piątek, 27 stycznia 2012

Wieczór uniósł księżyc w ciemniejące nad światem obłoki
Wtulił się w tę niebiańską poduszkę mocno tak, że zasnął
już na początku nocy
nie troszcząc się o świat, nie dbając o żadne słowa
zakrył chmurami twarz i zbudzić go nikt nie zdoła
aż do końca nocy
Świat zbliża się do lata
Dojrzała już zieleń
Spływa do okien
Wyciszając upał

Więc skąd ten cień?
Który budząc się
codziennie
Nie pozwala zakwitnąć
Marzeniom

Więc skąd ten cień?
Co zmienia nadzieję
W bezskrzydłe motyle
Zwątpienia
Dotyk cienkiej nici snu,
Musnął wspomnienia tych miejsc
gdzie kiedyś chodziła codzienność
a dni żyły swoim rytmem
czasem szarym, czasem fioletowym

a z czasem czas pomieszał kolory
i wszystko co się pamięta
ma barwę uśmiechu
takiego na „dzień dobry”
Wiosna delikatnie wpłynęła w życie
Zieloną suknią okrywając świat,
Teraz już nikt nie jej szuka,
Bo każdy widzi jak jest piękna
W słonecznych dniach
W świergocie ptaków
I lekkim wietrze we włosach
Przyjdzie taki dzień,
W którym zjawisz się
W miejscach nieznanych - znanych
Wstrząśnie tobą dreszcz
Z niemiłego snu okruch w pamięci,
Że wszystko co znasz i lubisz
Odeszło
A tęsknota uderzy Cię w pierś
Pociskiem co serce rozerwie
Na kawałki pełne łez…
W trawie zanurzyć stopy
Kiedy jeszcze srebrzy się rosa
A księżyc układa się do snu

I wilgotną delikatnością
stóp otulonych zielenią
uciec od kołder zaspanych

choćby na moment
pobiec do mgły

dotknąć myślami księżyca
a pierwszym promieniom słońca
krzyknąć dzień dobry…
Zanurzone dłonie w srebrnych snach
Co na dnie serca jeszcze zostają - tak
Kiedy świt już swą melodię gra nam

a one w marzeniach pozostają

i garściami biorą to co ze snów
i wplatają w słowa w codzienność
zmieniając ją czasem w marzenie