostanie
w gąszczu złoto
Pszenica, błoto, deszcz
a co jutro?
dobrze wiesz...
sobota, 2 lutego 2013
Bezsenność
Ech Ci! którym słowa spać nie dają
Ech Ci! Którzy nocą wstają
By swą duszę poskręcaną
Oddać tym co wstaną rano
Ech myśli! Kłębiące się zgrajami
Ech słowa! Mknące przed oczami
Złapać je, okiełznać w rytmie
Kilka spalić (może)…
…a ten tu się wytnie
Ech duszo! Czemuż ty nie siedzisz Cicho
Ech duszo! Co z Ciebie za licho,
Że się musisz pokazywać
I słowami się wyrywasz
Zamiast usnąć,
Umknąć…
Zniknąć światu
Przespać noc
I wstać
Bez strachu…
Że te słowa
pomyślane
Nie zostaną
zapomniane
Ech Ci! Którzy nocą wstają
By swą duszę poskręcaną
Oddać tym co wstaną rano
Ech myśli! Kłębiące się zgrajami
Ech słowa! Mknące przed oczami
Złapać je, okiełznać w rytmie
Kilka spalić (może)…
…a ten tu się wytnie
Ech duszo! Czemuż ty nie siedzisz Cicho
Ech duszo! Co z Ciebie za licho,
Że się musisz pokazywać
I słowami się wyrywasz
Zamiast usnąć,
Umknąć…
Zniknąć światu
Przespać noc
I wstać
Bez strachu…
Że te słowa
pomyślane
Nie zostaną
zapomniane
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Skrzydła
kiedy wieczór
kiedy wino
nie miną
wtedy chwile
wtedy motyle
i skrzydła
do nieba
kiedy mróz
kiedy noc
marzeń moc
wtedy spełnienie
wytchnienie
i skrzydła
do nieba
kiedy wino
nie miną
wtedy chwile
wtedy motyle
i skrzydła
do nieba
kiedy mróz
kiedy noc
marzeń moc
wtedy spełnienie
wytchnienie
i skrzydła
do nieba
piątek, 25 stycznia 2013
Słowa
Niezmierzone
Nienazwane
Inne
Winne
Oderwane
Od dni
Od łzy
Z duszy…
Siłą wzięte
Oczy zamknięte
Serce zamknięte
Płyną w nieznane
Odchodzą…
Nie żegnane
Nie wrócą już…
Wygnane
Niech idą…
Precz…
Nienazwane
Inne
Winne
Oderwane
Od dni
Od łzy
Z duszy…
Siłą wzięte
Oczy zamknięte
Serce zamknięte
Płyną w nieznane
Odchodzą…
Nie żegnane
Nie wrócą już…
Wygnane
Niech idą…
Precz…
środa, 23 stycznia 2013
Okna
Otwórzcie okna!
Otwórzcie
Dni, w które wpuście
Słońce
Sny, w które wpuście
Powietrze..
Świeże od zapachów
Wiosny,
Śmiechu przyjaciół
I Was samych
Otwórzcie okna
Otwórzcie sny
Na miłość boską
I ludzką- tą niedoskonałą
By pod progiem nie
Płakała zapomniana
Choć może być niechciana
To jednak wpuście i ją też…
Bo nic tak nie rozświetla dni
Ja szeroko otwarte drzwi
Okna i każda myśl o innych
Tych dobrze znanych i dziwnych
Otwórzcie
Dni, w które wpuście
Słońce
Sny, w które wpuście
Powietrze..
Świeże od zapachów
Wiosny,
Śmiechu przyjaciół
I Was samych
Otwórzcie okna
Otwórzcie sny
Na miłość boską
I ludzką- tą niedoskonałą
By pod progiem nie
Płakała zapomniana
Choć może być niechciana
To jednak wpuście i ją też…
Bo nic tak nie rozświetla dni
Ja szeroko otwarte drzwi
Okna i każda myśl o innych
Tych dobrze znanych i dziwnych
wtorek, 22 stycznia 2013
Marudzenie
Słowa kleić się
nie chcą
Myśli uciekają
Dni szarością
I śnieżną bielą
Odstraszają
A tu do gwiazd
Iść trzeba
Kiedy sił
Już nie ma
Kiedy brakuje
Ducha
I kogoś
Kto słucha
Kogoś
Kto chwilę
Poświęci
Na nasz ból
Brak chęci
I co tam
Jeszcze gryzie
Wtedy
Do gwiazd bliżej
Świat jest lżejszy
Dzień łatwiejszy
A łza wysycha…
nie chcą
Myśli uciekają
Dni szarością
I śnieżną bielą
Odstraszają
A tu do gwiazd
Iść trzeba
Kiedy sił
Już nie ma
Kiedy brakuje
Ducha
I kogoś
Kto słucha
Kogoś
Kto chwilę
Poświęci
Na nasz ból
Brak chęci
I co tam
Jeszcze gryzie
Wtedy
Do gwiazd bliżej
Świat jest lżejszy
Dzień łatwiejszy
A łza wysycha…
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Ukryta Siła
Jak mijają dni
Jak spełniają się sny
Czy ktoś, wieczorem,
Się do nas tuli
Czy może też wieczór
Samotnym zostaje?
Jak Ci się zdaje?
Dlaczego?
Czy wszystko
Co mamy
Od nas zależy?
Czy życie tylko
Szczytami
Można pomierzyć?
...
A co, jak człowiek
W mrocznej dolinie?
Czy na słońce wypłynie?
I sam już nie zostanie
Jak Ci się zdaje?
Która to z sił
Największa?
Ta potężna, potęga
Nieugiętej stali?
Czy może ta...?
Kiedy byliśmy mali
Zasypiać dawała
I z nami spała, rosnąc
Nienazwana
Do dziś skryta
Na dnie serca się chowa
nie ważne są dla niej
same słowa
Lecz z nią dni takie są
Jakie znamy
I to co z siebie
Im damy…
Wraz z nią…
Ukrytą Siłą
co nazywa się
...
Jak spełniają się sny
Czy ktoś, wieczorem,
Się do nas tuli
Czy może też wieczór
Samotnym zostaje?
Jak Ci się zdaje?
Dlaczego?
Czy wszystko
Co mamy
Od nas zależy?
Czy życie tylko
Szczytami
Można pomierzyć?
...
A co, jak człowiek
W mrocznej dolinie?
Czy na słońce wypłynie?
I sam już nie zostanie
Jak Ci się zdaje?
Która to z sił
Największa?
Ta potężna, potęga
Nieugiętej stali?
Czy może ta...?
Kiedy byliśmy mali
Zasypiać dawała
I z nami spała, rosnąc
Nienazwana
Do dziś skryta
Na dnie serca się chowa
nie ważne są dla niej
same słowa
Lecz z nią dni takie są
Jakie znamy
I to co z siebie
Im damy…
Wraz z nią…
Ukrytą Siłą
co nazywa się
...
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Złowić Księżyc
Złowić księżyc
Wśród świec
Zapalonych
Wśród słów
Mówionych
Złowić blask
Jego srebrzysty
Na nocnej sukni
Jasno-przejrzystej
Z milczącą
Radością
Odkrytą miłością
I już żadnych słów
Nie potrzeba
Wszystkie
Poleciały do nieba
Niech tam zostaną
Przez noc całą…
Wśród świec
Zapalonych
Wśród słów
Mówionych
Złowić blask
Jego srebrzysty
Na nocnej sukni
Jasno-przejrzystej
Z milczącą
Radością
Odkrytą miłością
I już żadnych słów
Nie potrzeba
Wszystkie
Poleciały do nieba
Niech tam zostaną
Przez noc całą…
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Wieczorny Spacer
Posnęły wczoraj smutki
W puchowej bieli
Świeżego śniegu
Który rozświetlony,
Roziskrzony
Spadał na nasze ramiona
I niósł śmiech
Gdzieś w cichą
Ciemność wieczoru
…
i wszystko
wczoraj
razem
śpiewało,
by tak zostało
by się dobrze działo
i żeby nam się chciało
…
Posnęły wczoraj smutki
W puchowej bieli
I niech śpią
Nie budzą się
Tak byśmy chcieli
W puchowej bieli
Świeżego śniegu
Który rozświetlony,
Roziskrzony
Spadał na nasze ramiona
I niósł śmiech
Gdzieś w cichą
Ciemność wieczoru
…
i wszystko
wczoraj
razem
śpiewało,
by tak zostało
by się dobrze działo
i żeby nam się chciało
…
Posnęły wczoraj smutki
W puchowej bieli
I niech śpią
Nie budzą się
Tak byśmy chcieli
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)