Delikatny zapach igieł
rozświetlonej choinki
gdy zapadnie zmrok
i tylko Ona świeci
...
w tle słychać radosną
pieśń
a świat jakby przystanął
na chwilę
...
i właśnie ta chwila
to Boże Narodzenie,
bo to nie na ołtarzach,
kościołach czy szopkach
tylko w sercach
rodzi się Bóg
...
nawet gdy nas to nie
obchodzi...
i to nie nasza "bajka"
...
ale chwytamy
tą chwilę mimo wszystko
zgiełk
codzienny
nasila się
i pędzi
niosąc ze sobą
wszystkie części życia
niekoniecznie tam
gdzie byśmy chcieli
...
trzeba walczyć
o własną ciszę
z każdą przeszkodą
...
a chciałoby się
by cisza przyszła
sama
ujęła za dłoń
i pozwoliła odejść
temu światu
ze swym
rozwrzeszczanym zgiełkiem
daleko poza horyzont
...
choćby na chwilę
ucieszyć się
tym co w życiu
jest naprawdę
ważne
krótkie
zamglone dni
nie mogą się
zdecydować
czy przyjść
z deszczem
czy zrzucić
śnieg
jakkolwiek
nie słoneczne
zmęczone
brną w kolejne
numery
wyjęte z kalendarza
bez przekonania
że do świąt
coś się zmieni...
jak dziś poukładać
marzenia do snu?
kiedy nie można
ich podzielić
na dwa
i na dwa
wtulić
w rozgwieżdżone
niebo
pełne innych
marzeń
iskrzących się
wspólnym blaskiem
jasnego istnienia
zapadł wieczór
zapadło zmęczenie
wtulając się w poduszkę
chciało szybko zasnąć
lecz sen nie nadchodził
zmieniając płynące minuty
w godziny zapychane
bezsensowną troską
o to na co się nie ma
żadnego wpływu
...
która to już godzina?
...
pojedyncze dźwięki
budzącego się świata
mówią, że niedługo
pora się zmierzyć
z całą szarością
nadchodzącego dnia
...
cisza
...
w sercu
brak słów,
którymi
można
wypełnić
nieznośną
pustkę
chwil,
kiedy
wokół
milczące
ściany
...
cisza
...
myśli
biegnących
do miejsc
zapełnionych
słowami...
lecz
nie o same
słowa tu chodzi
ale o bliskość
tych zapisują
nam te słowa
w sercach