kocia czerń lekkim krokiem stąpa
ścigając się z wieczornymi cieniami
zwiewnie przebiega po krawędzi snu
mrucząc gdzieś pomiędzy wierszami
zwinna czerń - czy da się pogłaskać?
czy przytuli się sama, zielonymi oczami
snując swą opowieść drążcym ciepłem
szeptaną cicho...ciuchtko jakby myślami
mogła opowiedzieć jak dobrze jej z nami..
czwartek, 28 maja 2009
e tam..
deszcz zmazał kurz ze świata,
kroplami-perłami zalewając,
w świeżej zieleni -pachnącej
serce bije mocniej - wiosennie
kałuże teraz odbijają niebo
dodając odrobinę błękitu
na wyciągnięcie ręki
lecz wszyscy z głowami
w chmurach nie widzą
co mają pod stopami
deszcz zmazał kurz ze świata...
kroplami-perłami zalewając,
w świeżej zieleni -pachnącej
serce bije mocniej - wiosennie
kałuże teraz odbijają niebo
dodając odrobinę błękitu
na wyciągnięcie ręki
lecz wszyscy z głowami
w chmurach nie widzą
co mają pod stopami
deszcz zmazał kurz ze świata...
wtorek, 26 maja 2009
bursztyn
zatopione słońce w bursztynie
złociło się ciepłem lekkich brązów
wśród fal i mew i starych zaułków
beztrosko tak, wakacyjnie...
złociło się ciepłem lekkich brązów
wśród fal i mew i starych zaułków
beztrosko tak, wakacyjnie...
poniedziałek, 25 maja 2009
nic optymistycznego
brak przyszłości zagląda strachem w oczy,
miażdżąc słoneczne dni uściskiem troski.
szukając nadziei, w najmniejszym słowie
coraz mniej jest się jej w stanie odnaleźć
i choć zieleń rozkwitła swą nową świeżością
tak trudno powiązać ją z nadzieją...
choć niewątpliwie, piękną jest tej wiosny
niczym kwiecista sukienka na niedzielnym spacerze
miażdżąc słoneczne dni uściskiem troski.
szukając nadziei, w najmniejszym słowie
coraz mniej jest się jej w stanie odnaleźć
i choć zieleń rozkwitła swą nową świeżością
tak trudno powiązać ją z nadzieją...
choć niewątpliwie, piękną jest tej wiosny
niczym kwiecista sukienka na niedzielnym spacerze
niedziela, 24 maja 2009
zmierzch
zmierzch opanował świat,
ciężkim czerwonym światłem
słońce kładło się do snu...
pierwsze gwiazdy zaświeciły blado,
w granacie aksamitnego nieba
śpiewając cicho do snu...
łagodnego niczym lekki powiew wiatru
co głaszcze twarz chłodną acz przyjmną dłonią
wyganiając troski i smutki daleko gdzieś za słońcem
a nam pozwolą na odrobinę wytchnienia - snu...
ciężkim czerwonym światłem
słońce kładło się do snu...
pierwsze gwiazdy zaświeciły blado,
w granacie aksamitnego nieba
śpiewając cicho do snu...
łagodnego niczym lekki powiew wiatru
co głaszcze twarz chłodną acz przyjmną dłonią
wyganiając troski i smutki daleko gdzieś za słońcem
a nam pozwolą na odrobinę wytchnienia - snu...
czwartek, 21 maja 2009
deszcz - niech będzie wiosenny
ciepły wieczór spłynął wiosennym deszczem
co wśród kropel tysięcy grał melodię senną...
delikatnym szumem rosnących liści ...
dźwięcznym zapachem kwitnących bzów
ciepły wieczór spłynął kroplą łzy - tęsknoty,
która zapomniana wśród deszczu kropel tysięcy
drążyła w sercu pustkę, delikatnie tak...
niewidocznie prawie... lecz nieustannie...
w niemym płaczu dni, które mogły być razem...
a tak pozostały jedynie, pachnące bzem, wieczory
z trudem patrzące na nowo rodzącą się pustkę
tam gdzie powinny kwitnąć uczucia i bzy...
co wśród kropel tysięcy grał melodię senną...
delikatnym szumem rosnących liści ...
dźwięcznym zapachem kwitnących bzów
ciepły wieczór spłynął kroplą łzy - tęsknoty,
która zapomniana wśród deszczu kropel tysięcy
drążyła w sercu pustkę, delikatnie tak...
niewidocznie prawie... lecz nieustannie...
w niemym płaczu dni, które mogły być razem...
a tak pozostały jedynie, pachnące bzem, wieczory
z trudem patrzące na nowo rodzącą się pustkę
tam gdzie powinny kwitnąć uczucia i bzy...
niedziela, 17 maja 2009
wina
ostatnia kropla wina - wina dodana
łzą policzkiem spływa - wina zmazana
na ustach cierpkim smakiem - w sercu goryczą
słowa przebaczenia grzechów nie liczą...
łzą policzkiem spływa - wina zmazana
na ustach cierpkim smakiem - w sercu goryczą
słowa przebaczenia grzechów nie liczą...
sobota, 16 maja 2009
ekspres
w biegu postawiony świat
mknie przez życie ekspresem
zostawiając za sobą
mgliste obrazy wspomnień
jak krajobraz za oknami pociągu
dzień za dniem - bez wytchnienia
tłoczyć parę w machinę obowiązków
nie oglądając się za siebie…
byle szybciej, byle prędzej
do domu, do małej stacyjki zwanej
miłością…
mknie przez życie ekspresem
zostawiając za sobą
mgliste obrazy wspomnień
jak krajobraz za oknami pociągu
dzień za dniem - bez wytchnienia
tłoczyć parę w machinę obowiązków
nie oglądając się za siebie…
byle szybciej, byle prędzej
do domu, do małej stacyjki zwanej
miłością…
środa, 13 maja 2009
bez tytułu
granatowe morze kipiało dziś falami,
oblewając brzegi lodowatą wodą,
słońce grało na nerwach nie dając ciepła
a wiosna tak jakby stanęła w miejscu
tak jakby cała nadzieja nagle odleciała
zostawiając zimne wspomnienie
niespełnionych marzeń
tych dużych i tych całkiem zwyczajnych
oblewając brzegi lodowatą wodą,
słońce grało na nerwach nie dając ciepła
a wiosna tak jakby stanęła w miejscu
tak jakby cała nadzieja nagle odleciała
zostawiając zimne wspomnienie
niespełnionych marzeń
tych dużych i tych całkiem zwyczajnych
czwartek, 7 maja 2009
wiosenna kolacja
rozpieszczony wieczór zasiadł przy stole,
w aksamitnym blasku waniliowych świec
zapominając o troskach całego świata
począł delektować się Nocą,
zapachem majowych bzów
utkanych w wieczornej sukience
lekko tak unosząc marzenia do księżyca
który mrużąc oczy, zalał świat srebrnym blaskiem
tak, że marzenia zaczęły się spełniać powoli…
odkrywając tajmnice Nocy
ukryte pod gwieździstym dekoltem
w aksamitnym blasku waniliowych świec
zapominając o troskach całego świata
począł delektować się Nocą,
zapachem majowych bzów
utkanych w wieczornej sukience
lekko tak unosząc marzenia do księżyca
który mrużąc oczy, zalał świat srebrnym blaskiem
tak, że marzenia zaczęły się spełniać powoli…
odkrywając tajmnice Nocy
ukryte pod gwieździstym dekoltem
środa, 6 maja 2009
marzenie...
gdyby tak sięgnąć ręką gwiazd
dotknąć marzeń srebrzystych..
gdyby tak powstrzymać czas
dla tych paru chwil niezwykłych
kiedy miłość budzi się do życia
kiedy radość zalewa się łzami
gdy emocje wychodzą z ukrycia
a dzień rozbrzmiewa melodiami
gdy setki aniołów sunie za nami
w świetlistej barwie tęczy
gdy wiosna tańczy z motylami
w czerwieni róż naręczy
…
ale rzeczywistość bywa czasmi
aż nadto szara, by to wszystko dostrzec
i docenić…
dotknąć marzeń srebrzystych..
gdyby tak powstrzymać czas
dla tych paru chwil niezwykłych
kiedy miłość budzi się do życia
kiedy radość zalewa się łzami
gdy emocje wychodzą z ukrycia
a dzień rozbrzmiewa melodiami
gdy setki aniołów sunie za nami
w świetlistej barwie tęczy
gdy wiosna tańczy z motylami
w czerwieni róż naręczy
…
ale rzeczywistość bywa czasmi
aż nadto szara, by to wszystko dostrzec
i docenić…
wtorek, 5 maja 2009
wiatr
zerwał się wiatr, okropny, mistral, wręcz
porozrzucał wiosnę na cztery strony
radość pączków zastąpił rozczarowaniem
a łagodne fale zmienił w rwącą kipiel zmian
i choć w sercu trudno znaleźć teraz spokój,
i choć dusza daleka jest od uśmiechniętych dni
to czas rozmazać łzy i podnieść czoło,
by 0dbudować każdą zniszczoną chwilę.
porozrzucał wiosnę na cztery strony
radość pączków zastąpił rozczarowaniem
a łagodne fale zmienił w rwącą kipiel zmian
i choć w sercu trudno znaleźć teraz spokój,
i choć dusza daleka jest od uśmiechniętych dni
to czas rozmazać łzy i podnieść czoło,
by 0dbudować każdą zniszczoną chwilę.
chwilka z poezją ?
tak cicho gdzieś splątani wiosną
toną w wierszach miękkich,
lekkich od spojrzeń; westchnień,
delikatnie pieszczących
jeszcze świeże wspomnienia
tych zaplątanych chwil…
toną w wierszach miękkich,
lekkich od spojrzeń; westchnień,
delikatnie pieszczących
jeszcze świeże wspomnienia
tych zaplątanych chwil…
poniedziałek, 4 maja 2009
uśmiech może to jest :)
łagodnie opadł sen na brzegu nocy,
zmyśloną z marzeń naprędce historią
o czerwieni, winie i mijającej północy
w blasku gwiazd, świec,czy też może oczu
tkaną tak opowieścią,
uśmiech sam się budzi
gdzieś na krawędzi jawy,
gdy już wstawać trzeba
a jeszcze usta smakują w czerwieni...
która nagle znika…
nowym dniem się stając
z tym samym uśmiechem…
zmyśloną z marzeń naprędce historią
o czerwieni, winie i mijającej północy
w blasku gwiazd, świec,czy też może oczu
tkaną tak opowieścią,
uśmiech sam się budzi
gdzieś na krawędzi jawy,
gdy już wstawać trzeba
a jeszcze usta smakują w czerwieni...
która nagle znika…
nowym dniem się stając
z tym samym uśmiechem…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)