ciepły wieczór spłynął wiosennym deszczem
co wśród kropel tysięcy grał melodię senną...
delikatnym szumem rosnących liści ...
dźwięcznym zapachem kwitnących bzów
ciepły wieczór spłynął kroplą łzy - tęsknoty,
która zapomniana wśród deszczu kropel tysięcy
drążyła w sercu pustkę, delikatnie tak...
niewidocznie prawie... lecz nieustannie...
w niemym płaczu dni, które mogły być razem...
a tak pozostały jedynie, pachnące bzem, wieczory
z trudem patrzące na nowo rodzącą się pustkę
tam gdzie powinny kwitnąć uczucia i bzy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
bardzo romantyczne i troche za smutne...chwilami..
OdpowiedzUsuńto był standartowy "atak menancholii"
OdpowiedzUsuń