skip to main |
skip to sidebar
nisko
nad
horyzontem
przepływa niebo
błyszczące
błękitem
odpycha
wczorajsze
ciemne
śniegowe
chmury
tak jak
pogodna myśl
o kimś bliskim
sercu
odpycha
chmury trosk
zastępując
je bezwiednym
uśmiechem
pojawiającym się
na zmęczonej
twarzy
zamieć
wokół
śnieżyca
myśl
o poranku
wtulonym
w wiosnę
mróz
ściska
świat
płomień
świec
w oczach
przyklejony
do wieczora
bez niepotrzebnych
świadków
tydzień
tak wolno
przesuwa się
po kalendarzu,
że tęsknota
ściska jak ten
mróz
jak zamieć
śnieżyca
oddziela
wszystko
od miejsc
gdzie się
chce być
czasem
dusza
chciałby
wlać się
w papier
...
ale brakuje
jej słów
by powiedzieć
to co chce
...
więc jak
co dzień
chowa się
za nieśmiałym
uśmiechem
...
odwraca wzrok
od świata
nie chcąc
pokazać
swoich
słabości
...
może i dobrze
bo po co komu
słabe godziny?
w poukładany
porządek dnia
wkradł się błąd
kompletnie
zaskakując
niewyspany
poniedziałek
...
i zamiast
powoli ruszyć
od porannej kawy
zaczął gonitwą
sprzed dwóch tygodni
...
i gdyby nie to,
że nikt
nie stracił głowy
Poniedziałek
nie został skreślony
...
a kawa została
przesunięta
na nieco później