Codzienną drogę pomalowało dziś niebo
Świetlistymi kaskadami chmur w dół spłynęło,
Srebrnym deszczem i delikatną tęczą
Łącząc się przy ziemi z cichą melodią
Parasoli kwitnących w wysokiej wieży…
I cóż, że z oknem niebo malowało arcydzieło,
Kiedy myśli wszystkich skupione są na tu i teraz
I cóż, że słońce gra z cieniami w berka
Kiedy codzienność nie pozwala oderwać się od ziemi
Codzienną drogę pomalowało dziś niebo…
czwartek, 26 sierpnia 2010
Szukanie snu – wczorajszych marzeń
Pomiędzy słowami wpisanymi w papier
A może w pamięć, czy w duszy zakątek
Zostawia ślad po dniu zwyczajnym jak chleb
Czy można pamiętać te wszystkie sny
W których latać znaczy żyć i być zarazem
Czy szukać ich w dniach i godzinach swych
W których chodzić by być i żyć potrzeba
Pomiędzy słowami wpisanymi w papier
A może w pamięć, czy w duszy zakątek
Zostawia ślad po dniu zwyczajnym jak chleb
Czy można pamiętać te wszystkie sny
W których latać znaczy żyć i być zarazem
Czy szukać ich w dniach i godzinach swych
W których chodzić by być i żyć potrzeba
wtorek, 27 lipca 2010
wczoraj
Schłodzony świat
Kroplami deszczu
Sennym się stał
Melancholią kwitnąc
Chciał zapomnieć
O niedawnym skwarze
Marzeń gorących
Słońcem pisanych
Kroplami deszczu
Sennym się stał
Melancholią kwitnąc
Chciał zapomnieć
O niedawnym skwarze
Marzeń gorących
Słońcem pisanych
wieczór z nocą
Jak zawsze Wieczór umówił się z Nocą,
By usiąść nad brzegiem Wisły i patrzeć
Jak zachodzi słońce
Jak zasypiają marzenia
Jak płyną minuty spędzane razem
I przyszła Noc w księżycowej sukience
A Wieczór założył głębokie czerwienie
Podszyte lekkim wiatrem, obłokiem …
I trzymając się za ręce poszli brzegiem Wisły
Żegnając słońce - uśmiechali się do wszystkich
Tych co spacerowali, i tych co pod parasolami
Przelewali czas na wesoło płynące chwile
Bezwiednie patrząc na spacer Wieczoru z Nocą
By usiąść nad brzegiem Wisły i patrzeć
Jak zachodzi słońce
Jak zasypiają marzenia
Jak płyną minuty spędzane razem
I przyszła Noc w księżycowej sukience
A Wieczór założył głębokie czerwienie
Podszyte lekkim wiatrem, obłokiem …
I trzymając się za ręce poszli brzegiem Wisły
Żegnając słońce - uśmiechali się do wszystkich
Tych co spacerowali, i tych co pod parasolami
Przelewali czas na wesoło płynące chwile
Bezwiednie patrząc na spacer Wieczoru z Nocą
czwartek, 24 czerwca 2010
noc oddała się koszmarowi
w szaleńczym tańcu zjaw
nękających duszę strachów
beznadziejnych dni,
które dopiero mają nadejść…
a może już nadeszły?
Noc oddała się koszmarowi
Niszcząc ostatnie marzenia,
Zapłakane uciekły w kąt
Nie chcą się uśmiechać
Nawet kącikami ust…
Noc oddała się koszmarowi
…i nic na to nie poradzę,
Że ten koszmar sam stworzyłem
Późno-wiosenną porą
Tuż po zachodzie słońca
w szaleńczym tańcu zjaw
nękających duszę strachów
beznadziejnych dni,
które dopiero mają nadejść…
a może już nadeszły?
Noc oddała się koszmarowi
Niszcząc ostatnie marzenia,
Zapłakane uciekły w kąt
Nie chcą się uśmiechać
Nawet kącikami ust…
Noc oddała się koszmarowi
…i nic na to nie poradzę,
Że ten koszmar sam stworzyłem
Późno-wiosenną porą
Tuż po zachodzie słońca
wtorek, 1 czerwca 2010
Gdy jesień pachniała we włosach
Z perlącymi się deszczu kroplami
Do mnie, do pokoju dziś wniosłaś
Jarzębinę mocno płonącymi ustami
Tam spijając słodkie owoce jesieni
Z chłodu dłoni pieszczot pisanych
Wonnym szkarłatem wina niesieni
Znajdujemy drogę do siebie samych
Deszcz płacze w liściach złotych
Melodią swą Jesieni oddany
My słów strumieni lekki dotyk
W zmysłów symfonię cicho zmieniamy
Czerwieniąc się świeżym owocem
Razem przed chwilą słodko zerwanym
Przykryci gwiazd srebrnym kocem
Wtuleni w siebie nocą oddychamy…
Z perlącymi się deszczu kroplami
Do mnie, do pokoju dziś wniosłaś
Jarzębinę mocno płonącymi ustami
Tam spijając słodkie owoce jesieni
Z chłodu dłoni pieszczot pisanych
Wonnym szkarłatem wina niesieni
Znajdujemy drogę do siebie samych
Deszcz płacze w liściach złotych
Melodią swą Jesieni oddany
My słów strumieni lekki dotyk
W zmysłów symfonię cicho zmieniamy
Czerwieniąc się świeżym owocem
Razem przed chwilą słodko zerwanym
Przykryci gwiazd srebrnym kocem
Wtuleni w siebie nocą oddychamy…
środa, 28 kwietnia 2010
wtorek, 13 kwietnia 2010
Chopin
W ściśniętych obowiązkami dniach
Czasem słychać w duszy melodię graną
Spokojnymi dźwiękami fortepianu
Delikatnie, sennie, muzyką Chopina…
Choć nikt nie słucha
– ściśnięty obowiązkami
Sam nie wie, że ma Chopina w sercu
– w natłoku spraw nie cierpiących zwłoki
A przecież ono tam gra…
W milczącej ciszy tych, którzy chcą słuchać
Czasem słychać w duszy melodię graną
Spokojnymi dźwiękami fortepianu
Delikatnie, sennie, muzyką Chopina…
Choć nikt nie słucha
– ściśnięty obowiązkami
Sam nie wie, że ma Chopina w sercu
– w natłoku spraw nie cierpiących zwłoki
A przecież ono tam gra…
W milczącej ciszy tych, którzy chcą słuchać
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
czwartek, 25 marca 2010
poranek
Słońce wskoczyło na horyzont
Budząc oślepiającym blaskiem
Wszystko, co może zakwitnąć
Kolorami, słowami, uczuciami
Budząc oślepiającym blaskiem
Wszystko, co może zakwitnąć
Kolorami, słowami, uczuciami
środa, 24 marca 2010
malarze
W wiosennym wieczorze, gdzieś na starym rynku
Stojąc, mokną od słów deszczu - malarze uczuć…
Wtuleni w siebie, nieobecni dla świata - rozmarzeni
Malują swoje marzenia emocjami, gestami, kolorami
Kwitnąc, pragnąc, mieszając się nawzajem uczuciem
Które zabarwia ich świat różową nadzieją nowych dni
Stojąc, mokną od słów deszczu - malarze uczuć…
Wtuleni w siebie, nieobecni dla świata - rozmarzeni
Malują swoje marzenia emocjami, gestami, kolorami
Kwitnąc, pragnąc, mieszając się nawzajem uczuciem
Które zabarwia ich świat różową nadzieją nowych dni
Gdy jestem daleko
Kiedy jestem daleko i dzień wygląda inaczej
Niż każda chwila spędzona razem
Dzwoń do mnie, pytaj, rozmawiaj i kochaj
Potrzebuję Twego głosu, uśmiechu, kochania
Bardziej niż ptak potrzebuje powietrza
Niż każda chwila spędzona razem
Dzwoń do mnie, pytaj, rozmawiaj i kochaj
Potrzebuję Twego głosu, uśmiechu, kochania
Bardziej niż ptak potrzebuje powietrza
czwartek, 18 marca 2010
Niespodziewany spacer
Wieczór odciął kawałek księżyca na niebie,
Które wpadając, w granat nocy,
Rysowało kontury gotyckich dachów
Wisła leniwie grała swą cichą melodię,
A na rynku Kopernik kłaniał się gwiazdom
Niespodziewany spacer z różą i piernikami,
Wśród, zaskoczonych delikatnym ciepłem,
Przechodniów spotkanych na świeżo wiosennej,
Ulicy – Szerokiej od uśmiechów lekkiego wiatru
I tylko zacni Janowie pachnieli średniowieczem
Zatrzymanym w czerwieni ich potężnych murów
Na końcu dnia z niespodziewanym spacerem…
Które wpadając, w granat nocy,
Rysowało kontury gotyckich dachów
Wisła leniwie grała swą cichą melodię,
A na rynku Kopernik kłaniał się gwiazdom
Niespodziewany spacer z różą i piernikami,
Wśród, zaskoczonych delikatnym ciepłem,
Przechodniów spotkanych na świeżo wiosennej,
Ulicy – Szerokiej od uśmiechów lekkiego wiatru
I tylko zacni Janowie pachnieli średniowieczem
Zatrzymanym w czerwieni ich potężnych murów
Na końcu dnia z niespodziewanym spacerem…
wtorek, 16 marca 2010
oczekiwanie
Cienką powłoką przykryte wesołe myśli,
Chcą oddychać wiosennym powietrzem
Lecz wciąż czekają zmrożone wiatrem
Na odrobinę ciepła od słońca, od nieba
Na list od Ciebie i długie ciepłe wieczory
Poza czasem, rozśpiewanym światem
W milczącym trwaniu razem do świtu…
Chcą oddychać wiosennym powietrzem
Lecz wciąż czekają zmrożone wiatrem
Na odrobinę ciepła od słońca, od nieba
Na list od Ciebie i długie ciepłe wieczory
Poza czasem, rozśpiewanym światem
W milczącym trwaniu razem do świtu…
niedziela, 14 marca 2010
powrót
Weekend się skończył, ciężkimi chmurami
W których mrok pora wjechać bezpowrotnie
Za mną zostały ostatnie promienie wspomnień
Trzymane kurczowo w pamięci, okruchy życia
Te drobne chwile, cenniejsze niż cokolwiek,
Zapisane w sercu pocałunki i uśmiech i łza…
W których mrok pora wjechać bezpowrotnie
Za mną zostały ostatnie promienie wspomnień
Trzymane kurczowo w pamięci, okruchy życia
Te drobne chwile, cenniejsze niż cokolwiek,
Zapisane w sercu pocałunki i uśmiech i łza…
środa, 10 marca 2010
Droga do Moniki - 10.03.2010
Gdy Ciebie nie ma
Plączą się myśli niewyspane
Plącze się dzień zmęczony
Wszystko potyka się o własny cień
Gdy Ciebie nie ma
Pustka szybko wypełnia dzień
Pustka otacza każdą moją myśl
Wszystko w oczach rozpada się
Czas wracać do Twych oczu
Czas by znów śmiać się razem
Bez ustanku chłonąć Twą obecność
Bez pustki bez plątania dni przeżywać
Plączą się myśli niewyspane
Plącze się dzień zmęczony
Wszystko potyka się o własny cień
Gdy Ciebie nie ma
Pustka szybko wypełnia dzień
Pustka otacza każdą moją myśl
Wszystko w oczach rozpada się
Czas wracać do Twych oczu
Czas by znów śmiać się razem
Bez ustanku chłonąć Twą obecność
Bez pustki bez plątania dni przeżywać
wtorek, 9 marca 2010
barwy 17.06.2004
Barwy lata rozprysły na pochmurnym niebie
Słońcem dotknięte mienią się kropelki
Tęczowe łzy padają na ziemię
Tworząc zwykłe kałuże
Słońcem dotknięte mienią się kropelki
Tęczowe łzy padają na ziemię
Tworząc zwykłe kałuże
wakacje 95
Krótki ostry krzyk przebił ciszę.
Pękły wszystkie kolory została tylko czerń
Urodziło się martwe piękno przeszłych dni
I opadło na samo dno czerni.
Pękły wszystkie kolory została tylko czerń
Urodziło się martwe piękno przeszłych dni
I opadło na samo dno czerni.
noc w wielkim mieście - 02.06.1993
2.VI.93
Noc lepka jak miód otacza brudne
Miasto
Przelewa się z kąta w kąt nie mogąc
Zasnąć
Jest ciężka, zdyszana i brak jej
Powietrza
Jęczy i stęka, chcąc być trochę
Lepsza
Noc lepka jak miód otacza brudne
Miasto
Przelewa się z kąta w kąt nie mogąc
Zasnąć
Jest ciężka, zdyszana i brak jej
Powietrza
Jęczy i stęka, chcąc być trochę
Lepsza
12.III.93
Cisza Cisza wokół mnie
Nie słychać szeptu traw, szelestu strumieni,
Cisza...
Wiatr zgubił się w liściach wierzby i cicho łka
Cisza...
Wysoko nad ziemią zamarł ptak i słucha
Cisza...
Cień wyskoczył zza krzaka, zobaczył słońce i zniknął
Cisza..
Cisza wokół mnie. Cichutko, spokojnie, słyszę jej kroki...
Zbliża się powoli...
Cisza
Cisza Cisza wokół mnie
Nie słychać szeptu traw, szelestu strumieni,
Cisza...
Wiatr zgubił się w liściach wierzby i cicho łka
Cisza...
Wysoko nad ziemią zamarł ptak i słucha
Cisza...
Cień wyskoczył zza krzaka, zobaczył słońce i zniknął
Cisza..
Cisza wokół mnie. Cichutko, spokojnie, słyszę jej kroki...
Zbliża się powoli...
Cisza
VII.97
Zatopieni w sobie i nocy
Nie liczą minut jakie im zostały
Milczą, bo każde słowo to kłamstwo.
Złączeni mrokiem
Nie muszą bać się dnia
Dzień to słowa...
...A każde słowo to kłamstwo
Nie liczą minut jakie im zostały
Milczą, bo każde słowo to kłamstwo.
Złączeni mrokiem
Nie muszą bać się dnia
Dzień to słowa...
...A każde słowo to kłamstwo
figlarz
Figlarny wieczór zapadł
Mocno roześmianym zmierzchem,
Chichoczący księżyc pojawił się na niebie,
Łaskotane gwiazdy lśniły wesolutkim blaskiem,
Radosne „dobranoc” ziewnęło i zasnęło,
Wśród pluszowych marzeń
Mocno roześmianym zmierzchem,
Chichoczący księżyc pojawił się na niebie,
Łaskotane gwiazdy lśniły wesolutkim blaskiem,
Radosne „dobranoc” ziewnęło i zasnęło,
Wśród pluszowych marzeń
czarna perła - biała perła
Czarna perła ukryta w muszli,
Cichutko czeka na odkrycie
Ciemność tuli ją głęboka,
Czystą wodą głaszcze
Biała perła z muszli wypada,
Burzą swego blasku pełna,
Biegnie do światła radości
Bryzy świeżość niosąc.
Cichutko czeka na odkrycie
Ciemność tuli ją głęboka,
Czystą wodą głaszcze
Biała perła z muszli wypada,
Burzą swego blasku pełna,
Biegnie do światła radości
Bryzy świeżość niosąc.
poniedziałek, 8 marca 2010
mrok - 06.01.2006
Mroczne myśli spowite smutkiem
Nie przeżytych chwil, ciągną w cień.
Zabierając duszę na krawędź istnienia,
Chcąc strącić w otchłań straconych marzeń,
Czarna róża rozpaczy rozwija swe płatki ,
Chłonąc cierpienie jak poranną rosę,
Roztacza smutny zapach żalu do siebie,
Bez nadziei, bez wiary, bez miłości
....jesteśmy jak proch na wietrze...
Nie przeżytych chwil, ciągną w cień.
Zabierając duszę na krawędź istnienia,
Chcąc strącić w otchłań straconych marzeń,
Czarna róża rozpaczy rozwija swe płatki ,
Chłonąc cierpienie jak poranną rosę,
Roztacza smutny zapach żalu do siebie,
Bez nadziei, bez wiary, bez miłości
....jesteśmy jak proch na wietrze...
łzy - 10.08.2004
... ... pierwsza mała perła smutku maluje strużkę na policzku ...
... ... druga kryształowa kropla słonym smakiem zwilża wargi ...
... ... trzecia przemyka bezszelestnie za dwiema chcąc je dogonić...
łagodzą ból ...
przynoszą ukojenie...
spokój i milczenie..
miłość.
... ... druga kryształowa kropla słonym smakiem zwilża wargi ...
... ... trzecia przemyka bezszelestnie za dwiema chcąc je dogonić...
łagodzą ból ...
przynoszą ukojenie...
spokój i milczenie..
miłość.
List z Krakowa - 22.03.2005
List pierwszego dnia wiosny,
Z Krakowa wczoraj wysłany,
Wieczorną porą po pracy,
Miał dotrzeć dziś do Ciebie,
Zbłąkany listonosz nie przyjdzie
Skusił go zapach wiosny, nie listu
Dlatego przesyłka nie dojdzie
Wiosną pisana, kartka dla Ciebie
Z Krakowa wczoraj wysłany,
Wieczorną porą po pracy,
Miał dotrzeć dziś do Ciebie,
Zbłąkany listonosz nie przyjdzie
Skusił go zapach wiosny, nie listu
Dlatego przesyłka nie dojdzie
Wiosną pisana, kartka dla Ciebie
gdzie ta wiosna? - 17.03.2005
Gdy białe płatki zmienią się,
W małe złośliwe koszmarki,
A ciągły mróz nie pozwala
Ściągnąć ciepłej czapki
Wtedy marzymy o ciepłym wietrze na twarzy,
Co rozgoni to zimne towarzystwo...
Wtedy marzymy o promieniach słońca na skórze,
które roztopią ostatnie bałwany
Wtedy marzymy o drobnym deszczu na włosach,
Które zmyją z ulic cały ten zimowy bród
Wtedy marzymy o końcu zimy ...
O ciepłych dniach i wspólnych wieczorach
O długich spacerach ....
W małe złośliwe koszmarki,
A ciągły mróz nie pozwala
Ściągnąć ciepłej czapki
Wtedy marzymy o ciepłym wietrze na twarzy,
Co rozgoni to zimne towarzystwo...
Wtedy marzymy o promieniach słońca na skórze,
które roztopią ostatnie bałwany
Wtedy marzymy o drobnym deszczu na włosach,
Które zmyją z ulic cały ten zimowy bród
Wtedy marzymy o końcu zimy ...
O ciepłych dniach i wspólnych wieczorach
O długich spacerach ....
Twój dzień 08.03.2005
Dzień Twój to kropla łzy,
Co po policzku spływa,
Gdy smutno bez kogoś
Czas wolno upływa,
Dzień Twój to uśmiech,
Co świat rozpromieni
Gdy ktoś przyniesie Ci
Różę, w kolorze czerwieni
Co po policzku spływa,
Gdy smutno bez kogoś
Czas wolno upływa,
Dzień Twój to uśmiech,
Co świat rozpromieni
Gdy ktoś przyniesie Ci
Różę, w kolorze czerwieni
Droga 27.04.2005
Droga miękko kończyła się wodospadem.
W krystalicznej wodzie tonął zmierzch.
Delikatnie się czerwieniąc, chował się nieustannie,
Wpatrzony w srebro księżyca chłodnych oczu,
Zamglone minuty biegły w stronę nocy,
Nieustannie poganiając czas – do snu.
A noc w wieczorowej sukni przyszła sama,
Lśniąc milionem gwiazd przytuliła świat,
I szepcząc cicho aksamitną kołysankę,
Pogrążyła wszystkich w spokojnym śnie
W krystalicznej wodzie tonął zmierzch.
Delikatnie się czerwieniąc, chował się nieustannie,
Wpatrzony w srebro księżyca chłodnych oczu,
Zamglone minuty biegły w stronę nocy,
Nieustannie poganiając czas – do snu.
A noc w wieczorowej sukni przyszła sama,
Lśniąc milionem gwiazd przytuliła świat,
I szepcząc cicho aksamitną kołysankę,
Pogrążyła wszystkich w spokojnym śnie
niedziela, 7 marca 2010
kolacja - 01.07.2004
Wieczór przyprawiony oczekiwaniem chłodził się w lodówce, czekając na czyjeś przyjście.
Zmieniając wymiar czasu w długie wstążki niecierpliwości. Radość przyjścia i szybka krzątanina, aby jak najszybciej znaleźć się przy stole, gdzie dwie pary oczu - świec rozświetlały półmrok marzeń o czymś nie bardzo konkretnym. Lekkostrawne dania ze świeżutkich ploteczek rozweselały twarze niosąc ukojenie duszom. Drobne łyki wytrawnych historii , rozgrzewały przyjemnie od środka czyniąc wieczór jeszcze cieplejszym... gorącym....tak...już czas na....
Przepyszne lody z polewą ciekawych opowieści na deser utrwalą ten wieczór pełen spokoju i wyciszenia w piękne wspomnienie. „Dobranoc” - zabrzmiała z tęsknotą przyszłej kolacji przy świecach...
Zmieniając wymiar czasu w długie wstążki niecierpliwości. Radość przyjścia i szybka krzątanina, aby jak najszybciej znaleźć się przy stole, gdzie dwie pary oczu - świec rozświetlały półmrok marzeń o czymś nie bardzo konkretnym. Lekkostrawne dania ze świeżutkich ploteczek rozweselały twarze niosąc ukojenie duszom. Drobne łyki wytrawnych historii , rozgrzewały przyjemnie od środka czyniąc wieczór jeszcze cieplejszym... gorącym....tak...już czas na....
Przepyszne lody z polewą ciekawych opowieści na deser utrwalą ten wieczór pełen spokoju i wyciszenia w piękne wspomnienie. „Dobranoc” - zabrzmiała z tęsknotą przyszłej kolacji przy świecach...
porzeczka - 07.03.2005
Porzeczka – niewinna ploteczka,
Przy herbatce i ciasteczkach,
Lekkostrawna, wesolutka
Opowiastka o minutkach
Gdzieś w altance tuż przy krzaczku,
Gdzie porzeczek niby maczku
Pozbierały je usteczka
Całuskami do koszyczka
Rozdawane i dawane – drobne, małe...
I gorące, lekko drżące - zakochane
W ogrodniczkach
Przy porzeczkach
A wieczorkiem z przyjaciółką
Brzmiącą śmiechem przy ciasteczkach
Urodziła się ploteczka ...
..O spotkaniu przy porzeczkach
Przy herbatce i ciasteczkach,
Lekkostrawna, wesolutka
Opowiastka o minutkach
Gdzieś w altance tuż przy krzaczku,
Gdzie porzeczek niby maczku
Pozbierały je usteczka
Całuskami do koszyczka
Rozdawane i dawane – drobne, małe...
I gorące, lekko drżące - zakochane
W ogrodniczkach
Przy porzeczkach
A wieczorkiem z przyjaciółką
Brzmiącą śmiechem przy ciasteczkach
Urodziła się ploteczka ...
..O spotkaniu przy porzeczkach
Słowa - 13.05.2005
Kolorowe słowa mkną przez ulice,
Uśmiechając się do przechodniów,
Przychodzą same na usta i odlatują
Rozpływając się w różach kwiaciarek,
A róże te trafią dziś w różne wazony,
Miłymi słowami zroszone –zasną,
Przytulone wspomnieniem wieczoru
Tonącego w oczach głęboko wpatrzonych
Uśmiechając się do przechodniów,
Przychodzą same na usta i odlatują
Rozpływając się w różach kwiaciarek,
A róże te trafią dziś w różne wazony,
Miłymi słowami zroszone –zasną,
Przytulone wspomnieniem wieczoru
Tonącego w oczach głęboko wpatrzonych
z zielonego.. 18-04-2005
Z zielonego chłodu zagajnika
Wyszła romantyczna chwilka
I w ramiona rzuciła Tych dwoje
Co to chcieli ale ...
Zawirowało im w głowach
Od głębokich oddechów
W rytmie leśnych pieśni
Na mchu pisanych...
I tak rozśpiewana leśna cisza,
Wsłuchana w gorące pocałunki
Tych dwoje co już jednym...
Leśnym chórem się stali..
Wyszła romantyczna chwilka
I w ramiona rzuciła Tych dwoje
Co to chcieli ale ...
Zawirowało im w głowach
Od głębokich oddechów
W rytmie leśnych pieśni
Na mchu pisanych...
I tak rozśpiewana leśna cisza,
Wsłuchana w gorące pocałunki
Tych dwoje co już jednym...
Leśnym chórem się stali..
Żurawinka - 22.03.2005
Leśnych ostępów kwaśna minka
To panienka Żurawinka ,
Każdą słodycz z ust wypija
Taka mała wredna żmija
Ale.. bez niej źle na świecie
No bo smaczku daje przecie
To panienka Żurawinka ,
Każdą słodycz z ust wypija
Taka mała wredna żmija
Ale.. bez niej źle na świecie
No bo smaczku daje przecie
środa, 3 marca 2010
Głuchy dźwięk odbił się echem w ciemności,
Kolejna bezgwiezdna noc wisi nad tym miastem
Bezdusznie tłumi wyjące demony samotności,
Z tęsknoty powstałe, mrokiem utkane, szponiaste
Rozrywają serca wołanie
Drą wspomnienia ostatnie
Wgryzają się w lico duszy
Pijąc z niej smutek i łzy
Milczą, gdy patrzę w mrok, w noc nad tym miastem
Bez nadziei na inne jutro niż to, które mam
A demony tańczą w zniszczonej duszy pustce
Z tęsknoty powstałe, mrokiem utkane, szponiaste
Rozrywają serca wołanie
Drą wspomnienia ostatnie
Wgryzają się w lico duszy
Pijąc z niej smutek i łzy
Kolejna bezgwiezdna noc wisi nad tym miastem
Bezdusznie tłumi wyjące demony samotności,
Z tęsknoty powstałe, mrokiem utkane, szponiaste
Rozrywają serca wołanie
Drą wspomnienia ostatnie
Wgryzają się w lico duszy
Pijąc z niej smutek i łzy
Milczą, gdy patrzę w mrok, w noc nad tym miastem
Bez nadziei na inne jutro niż to, które mam
A demony tańczą w zniszczonej duszy pustce
Z tęsknoty powstałe, mrokiem utkane, szponiaste
Rozrywają serca wołanie
Drą wspomnienia ostatnie
Wgryzają się w lico duszy
Pijąc z niej smutek i łzy
Zawołała wiatrem zima
Niosąc śnieżną zawieruchę
Białą roztańczoną kotarą
Zasłaniając świata obraz
A Mróz się rozsierdził…
I ścisnął tak, że oddech
Stał się widoczny obłoczkiem
Z ust bezgłośnie umykającym
I jak tu samotnie przetrwać noc
Gdy ciepło umyka z każdą chwilą
Wychładzając duszę jeszcze gorącą
Od wspomnień ostatnich dni…
Niosąc śnieżną zawieruchę
Białą roztańczoną kotarą
Zasłaniając świata obraz
A Mróz się rozsierdził…
I ścisnął tak, że oddech
Stał się widoczny obłoczkiem
Z ust bezgłośnie umykającym
I jak tu samotnie przetrwać noc
Gdy ciepło umyka z każdą chwilą
Wychładzając duszę jeszcze gorącą
Od wspomnień ostatnich dni…
Krople deszczu dzwonią o parapet
Słyszę je niemalże, każdą z osobna
W tej ciszy co otacza mnie co dnia
Słychać wszystko tylko nie śmiech
…ni głos żaden kochany …
Krople deszczu kreślą ślad na szybach
Milcząco spływając w głąb duszy łzami,
Ze źródeł dni samotność skrywanych
A przecież niedawno słychać było śmiech
..i głos ten kochany…
Słyszę je niemalże, każdą z osobna
W tej ciszy co otacza mnie co dnia
Słychać wszystko tylko nie śmiech
…ni głos żaden kochany …
Krople deszczu kreślą ślad na szybach
Milcząco spływając w głąb duszy łzami,
Ze źródeł dni samotność skrywanych
A przecież niedawno słychać było śmiech
..i głos ten kochany…
Krótki wierszyk
Krótki wierszyk,
Szeptem pisany
By nie zburzyć ciszy
Liśćmi na wietrze granej
cii…cicho tak wokół,
że myśli własne słyszę
co dźwiękiem łagodnym
spływają na papier…
dla tych co lubią czytać
ich niepewną melodię
z uśmiechem zagraną
Szeptem pisany
By nie zburzyć ciszy
Liśćmi na wietrze granej
cii…cicho tak wokół,
że myśli własne słyszę
co dźwiękiem łagodnym
spływają na papier…
dla tych co lubią czytać
ich niepewną melodię
z uśmiechem zagraną
wtorek, 2 marca 2010
swoboda
Czysta, nieskrępowana swoboda
Zanurzona w delikatnym błękicie
Wyzwala harmonijny ruch ciała
Z parskającą uciechą na twarzy
Jak gdyby ciążenie nie istniało
I nie istniały też inne ciężary
Zwykle przygniatające dni..
Zanurzona w delikatnym błękicie
Wyzwala harmonijny ruch ciała
Z parskającą uciechą na twarzy
Jak gdyby ciążenie nie istniało
I nie istniały też inne ciężary
Zwykle przygniatające dni..
niedziela, 28 lutego 2010
Krople deszczu dzwonią o parapet
Słyszę je niemalże, każdą z osobna
W tej ciszy co otacza mnie co dnia
Słychać wszystko tylko nie śmiech
…ni głos żaden kochany …
Krople deszczu kreślą ślad na szybach
Milcząco spływając w głąb duszy łzami,
Ze źródeł dni samotność skrywanych
A przecież niedawno słychać było śmiech
..i głos ten kochany…
Słyszę je niemalże, każdą z osobna
W tej ciszy co otacza mnie co dnia
Słychać wszystko tylko nie śmiech
…ni głos żaden kochany …
Krople deszczu kreślą ślad na szybach
Milcząco spływając w głąb duszy łzami,
Ze źródeł dni samotność skrywanych
A przecież niedawno słychać było śmiech
..i głos ten kochany…
środa, 10 lutego 2010
śnieżka
Zamknięta w srebrze kropla wody
skrzy się mroźną bielą..
Zastygła w czasie, jak tamta chwila,
Co w emocjach płonąc…
…wspomnieniem się stawała…
Teraz w lodowcu zapomnianych dni
Kryształowym, jest okruchem…
wielu wspomnień
Czasem tylko topiąc się łzą,
płynie policzkiem
jak kropla wody zamknięta w srebrze
skrzy się mroźną bielą..
Zastygła w czasie, jak tamta chwila,
Co w emocjach płonąc…
…wspomnieniem się stawała…
Teraz w lodowcu zapomnianych dni
Kryształowym, jest okruchem…
wielu wspomnień
Czasem tylko topiąc się łzą,
płynie policzkiem
jak kropla wody zamknięta w srebrze
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)