znów życie
przybrało
szarą barwę
beznadziei
wyrwane dni
ze snu
błądzą we mgle
przerażone
przyszłością
niepewną
jak
pogodne dni
w listopadzie
rzuciło
marzeniami
o bruk
by zardzewiały
i zginęły
jak
ja
ginę powoli
szarą pustką
jak życie
się stając
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz