Cicha muzyka mknie przez ciemność,
Zmieniając świat w senne marzenie,
Drogą zakręconą nocą i dniem
Pracą i snem
Za zamkniętymi powiekami
Budzą się nowe światy…
Naznaczone muzyką mknąca przez ciemność
wtorek, 1 grudnia 2009
poniedziałek, 26 października 2009
b/t
Jakże dłużą się wieczory
Kiedy nie można porozmawiać
Cisza, zabijana muzyką
Wcale nie jest sympatyczna
A jesienna słota tylko przybija
Smutek do serca
Zostawiając naprawdę niewiele miejsca
Na uśmiech, nawet taki stłumiony
Niczym słońce w ostatnich dniach
Tak, więc czekajmy na pogodniejsze dni
Może one rozjaśnią trochę tę szarugę
Na dworze i tę wewnątrz nas
Kiedy nie można porozmawiać
Cisza, zabijana muzyką
Wcale nie jest sympatyczna
A jesienna słota tylko przybija
Smutek do serca
Zostawiając naprawdę niewiele miejsca
Na uśmiech, nawet taki stłumiony
Niczym słońce w ostatnich dniach
Tak, więc czekajmy na pogodniejsze dni
Może one rozjaśnią trochę tę szarugę
Na dworze i tę wewnątrz nas
czwartek, 22 października 2009
b/t
coś słodkiego o poranku, może to być kawa,
tak by odbić się od realnego świata - na chwilkę,
tylko pomarzyć o niebieskich migdałach...
westchnąć mocno i wrócić do codzienności,
coś słodkiego o poranku, bez związanych rąk
natłokiem spraw załatwianych - na chwilkę
przystanąć nie mając nic na myśli...
po prostu - mój wewnętrzny czas, wyobrażony...
tak by odbić się od realnego świata - na chwilkę,
tylko pomarzyć o niebieskich migdałach...
westchnąć mocno i wrócić do codzienności,
coś słodkiego o poranku, bez związanych rąk
natłokiem spraw załatwianych - na chwilkę
przystanąć nie mając nic na myśli...
po prostu - mój wewnętrzny czas, wyobrażony...
czwartek, 1 października 2009
oj zimno się robi
cisza wkroczyła w wieczory
szemrząc jedynie deszczem
usypiający świat ubrał się
w brązy lśniących kasztanów
wiatr ukołysze ostatnie liście,
cichą muzyką młodej jesieni
w nam zostanie na wieczór
ciepły zapach grzanego wina
szemrząc jedynie deszczem
usypiający świat ubrał się
w brązy lśniących kasztanów
wiatr ukołysze ostatnie liście,
cichą muzyką młodej jesieni
w nam zostanie na wieczór
ciepły zapach grzanego wina
czwartek, 27 sierpnia 2009
słowo o uśmiechu
Może dziś słowo o uśmiechu,
Co chmury odgania z twarzy
Czyniąc ją przyjemną i ładną
Nawet gdy pogody brak…
Rozkwitają wtedy stokrotki
Te z marzeń i nadziei
I budzą się ptaki śpiewając
W ogrodzie serca,
Pieśń o uśmiechu
Takim na co dzień
Co chmury odgania z twarzy
Czyniąc ją przyjemną i ładną
Nawet gdy pogody brak…
Rozkwitają wtedy stokrotki
Te z marzeń i nadziei
I budzą się ptaki śpiewając
W ogrodzie serca,
Pieśń o uśmiechu
Takim na co dzień
wtorek, 25 sierpnia 2009
kot
szaro-bury kot przemknął chyłkiem we śnie
przestraszony, zniknął w bezpiecznej ciemności
jakie tajemnice ukryły się wraz z nim?
że sen - w koszmar się zmienił
i zbudził tuż przed świtem
promieniując zmęczeniem
...niedospanej nocy...
przestraszony, zniknął w bezpiecznej ciemności
jakie tajemnice ukryły się wraz z nim?
że sen - w koszmar się zmienił
i zbudził tuż przed świtem
promieniując zmęczeniem
...niedospanej nocy...
środa, 5 sierpnia 2009
senna przyjaźń
Sen namalował dziś przyjaźń,
Narodzoną w szalonej gonitwie
Z czasem, nieokiełzaną przyrodą
I samą niesamowitością snu...
Przyjaźń ta była jedak łagodna
I zaskakująca spokojem,
Jakby chciała powiedzieć
„nie martw się – wszystko będzie dobrze”
Narodzoną w szalonej gonitwie
Z czasem, nieokiełzaną przyrodą
I samą niesamowitością snu...
Przyjaźń ta była jedak łagodna
I zaskakująca spokojem,
Jakby chciała powiedzieć
„nie martw się – wszystko będzie dobrze”
wtorek, 4 sierpnia 2009
to chyba o deszczu
Jak czasem człowiek tęskni za kroplą deszczu,
Co spływa zielonym liściem jedna z drugą
Układając cichą melodię szumiącą z wiatrem
Jak czasem człowiek tęskni za szarym niebem,
Które nie obiecuje nic poza deszczem
Jakby cały dzień miał płakać właśnie z tego powodu
Co spływa zielonym liściem jedna z drugą
Układając cichą melodię szumiącą z wiatrem
Jak czasem człowiek tęskni za szarym niebem,
Które nie obiecuje nic poza deszczem
Jakby cały dzień miał płakać właśnie z tego powodu
czwartek, 30 lipca 2009
podróż
Księżyc spłynął blaskiem na niebie,
Otwierając drogę nowym gwiazdom
Jest takie jedno miejsce na świecie,
Co rajem wydawać by się mogło…
A to przedsionek piekła jest…na ziemi
Otwierając drogę nowym gwiazdom
Jest takie jedno miejsce na świecie,
Co rajem wydawać by się mogło…
A to przedsionek piekła jest…na ziemi
środa, 15 lipca 2009
M
tak pięknie jest gdy miłość się rodzi,
w gorących emocjach, miłej tęsknocie
tym niecierpliwym oczekiwaniu na
choćby jeden gest, spojrzenie…
tak pięknie jest gdy miłość zakwita
bukietem pocałunków pachnących,
kiedy z każdym dniem uczy się
nawzajem, a już ufa bezgranicznie
tak pięknie jest gdy miłość dojrzewa
owocem wspólnych uczuć się stając
i cieszy się każdą chwilą,
którą już przeszła i która nadejdzie…
w gorących emocjach, miłej tęsknocie
tym niecierpliwym oczekiwaniu na
choćby jeden gest, spojrzenie…
tak pięknie jest gdy miłość zakwita
bukietem pocałunków pachnących,
kiedy z każdym dniem uczy się
nawzajem, a już ufa bezgranicznie
tak pięknie jest gdy miłość dojrzewa
owocem wspólnych uczuć się stając
i cieszy się każdą chwilą,
którą już przeszła i która nadejdzie…
poniedziałek, 13 lipca 2009
nieznane
niepokój zalęgł się w sercu
niepokój dławi myśl
nieznane czeka by pożreć
ciało i duszę człowieka
nieznane – chytry lis
ile siły można odlaneźć w sobie?
ile skały jest w nas by móc się oprzeć?
nieznane – wkrótce nam powie
czy ofiarą się jest czy myśliwym…
niepokój dławi myśl
nieznane czeka by pożreć
ciało i duszę człowieka
nieznane – chytry lis
ile siły można odlaneźć w sobie?
ile skały jest w nas by móc się oprzeć?
nieznane – wkrótce nam powie
czy ofiarą się jest czy myśliwym…
sobota, 11 lipca 2009
b/t
ze snu wziąć kolory
z marzeń szczyptę nadziei
ze słońca trochę promieni
i zrobić najpiękniejszy uśmiech
by podarować go każdemu bliskiemu
a dzień stanie się jaśniejszy
z marzeń szczyptę nadziei
ze słońca trochę promieni
i zrobić najpiękniejszy uśmiech
by podarować go każdemu bliskiemu
a dzień stanie się jaśniejszy
piątek, 10 lipca 2009
rosa
krople rosy grały w słońcu tęczą,
świeżością letniego poranka,
zmieniając sny w marzenia
budziła muzyka rosy dzień
lecz kto słucha tej muzyki?
kto przyłoży ucho do trawy?
kiedy ciągle jeszcze śpi - leniuszek
lub spieszy się, i walczy z porankiem
przywalony przez ziemskie sprawy
świeżością letniego poranka,
zmieniając sny w marzenia
budziła muzyka rosy dzień
lecz kto słucha tej muzyki?
kto przyłoży ucho do trawy?
kiedy ciągle jeszcze śpi - leniuszek
lub spieszy się, i walczy z porankiem
przywalony przez ziemskie sprawy
czwartek, 9 lipca 2009
czytać w czwartek....
widziałem to zwykle jutro,
kiedy kończący się tydzień
budził nie skrywany uśmiech
widziałem to zwykle jutro
gdy nie trzeba było
się zrywać z miękkiej pościeli
lecz zwylke jutro były jutro
a za niedługo jutro stanie się dziś
kiedy kończący się tydzień
budził nie skrywany uśmiech
widziałem to zwykle jutro
gdy nie trzeba było
się zrywać z miękkiej pościeli
lecz zwylke jutro były jutro
a za niedługo jutro stanie się dziś
wtorek, 7 lipca 2009
b/t
wstał nowy dzień i zakwitło nowe marzenie,
otwarte okna, w które zagląda słońce
szukając uśmiechu, w krótkim dzień dobry
z mocą czynienia dnia naprawdę dobrym
otwarte okna, w które zagląda słońce
szukając uśmiechu, w krótkim dzień dobry
z mocą czynienia dnia naprawdę dobrym
poniedziałek, 6 lipca 2009
burza
dzień związał uczucia barwną tęczą
gdy w burzy szczęścia zakwitło niebo
od pocałunków - kropelek deszczu
spyłnął świat w nieziemskiej radości
gdy w burzy szczęścia zakwitło niebo
od pocałunków - kropelek deszczu
spyłnął świat w nieziemskiej radości
czwartek, 2 lipca 2009
nocna burza
ciepłe noce, młodością roześmiane
bezsennie chcą upływać same
malowane śmiechem i beztroską
kwitną w nich nowe emocje,
lub te dawno już poznane…
wszystko mogłoby tak trwać do rana
lecz burza zgoniła młodość do łóżek
a z nocą pozostał tylko deszcz
i grzomt błyskawic, aż do rana
bezsennie chcą upływać same
malowane śmiechem i beztroską
kwitną w nich nowe emocje,
lub te dawno już poznane…
wszystko mogłoby tak trwać do rana
lecz burza zgoniła młodość do łóżek
a z nocą pozostał tylko deszcz
i grzomt błyskawic, aż do rana
piątek, 19 czerwca 2009
wakacje
nieuczesana myśl uciekła na chwilkę
do miejsc dawno zapomnianych
do czasów w głębi duszy ukrytych
tam, gdzie nie rodzą się problemy
tam, gdzie wakacje istnieją naprawdę
nieuczesana myśl poganała lekko,
oddalając się całkiem od tego świata
by choć na trochę sobie przypomnieć
smak i zapach tamtego lata
do miejsc dawno zapomnianych
do czasów w głębi duszy ukrytych
tam, gdzie nie rodzą się problemy
tam, gdzie wakacje istnieją naprawdę
nieuczesana myśl poganała lekko,
oddalając się całkiem od tego świata
by choć na trochę sobie przypomnieć
smak i zapach tamtego lata
środa, 17 czerwca 2009
ksieżyc
młody księżyc szedł wieczorem po niebie,
srebrną wstęgą owijając świat,
ta noc jest tylko dla ciebie
śpiewały mu tak miliony gwiazd
a on niewzruszenie mijał godziny
wędrówkę tę kończąc nad ranem
może w ramionach kochanej dziewczyny
a może gdzieś sam wśród gwiazd?
srebrną wstęgą owijając świat,
ta noc jest tylko dla ciebie
śpiewały mu tak miliony gwiazd
a on niewzruszenie mijał godziny
wędrówkę tę kończąc nad ranem
może w ramionach kochanej dziewczyny
a może gdzieś sam wśród gwiazd?
poniedziałek, 15 czerwca 2009
łabędź
smukła szyja łabędzia
w niemej bieli płynąca
dumnie - szarych oczu stawem
tylko po to by spojrzeć
na niknące płomieniem światło
zachodzącego słońca...
w ciszy niezmąconej
w głębi nieprzeniknionej
na samym dnie duszy...
w niemej bieli płynąca
dumnie - szarych oczu stawem
tylko po to by spojrzeć
na niknące płomieniem światło
zachodzącego słońca...
w ciszy niezmąconej
w głębi nieprzeniknionej
na samym dnie duszy...
niedziela, 14 czerwca 2009
wiatr
wiatr zabawił się niedzielą,
rozganiając mydlane bańki
ponad plażą, nad głowami
nad dziecięcym śmiechem
dokładnie tak jak teraz życie
rozgania marzenia i plany
ponad światem znanym
wpychając gdzieś w nieznane
poza dziecięcy smiech…
rozganiając mydlane bańki
ponad plażą, nad głowami
nad dziecięcym śmiechem
dokładnie tak jak teraz życie
rozgania marzenia i plany
ponad światem znanym
wpychając gdzieś w nieznane
poza dziecięcy smiech…
wtorek, 9 czerwca 2009
SA
zmęczenie zabiera pomysły...
myśli rodzą się ciężko,
a litery nie chcą się składać
znaczy, iż czas snu się zbliża
głęboko gdzieś z duszy
wymkną się sny...marzenia
i odpłynie rzeczywistość
daleko za horyzont obowiązków
by stać się ulotną chwilą...
którą rano już nikt nie będzie pamiętał
myśli rodzą się ciężko,
a litery nie chcą się składać
znaczy, iż czas snu się zbliża
głęboko gdzieś z duszy
wymkną się sny...marzenia
i odpłynie rzeczywistość
daleko za horyzont obowiązków
by stać się ulotną chwilą...
którą rano już nikt nie będzie pamiętał
poniedziałek, 8 czerwca 2009
....
krzyk rodzi się z bólu, często niemy z bólu skrytego
niezauważalny w codziennej walce o czynienie świata lepszym,
zapada gdzieś w duszę blizną, łzawiącą od cierni bezsilności
odbierając młodzieńczy zapał, kawałek po kawałku
zastępując go wyrachowaniem i zimną kalkulacją
zmieniając gorące serce w twardą bryłkę lodu
dlaczego?
niezauważalny w codziennej walce o czynienie świata lepszym,
zapada gdzieś w duszę blizną, łzawiącą od cierni bezsilności
odbierając młodzieńczy zapał, kawałek po kawałku
zastępując go wyrachowaniem i zimną kalkulacją
zmieniając gorące serce w twardą bryłkę lodu
dlaczego?
niedziela, 7 czerwca 2009
wspomnienie
lekkie jak sen, wspomnienie deszczowej sukienki,
utkanej delikatnie marzeniem srebrnych kropel
na wieczornym spacerze w parku tuż po burzy...
która kochaniem mogła być, czy choćby pragnieniem
lecz tak gwałtownym, że w duszę wlało to wspomnienie
utkanej delikatnie marzeniem srebrnych kropel
na wieczornym spacerze w parku tuż po burzy...
która kochaniem mogła być, czy choćby pragnieniem
lecz tak gwałtownym, że w duszę wlało to wspomnienie
nieznajoma
czerwone maki ust z nieśmiałym uśmiechem
ginęły w łagodnych lokach, spływających niesfornie policzkami
a słońce bawiło się nimi delikatnie głaszcząc wieczornym światłem
wśród ciszy łąk i lasów mijanych, wraz z gasnącym dniem
i błękitem spoglądającym raz po raz na świat tuż za szybą...
ginęły w łagodnych lokach, spływających niesfornie policzkami
a słońce bawiło się nimi delikatnie głaszcząc wieczornym światłem
wśród ciszy łąk i lasów mijanych, wraz z gasnącym dniem
i błękitem spoglądającym raz po raz na świat tuż za szybą...
piątek, 5 czerwca 2009
dobranoc
na dobranoc – aksamitna czerń
utkana srebrnymi niciami gwiazd
na dobranoc – nieśmiały uśmiech księżyca,
tajmniczo spoglądający na świat zza chmur
na dobranoc – myśl nadzieją pisana
na jutrzejsze rozterki receptą być może
i sny spokojne do ukołysania bólu,
jaki dzień swą hałaśliwością czyni duszy…
utkana srebrnymi niciami gwiazd
na dobranoc – nieśmiały uśmiech księżyca,
tajmniczo spoglądający na świat zza chmur
na dobranoc – myśl nadzieją pisana
na jutrzejsze rozterki receptą być może
i sny spokojne do ukołysania bólu,
jaki dzień swą hałaśliwością czyni duszy…
czwartek, 4 czerwca 2009
granat
ciemny granat morza z plamami białych grzyw
odcinał się mocno od błękitu czystego nieba
odcinał się od spraw zwykłych wszystkich ludzi
odcinał się ode mnie żółtą wstęgą plaży piaszczystej
cóż obchodzi go niebo, ludzie, ja, czy też plaża
jest głębokim błękitem… chwilą w oczach tych,
którzy mogli go wraz ze mną zobaczyć…
i zapaść gdzieś na dnie duszy wraz z zwykłymi sprawami
odcinał się mocno od błękitu czystego nieba
odcinał się od spraw zwykłych wszystkich ludzi
odcinał się ode mnie żółtą wstęgą plaży piaszczystej
cóż obchodzi go niebo, ludzie, ja, czy też plaża
jest głębokim błękitem… chwilą w oczach tych,
którzy mogli go wraz ze mną zobaczyć…
i zapaść gdzieś na dnie duszy wraz z zwykłymi sprawami
wtorek, 2 czerwca 2009
dzien
zmieszany stał dzień, nie widząc co zrobić…
czy stać się płaczącym deszczem ponurakiem?
czy też słonecznie opalać uśmiechniętą buzię?
i z godziny na godzinę trwał w niezdecydowaniu
czyniąc się zupełnie innym dniem niż zamierzał…
czy stać się płaczącym deszczem ponurakiem?
czy też słonecznie opalać uśmiechniętą buzię?
i z godziny na godzinę trwał w niezdecydowaniu
czyniąc się zupełnie innym dniem niż zamierzał…
czwartek, 28 maja 2009
mruczanaka
kocia czerń lekkim krokiem stąpa
ścigając się z wieczornymi cieniami
zwiewnie przebiega po krawędzi snu
mrucząc gdzieś pomiędzy wierszami
zwinna czerń - czy da się pogłaskać?
czy przytuli się sama, zielonymi oczami
snując swą opowieść drążcym ciepłem
szeptaną cicho...ciuchtko jakby myślami
mogła opowiedzieć jak dobrze jej z nami..
ścigając się z wieczornymi cieniami
zwiewnie przebiega po krawędzi snu
mrucząc gdzieś pomiędzy wierszami
zwinna czerń - czy da się pogłaskać?
czy przytuli się sama, zielonymi oczami
snując swą opowieść drążcym ciepłem
szeptaną cicho...ciuchtko jakby myślami
mogła opowiedzieć jak dobrze jej z nami..
e tam..
deszcz zmazał kurz ze świata,
kroplami-perłami zalewając,
w świeżej zieleni -pachnącej
serce bije mocniej - wiosennie
kałuże teraz odbijają niebo
dodając odrobinę błękitu
na wyciągnięcie ręki
lecz wszyscy z głowami
w chmurach nie widzą
co mają pod stopami
deszcz zmazał kurz ze świata...
kroplami-perłami zalewając,
w świeżej zieleni -pachnącej
serce bije mocniej - wiosennie
kałuże teraz odbijają niebo
dodając odrobinę błękitu
na wyciągnięcie ręki
lecz wszyscy z głowami
w chmurach nie widzą
co mają pod stopami
deszcz zmazał kurz ze świata...
wtorek, 26 maja 2009
bursztyn
zatopione słońce w bursztynie
złociło się ciepłem lekkich brązów
wśród fal i mew i starych zaułków
beztrosko tak, wakacyjnie...
złociło się ciepłem lekkich brązów
wśród fal i mew i starych zaułków
beztrosko tak, wakacyjnie...
poniedziałek, 25 maja 2009
nic optymistycznego
brak przyszłości zagląda strachem w oczy,
miażdżąc słoneczne dni uściskiem troski.
szukając nadziei, w najmniejszym słowie
coraz mniej jest się jej w stanie odnaleźć
i choć zieleń rozkwitła swą nową świeżością
tak trudno powiązać ją z nadzieją...
choć niewątpliwie, piękną jest tej wiosny
niczym kwiecista sukienka na niedzielnym spacerze
miażdżąc słoneczne dni uściskiem troski.
szukając nadziei, w najmniejszym słowie
coraz mniej jest się jej w stanie odnaleźć
i choć zieleń rozkwitła swą nową świeżością
tak trudno powiązać ją z nadzieją...
choć niewątpliwie, piękną jest tej wiosny
niczym kwiecista sukienka na niedzielnym spacerze
niedziela, 24 maja 2009
zmierzch
zmierzch opanował świat,
ciężkim czerwonym światłem
słońce kładło się do snu...
pierwsze gwiazdy zaświeciły blado,
w granacie aksamitnego nieba
śpiewając cicho do snu...
łagodnego niczym lekki powiew wiatru
co głaszcze twarz chłodną acz przyjmną dłonią
wyganiając troski i smutki daleko gdzieś za słońcem
a nam pozwolą na odrobinę wytchnienia - snu...
ciężkim czerwonym światłem
słońce kładło się do snu...
pierwsze gwiazdy zaświeciły blado,
w granacie aksamitnego nieba
śpiewając cicho do snu...
łagodnego niczym lekki powiew wiatru
co głaszcze twarz chłodną acz przyjmną dłonią
wyganiając troski i smutki daleko gdzieś za słońcem
a nam pozwolą na odrobinę wytchnienia - snu...
czwartek, 21 maja 2009
deszcz - niech będzie wiosenny
ciepły wieczór spłynął wiosennym deszczem
co wśród kropel tysięcy grał melodię senną...
delikatnym szumem rosnących liści ...
dźwięcznym zapachem kwitnących bzów
ciepły wieczór spłynął kroplą łzy - tęsknoty,
która zapomniana wśród deszczu kropel tysięcy
drążyła w sercu pustkę, delikatnie tak...
niewidocznie prawie... lecz nieustannie...
w niemym płaczu dni, które mogły być razem...
a tak pozostały jedynie, pachnące bzem, wieczory
z trudem patrzące na nowo rodzącą się pustkę
tam gdzie powinny kwitnąć uczucia i bzy...
co wśród kropel tysięcy grał melodię senną...
delikatnym szumem rosnących liści ...
dźwięcznym zapachem kwitnących bzów
ciepły wieczór spłynął kroplą łzy - tęsknoty,
która zapomniana wśród deszczu kropel tysięcy
drążyła w sercu pustkę, delikatnie tak...
niewidocznie prawie... lecz nieustannie...
w niemym płaczu dni, które mogły być razem...
a tak pozostały jedynie, pachnące bzem, wieczory
z trudem patrzące na nowo rodzącą się pustkę
tam gdzie powinny kwitnąć uczucia i bzy...
niedziela, 17 maja 2009
wina
ostatnia kropla wina - wina dodana
łzą policzkiem spływa - wina zmazana
na ustach cierpkim smakiem - w sercu goryczą
słowa przebaczenia grzechów nie liczą...
łzą policzkiem spływa - wina zmazana
na ustach cierpkim smakiem - w sercu goryczą
słowa przebaczenia grzechów nie liczą...
sobota, 16 maja 2009
ekspres
w biegu postawiony świat
mknie przez życie ekspresem
zostawiając za sobą
mgliste obrazy wspomnień
jak krajobraz za oknami pociągu
dzień za dniem - bez wytchnienia
tłoczyć parę w machinę obowiązków
nie oglądając się za siebie…
byle szybciej, byle prędzej
do domu, do małej stacyjki zwanej
miłością…
mknie przez życie ekspresem
zostawiając za sobą
mgliste obrazy wspomnień
jak krajobraz za oknami pociągu
dzień za dniem - bez wytchnienia
tłoczyć parę w machinę obowiązków
nie oglądając się za siebie…
byle szybciej, byle prędzej
do domu, do małej stacyjki zwanej
miłością…
środa, 13 maja 2009
bez tytułu
granatowe morze kipiało dziś falami,
oblewając brzegi lodowatą wodą,
słońce grało na nerwach nie dając ciepła
a wiosna tak jakby stanęła w miejscu
tak jakby cała nadzieja nagle odleciała
zostawiając zimne wspomnienie
niespełnionych marzeń
tych dużych i tych całkiem zwyczajnych
oblewając brzegi lodowatą wodą,
słońce grało na nerwach nie dając ciepła
a wiosna tak jakby stanęła w miejscu
tak jakby cała nadzieja nagle odleciała
zostawiając zimne wspomnienie
niespełnionych marzeń
tych dużych i tych całkiem zwyczajnych
czwartek, 7 maja 2009
wiosenna kolacja
rozpieszczony wieczór zasiadł przy stole,
w aksamitnym blasku waniliowych świec
zapominając o troskach całego świata
począł delektować się Nocą,
zapachem majowych bzów
utkanych w wieczornej sukience
lekko tak unosząc marzenia do księżyca
który mrużąc oczy, zalał świat srebrnym blaskiem
tak, że marzenia zaczęły się spełniać powoli…
odkrywając tajmnice Nocy
ukryte pod gwieździstym dekoltem
w aksamitnym blasku waniliowych świec
zapominając o troskach całego świata
począł delektować się Nocą,
zapachem majowych bzów
utkanych w wieczornej sukience
lekko tak unosząc marzenia do księżyca
który mrużąc oczy, zalał świat srebrnym blaskiem
tak, że marzenia zaczęły się spełniać powoli…
odkrywając tajmnice Nocy
ukryte pod gwieździstym dekoltem
środa, 6 maja 2009
marzenie...
gdyby tak sięgnąć ręką gwiazd
dotknąć marzeń srebrzystych..
gdyby tak powstrzymać czas
dla tych paru chwil niezwykłych
kiedy miłość budzi się do życia
kiedy radość zalewa się łzami
gdy emocje wychodzą z ukrycia
a dzień rozbrzmiewa melodiami
gdy setki aniołów sunie za nami
w świetlistej barwie tęczy
gdy wiosna tańczy z motylami
w czerwieni róż naręczy
…
ale rzeczywistość bywa czasmi
aż nadto szara, by to wszystko dostrzec
i docenić…
dotknąć marzeń srebrzystych..
gdyby tak powstrzymać czas
dla tych paru chwil niezwykłych
kiedy miłość budzi się do życia
kiedy radość zalewa się łzami
gdy emocje wychodzą z ukrycia
a dzień rozbrzmiewa melodiami
gdy setki aniołów sunie za nami
w świetlistej barwie tęczy
gdy wiosna tańczy z motylami
w czerwieni róż naręczy
…
ale rzeczywistość bywa czasmi
aż nadto szara, by to wszystko dostrzec
i docenić…
wtorek, 5 maja 2009
wiatr
zerwał się wiatr, okropny, mistral, wręcz
porozrzucał wiosnę na cztery strony
radość pączków zastąpił rozczarowaniem
a łagodne fale zmienił w rwącą kipiel zmian
i choć w sercu trudno znaleźć teraz spokój,
i choć dusza daleka jest od uśmiechniętych dni
to czas rozmazać łzy i podnieść czoło,
by 0dbudować każdą zniszczoną chwilę.
porozrzucał wiosnę na cztery strony
radość pączków zastąpił rozczarowaniem
a łagodne fale zmienił w rwącą kipiel zmian
i choć w sercu trudno znaleźć teraz spokój,
i choć dusza daleka jest od uśmiechniętych dni
to czas rozmazać łzy i podnieść czoło,
by 0dbudować każdą zniszczoną chwilę.
chwilka z poezją ?
tak cicho gdzieś splątani wiosną
toną w wierszach miękkich,
lekkich od spojrzeń; westchnień,
delikatnie pieszczących
jeszcze świeże wspomnienia
tych zaplątanych chwil…
toną w wierszach miękkich,
lekkich od spojrzeń; westchnień,
delikatnie pieszczących
jeszcze świeże wspomnienia
tych zaplątanych chwil…
poniedziałek, 4 maja 2009
uśmiech może to jest :)
łagodnie opadł sen na brzegu nocy,
zmyśloną z marzeń naprędce historią
o czerwieni, winie i mijającej północy
w blasku gwiazd, świec,czy też może oczu
tkaną tak opowieścią,
uśmiech sam się budzi
gdzieś na krawędzi jawy,
gdy już wstawać trzeba
a jeszcze usta smakują w czerwieni...
która nagle znika…
nowym dniem się stając
z tym samym uśmiechem…
zmyśloną z marzeń naprędce historią
o czerwieni, winie i mijającej północy
w blasku gwiazd, świec,czy też może oczu
tkaną tak opowieścią,
uśmiech sam się budzi
gdzieś na krawędzi jawy,
gdy już wstawać trzeba
a jeszcze usta smakują w czerwieni...
która nagle znika…
nowym dniem się stając
z tym samym uśmiechem…
środa, 29 kwietnia 2009
strona
czysta, niczym łza biegnąca policzkiem
może z tęsknoty, może z radości…
wolna, jak myśl, która nie zna granic
a zaraz stanie się zapisaną…
cierpliwa, swym milczącym oczekiwaniem
aż krople atramentu wyschną
na jej gładkiej powierzchni
i z białej kartki, stanie się tym wierszem
może z tęsknoty, może z radości…
wolna, jak myśl, która nie zna granic
a zaraz stanie się zapisaną…
cierpliwa, swym milczącym oczekiwaniem
aż krople atramentu wyschną
na jej gładkiej powierzchni
i z białej kartki, stanie się tym wierszem
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
SA
słońce zerwało dziś swój chłodny woal,
pod którym kryło się jaśniejące ciepło
dziś wszystko zachwyciło się wiosną
i nawet Wiatr zagrał w cieplejszych tonach
tak miło było dziś spacerować sobie,
wśród fal coraz odważniej kwitnącej flory
a twarz uśmiechała się sama do słońca
zamykając radośnie oczy, by cieszyć
się każdym nowym promieniem…
z nadzieją, że cieszyć się będzie
można tą wiosną, już wkrótce razem…
pod którym kryło się jaśniejące ciepło
dziś wszystko zachwyciło się wiosną
i nawet Wiatr zagrał w cieplejszych tonach
tak miło było dziś spacerować sobie,
wśród fal coraz odważniej kwitnącej flory
a twarz uśmiechała się sama do słońca
zamykając radośnie oczy, by cieszyć
się każdym nowym promieniem…
z nadzieją, że cieszyć się będzie
można tą wiosną, już wkrótce razem…
środa, 22 kwietnia 2009
i co?
gdy dzień zamyka oczy,
i czas kładzie się do łóżka
w mroku gdzieś schowana
z nienacka wychodzi pustka
siada ciężko, kamieniem na sercu
i cieszy się z każdej łzy wylanej,
karmiąc swą nicość wspólnymi chwilami,
które się nie zdarzyły,
a kiedyś były codziennością
i męczy tak duszę do świtu,
z dnia na dzień coraz bladszego, szarego
i bez sensu…
i czas kładzie się do łóżka
w mroku gdzieś schowana
z nienacka wychodzi pustka
siada ciężko, kamieniem na sercu
i cieszy się z każdej łzy wylanej,
karmiąc swą nicość wspólnymi chwilami,
które się nie zdarzyły,
a kiedyś były codziennością
i męczy tak duszę do świtu,
z dnia na dzień coraz bladszego, szarego
i bez sensu…
sobota, 18 kwietnia 2009
deszcz
Deszcz zagrał dziś symfonię
wiosennych kolorów zielonych
tysiącami kropel grających
w kwiatach, liściach, we włosach
w korze drzew, delikatnej skórze,
smyczkami zapachów biegnących
subtelnej woni nadchodzącej namiętności
ledwie wyczuwalnej dla spragnionych nosdrzy
muzyka przeszyła świat głębokim dreszczem,
uwolnione westchnienie obudziło uśmiech
tak wolny, radosny życiem, że zagrało serce
w tym samym rytmie co deszcz…
tysiącami kropel krwi – gęstej miłością
wiosennych kolorów zielonych
tysiącami kropel grających
w kwiatach, liściach, we włosach
w korze drzew, delikatnej skórze,
smyczkami zapachów biegnących
subtelnej woni nadchodzącej namiętności
ledwie wyczuwalnej dla spragnionych nosdrzy
muzyka przeszyła świat głębokim dreszczem,
uwolnione westchnienie obudziło uśmiech
tak wolny, radosny życiem, że zagrało serce
w tym samym rytmie co deszcz…
tysiącami kropel krwi – gęstej miłością
czwartek, 16 kwietnia 2009
hmm
coś niewielkiego, niezwykle radosnego
przywitało dzień uśmiechem,
może trochę niezgrabnym
wystraszonym jakby
ale czemu nie….
w końcu świat rozkwitł w pełni
zielenią, bielą i delikatnym różem
tak lekko nieporadnie, jak pierwsze kroki
co młody człowiek stawia z przekonaniem,
iż tak być musi…
rozwinął ten swój uśmiech na niebie
i patrzy, patrzy sobie niewinnie na Ciebie
na świat, na to co kwitnie i się rozwija…
ciesząc się tym , że jest wśród marzeń
łagodną, ciepłą myślą …Wiosną
przywitało dzień uśmiechem,
może trochę niezgrabnym
wystraszonym jakby
ale czemu nie….
w końcu świat rozkwitł w pełni
zielenią, bielą i delikatnym różem
tak lekko nieporadnie, jak pierwsze kroki
co młody człowiek stawia z przekonaniem,
iż tak być musi…
rozwinął ten swój uśmiech na niebie
i patrzy, patrzy sobie niewinnie na Ciebie
na świat, na to co kwitnie i się rozwija…
ciesząc się tym , że jest wśród marzeń
łagodną, ciepłą myślą …Wiosną
środa, 15 kwietnia 2009
no bo tak... właśnie
cichy szept pierwszych pąków
zalał świat wiosennym brzmieniem
marzeń uśmiechniętych słońcem
od nowa zakochanych…
delikatna melodia młodych listków
jasną zielenią namalowana
z nadzieją, że znajdą się nowe serca
do pokochania…
a świeży deszczyk, ciepłymi kroplami
obmyje świat ze starych grzechów zimy
i tym, którzy wciąż kochają, przywróci blask
tak jakby zakochali się,
właśnie ten pierwszy raz…
zalał świat wiosennym brzmieniem
marzeń uśmiechniętych słońcem
od nowa zakochanych…
delikatna melodia młodych listków
jasną zielenią namalowana
z nadzieją, że znajdą się nowe serca
do pokochania…
a świeży deszczyk, ciepłymi kroplami
obmyje świat ze starych grzechów zimy
i tym, którzy wciąż kochają, przywróci blask
tak jakby zakochali się,
właśnie ten pierwszy raz…
środa, 8 kwietnia 2009
małe marzenie
takie małe marzenie…
by twarz wyciągnąć do słońca
pozwolić mu by pieściło policzki,
spływając po skórze promieniem
delikatnym jak muśnięcie snu
a ciepłem swym zamyka powieki
na beztroską wiosenną drzemkę
słuchając jak świat wokół
budzi się z zimowego snu
i cieszyć się tą chwilą razem…
by twarz wyciągnąć do słońca
pozwolić mu by pieściło policzki,
spływając po skórze promieniem
delikatnym jak muśnięcie snu
a ciepłem swym zamyka powieki
na beztroską wiosenną drzemkę
słuchając jak świat wokół
budzi się z zimowego snu
i cieszyć się tą chwilą razem…
wspomnienie
jak to było?....
letnia noc nie całkiem jeszcze uśpiona
przenikała ciało chęcią lotu w nieznane
z muzką słuchaną dreszczem…
z sercem wśród gwiazd bijącym
niespokojnym tą nową podróżą
przez życie pełne niespodzianek
niesamowitych niespodzianek….
letnia noc nie całkiem jeszcze uśpiona
przenikała ciało chęcią lotu w nieznane
z muzką słuchaną dreszczem…
z sercem wśród gwiazd bijącym
niespokojnym tą nową podróżą
przez życie pełne niespodzianek
niesamowitych niespodzianek….
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
nic takiego
czy dziś księżyc pokłonił się nocy?
czy jakaś gwiazda zapaliła się na niebie?
czy też srebna myśl uniosła się,
w swej milczącej chwili tworzenia?
cóż! pięknie by to było, gdyby mogło zaistnieć lecz:
księżyc się spóźnił i noc płakała deszczem,
płomień gwiazdy zgasiła zwykła bezwzajemność
srebrnej myśli zabrakło skrzydeł by wzlecieć,
w krainę niewyczerpanych źródeł tworzenia
jednak:
z łez rodzą się najpiękniejsze wiersze
z odrzucenia – srebrne myśli dojrzewają,
a z nich… może parę słów, upojonych milczeniem
czy jakaś gwiazda zapaliła się na niebie?
czy też srebna myśl uniosła się,
w swej milczącej chwili tworzenia?
cóż! pięknie by to było, gdyby mogło zaistnieć lecz:
księżyc się spóźnił i noc płakała deszczem,
płomień gwiazdy zgasiła zwykła bezwzajemność
srebrnej myśli zabrakło skrzydeł by wzlecieć,
w krainę niewyczerpanych źródeł tworzenia
jednak:
z łez rodzą się najpiękniejsze wiersze
z odrzucenia – srebrne myśli dojrzewają,
a z nich… może parę słów, upojonych milczeniem
sobota, 4 kwietnia 2009
dobranoc
bezsenna noc z gwiazdami
prosi księżyc o odrobinę snu
lecz jak tu spać ?
kiedy wiosna się budzi
i nie chce się marnować
chwil, które właśnie zakwitają
prosi księżyc o odrobinę snu
lecz jak tu spać ?
kiedy wiosna się budzi
i nie chce się marnować
chwil, które właśnie zakwitają
piątek, 3 kwietnia 2009
bez
młoda godzina ukryła się w bzach pachnących
stając się słodką chwilką we dwoje,
schowani przed światem…
w pucharze pocałunków kwitnących
słodko czas zmieniając,
w delikatny oddech wspomnień
spętanych we wspólnym tańcu
rozkosznie blisko siebie…
stając się słodką chwilką we dwoje,
schowani przed światem…
w pucharze pocałunków kwitnących
słodko czas zmieniając,
w delikatny oddech wspomnień
spętanych we wspólnym tańcu
rozkosznie blisko siebie…
środa, 1 kwietnia 2009
Tęsknota
odcięty dzień przetoczył się normalnym trybem,
beznamiętnie jak leniwe fale liżące piaszczysty brzeg
bez uśmiechu, bez nadziei na to, co jeszcze niedawno było codziennością
a teraz jest marzeniem…niespełnionym snem jedynie
Być daleko stąd…mimo fal, mimo mew i rodzącej się wiosny
beznamiętnie jak leniwe fale liżące piaszczysty brzeg
bez uśmiechu, bez nadziei na to, co jeszcze niedawno było codziennością
a teraz jest marzeniem…niespełnionym snem jedynie
Być daleko stąd…mimo fal, mimo mew i rodzącej się wiosny
poniedziałek, 30 marca 2009
coś lekkiego
coś tak lekkiego jak poranna mgła,
co swą zwiewnością dzień otwiera
lub jak wstydliwe jeszcze,
Delikatne swą piewrotnością - skryte spojrzenie
co w oczach jedynie ulotną iskrą
maluje się nienamacalnie wręcz
tak te pierwsze dni wiosny
spłynęły na świat niezauważalnie
lecz już pąki rozwiają swe buzie ku słońcu
a trawa zieleni się świeżością nowych dni…
już serca budzi śpiew ptaków szukających miłości
gdzieś zgubionej wśród mroźnych westchnień
odchodzącej zimy niechcianych obowiązków.
co swą zwiewnością dzień otwiera
lub jak wstydliwe jeszcze,
Delikatne swą piewrotnością - skryte spojrzenie
co w oczach jedynie ulotną iskrą
maluje się nienamacalnie wręcz
tak te pierwsze dni wiosny
spłynęły na świat niezauważalnie
lecz już pąki rozwiają swe buzie ku słońcu
a trawa zieleni się świeżością nowych dni…
już serca budzi śpiew ptaków szukających miłości
gdzieś zgubionej wśród mroźnych westchnień
odchodzącej zimy niechcianych obowiązków.
poniedziałek, 23 marca 2009
GK
Jak pożegnać różę? gdy właśnie ma zakwinąć
I swym płomieniem ogrzać zmarznięty świat
Jak pożegnać różę? gdy jej aksamitne płatki
Wciąż potrzebują opiekuńczego dotyku...
No jak? Znów utonie świat w tęsknocie
Choć wiosna rozkwinie świeżą zielenią
No jak? Znów czekanie zastąpi bycie razem,
Choć wieczory staną się cieplejsze...
No jak? ...
I swym płomieniem ogrzać zmarznięty świat
Jak pożegnać różę? gdy jej aksamitne płatki
Wciąż potrzebują opiekuńczego dotyku...
No jak? Znów utonie świat w tęsknocie
Choć wiosna rozkwinie świeżą zielenią
No jak? Znów czekanie zastąpi bycie razem,
Choć wieczory staną się cieplejsze...
No jak? ...
piątek, 20 marca 2009
GJ
Słowa wplecione w róże
Zastygły w wazonie na stole
Promieniują delikatnym zapachem
Uczuć niegasnących.
Słowa zatopione w czekoladzie,
Łaskoczą aksamitnym smakiem,
W apetycznym kawałku wieczoru
Uczuć czekających
Słowa wytrawne winem
Kosztowane gorącymi ustami
Otoczone miękkimi poduszkami
Uczuć usypianych
Zastygły w wazonie na stole
Promieniują delikatnym zapachem
Uczuć niegasnących.
Słowa zatopione w czekoladzie,
Łaskoczą aksamitnym smakiem,
W apetycznym kawałku wieczoru
Uczuć czekających
Słowa wytrawne winem
Kosztowane gorącymi ustami
Otoczone miękkimi poduszkami
Uczuć usypianych
czwartek, 19 marca 2009
GI
Ciężkie chmury zawisły nad życiem
Ciemno, zimno, mglisto nie widać nic
Ani lekki uśmiech, ani dobre słowo
Nie są w stanie rozproszyć ciemności
Zimna szarówka nie chce odejść,
Nie wpuszcza słońca – nadziei.
Jak trudno wywołać uśmiech
Jak trudno zobaczyć niebo...
Ciemno, zimno, mglisto nie widać nic
Ani lekki uśmiech, ani dobre słowo
Nie są w stanie rozproszyć ciemności
Zimna szarówka nie chce odejść,
Nie wpuszcza słońca – nadziei.
Jak trudno wywołać uśmiech
Jak trudno zobaczyć niebo...
środa, 18 marca 2009
GH
Weź marzenie w dłonie,
Delikatnie dmuchnij
Niech leci, niech się spełni,
Niech przyniesie Ci szczęście
Weź szczęście w dłodnie
I mocno przyciśnij do serca
Niech wtopi się w Twe życie
Błyskiem w oczach niezmiennym
Bo nie wolno, poddac się smutkowi
Bo nie wolno, nie wierzyć w siebie
Ale w chwilach zwątpienia sięgnąć
W serce, tam gdzie trzyma się szczęście
Delikatnie dmuchnij
Niech leci, niech się spełni,
Niech przyniesie Ci szczęście
Weź szczęście w dłodnie
I mocno przyciśnij do serca
Niech wtopi się w Twe życie
Błyskiem w oczach niezmiennym
Bo nie wolno, poddac się smutkowi
Bo nie wolno, nie wierzyć w siebie
Ale w chwilach zwątpienia sięgnąć
W serce, tam gdzie trzyma się szczęście
wtorek, 17 marca 2009
GG
Gdy niepokój zalęgnie się w sercu,
Z szaro-czarnych dni zwątpienia
Gdy gardło ściska bezsilna troska
Pozbawiając oddechu, Nadziei...
By pomóc stłamszonej Nadziei,
Choćby tylko nieuchwytną chwilą,
Ktoś odda swoją,
Wraz z wiarą w miłość
I nią samą,
Bez wahania,
Aż obie Nadzieje
Razem zakwitną jedną myślą,
Jednym westchnieniem
Tym samym dniem, chwilą
Miłością
Z szaro-czarnych dni zwątpienia
Gdy gardło ściska bezsilna troska
Pozbawiając oddechu, Nadziei...
By pomóc stłamszonej Nadziei,
Choćby tylko nieuchwytną chwilą,
Ktoś odda swoją,
Wraz z wiarą w miłość
I nią samą,
Bez wahania,
Aż obie Nadzieje
Razem zakwitną jedną myślą,
Jednym westchnieniem
Tym samym dniem, chwilą
Miłością
poniedziałek, 16 marca 2009
GF
Zmierzch zamknął powieki na chwilę
Wspominając przebytą drogę dnia,
Jakby chcąc zatrzymać ją na zawsze,
W blasku ostatnich ciepłych promieni.
Wpisany spokój, w senne marzenia
Cichej melodii serca,
Z wiosną za uchylonym oknem
W cichej melodii pąków,
Tuż przed zbudzeniem
Wspominając przebytą drogę dnia,
Jakby chcąc zatrzymać ją na zawsze,
W blasku ostatnich ciepłych promieni.
Wpisany spokój, w senne marzenia
Cichej melodii serca,
Z wiosną za uchylonym oknem
W cichej melodii pąków,
Tuż przed zbudzeniem
piątek, 13 marca 2009
GE
Wiosna ze Słońcem zaczęli swój taniec,
Słowami pieszcząc pierwsze kwiaty,
A te rosną i kwitną, ciesząc oczy
Przechodzących dziewczyn
Wiosna ze Słońcem zaczęli swój taniec
Ciepłem spleceni, błękitnych dni
W pierwszych pocałunkach wiatru
Głaskającego włosy
Przechodzących dziewczyn
Wiosna ze Słońcem zaczęli swój taniec
Westchnieniem budzącej się łąki,
Tęczą barwną od kropel deszczyku
Spływających po czerwonych ustach
Przechodzących dziewczyn
Słowami pieszcząc pierwsze kwiaty,
A te rosną i kwitną, ciesząc oczy
Przechodzących dziewczyn
Wiosna ze Słońcem zaczęli swój taniec
Ciepłem spleceni, błękitnych dni
W pierwszych pocałunkach wiatru
Głaskającego włosy
Przechodzących dziewczyn
Wiosna ze Słońcem zaczęli swój taniec
Westchnieniem budzącej się łąki,
Tęczą barwną od kropel deszczyku
Spływających po czerwonych ustach
Przechodzących dziewczyn
czwartek, 12 marca 2009
GD
Tylko jeden wiersz,
Tylko jeden uśmiech
Zapomniany sen
Nikomu niepotrzebny
Słów parę, nic wielkiego
Rym wpleciony czasem
Zapomniany sen, też
Nie zmieni dnia
Bo snów się nie pamięta,
Tak jak wierszy...
Odchodzą w zapomnienie
Tuż po pierwszej kawie,
Tylko jeden uśmiech
Zapomniany sen
Nikomu niepotrzebny
Słów parę, nic wielkiego
Rym wpleciony czasem
Zapomniany sen, też
Nie zmieni dnia
Bo snów się nie pamięta,
Tak jak wierszy...
Odchodzą w zapomnienie
Tuż po pierwszej kawie,
środa, 11 marca 2009
GC
Sen opadł łagodnie, na róg poduszki,
Z morzem błękitnym od marzeń,
Kryształowo czystą wodą pragnień,
O chwili oddechu, gdzieś daleko...
Gdzie
Fale miękko pieszczą plaże
Ciepły piasek głaszcze stopy
Lekki wietrzyk muska włosy
A czas nie biegnie wcale...
Z morzem błękitnym od marzeń,
Kryształowo czystą wodą pragnień,
O chwili oddechu, gdzieś daleko...
Gdzie
Fale miękko pieszczą plaże
Ciepły piasek głaszcze stopy
Lekki wietrzyk muska włosy
A czas nie biegnie wcale...
wtorek, 10 marca 2009
GB
Czy przyjdzie kiedyś wiosna?
Czy znów zaświeci słońce?
Gdy nadzieja powoli gaśnie
Na cieplejsze dni, chwile...
Poszukać trzeba gdzieś ciepła,
W myślach, w duszy, w sercu
Tak by można nim nakarmić
Swoich bliskich, przyjaciół
A świat ciepłem się wypełni
Zakwitnie radość na drzewach
W parkach, na ustach, w duszy
I może wtedy przyjdzie wiosna
Czy znów zaświeci słońce?
Gdy nadzieja powoli gaśnie
Na cieplejsze dni, chwile...
Poszukać trzeba gdzieś ciepła,
W myślach, w duszy, w sercu
Tak by można nim nakarmić
Swoich bliskich, przyjaciół
A świat ciepłem się wypełni
Zakwitnie radość na drzewach
W parkach, na ustach, w duszy
I może wtedy przyjdzie wiosna
piątek, 6 marca 2009
GA
Odjęta kolejna kartka z kalendarza,
W rytmie upływającego tygodnia
Jeszcze jeden dzień bez komentarza
Okrutny czas go już później nie odda
Więc czemu ten dzień ma być kolejnym?
Gdy może być tym jedynym, najlepszym
Serce z uczuciem gorącym, promiennym
Oddać tym, kórzy są sercu i duszy najmilsi
W rytmie upływającego tygodnia
Jeszcze jeden dzień bez komentarza
Okrutny czas go już później nie odda
Więc czemu ten dzień ma być kolejnym?
Gdy może być tym jedynym, najlepszym
Serce z uczuciem gorącym, promiennym
Oddać tym, kórzy są sercu i duszy najmilsi
czwartek, 5 marca 2009
FZ
W czerwonych kielichach tulipanów
Rozsypanych wiosną wokół stóp,
Toną marzenia o ciepłych dniach
Zakochanych w pierwszych
promieniach słońca
W czerwonych kielichach tulipanów
Ukryły się miękko westchnienia
Tych, którym miłość zakwitła
Pierwszy raz
Rozsypanych wiosną wokół stóp,
Toną marzenia o ciepłych dniach
Zakochanych w pierwszych
promieniach słońca
W czerwonych kielichach tulipanów
Ukryły się miękko westchnienia
Tych, którym miłość zakwitła
Pierwszy raz
środa, 4 marca 2009
FW
Kolejny dzień pospiesznie wstał
Ignorując szarość za oknem
Utknął w korku spraw nakazanych
Ot kolejny, ociekający normalnością, dzień
Dzień w którym, pod płaszczami, międzu półkami
Rosną marzenia, dojrzewają uczucia, kwitną sympatie
I choć szarość pogody i obowiązków może przytłaczać
To w ogrodach serc, wszystko zaczyna kwitnąć na nowo
Ignorując szarość za oknem
Utknął w korku spraw nakazanych
Ot kolejny, ociekający normalnością, dzień
Dzień w którym, pod płaszczami, międzu półkami
Rosną marzenia, dojrzewają uczucia, kwitną sympatie
I choć szarość pogody i obowiązków może przytłaczać
To w ogrodach serc, wszystko zaczyna kwitnąć na nowo
wtorek, 3 marca 2009
FV
Ukryła się myśl przede mną
W zakamarkach duszy
Niespokojna gorączką
Snem otartym o koszmar
Nie potrafię do niej dotrzeć
Wyciągnąć z ciemnej otchłani
Myśli zachrypniętych, bez smaku
Niekompletnych, odrewanych
Może jutro, może później
Wrócą myśli odmienione
W nowych barwach
Wiosennej zieleni
W zakamarkach duszy
Niespokojna gorączką
Snem otartym o koszmar
Nie potrafię do niej dotrzeć
Wyciągnąć z ciemnej otchłani
Myśli zachrypniętych, bez smaku
Niekompletnych, odrewanych
Może jutro, może później
Wrócą myśli odmienione
W nowych barwach
Wiosennej zieleni
poniedziałek, 2 marca 2009
FU
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Wytrawnym blaskiem szkarłatu zalane
Gdy wszystko się w duszy z radością układa.
Nawet troska o jutro ma swoje miejsce
I nie straszy tak jak zwykle, mglistą sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy wiosna szykuje się do przyjścia,
Pierwszym delikatnym zapachem,
Pojedynczym śpiewem ptaka,
I nie straszy już tak zima swą mroźną sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy księżyc na niebie swym sierpem zachwyca
Rozświetlając miasto srebrnym blaskiem
Układając je do snu bez strachu o jutro
Wytrawnym blaskiem szkarłatu zalane
Gdy wszystko się w duszy z radością układa.
Nawet troska o jutro ma swoje miejsce
I nie straszy tak jak zwykle, mglistą sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy wiosna szykuje się do przyjścia,
Pierwszym delikatnym zapachem,
Pojedynczym śpiewem ptaka,
I nie straszy już tak zima swą mroźną sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy księżyc na niebie swym sierpem zachwyca
Rozświetlając miasto srebrnym blaskiem
Układając je do snu bez strachu o jutro
piątek, 27 lutego 2009
FT
Ciepły wiatr napełnił powietrze zapachem wiosny,
Pierwsze promienie słońca rozwinęły białe płatki,
Delikatnych jak skrzydła motyla, przebiśniegów
Ciepły wiatr napełnił serca wiosenną nadzieją
Pierwszych promieni uczuć ze snu obudzonych
Delikatnych jak skrzydła motyla, przebiśniegów
Pierwsze promienie słońca rozwinęły białe płatki,
Delikatnych jak skrzydła motyla, przebiśniegów
Ciepły wiatr napełnił serca wiosenną nadzieją
Pierwszych promieni uczuć ze snu obudzonych
Delikatnych jak skrzydła motyla, przebiśniegów
czwartek, 26 lutego 2009
FS
Codziennie w deszczu
Codziennie z łzami
Mokną marzenia
Dzień z kłopotami
A mogłoby spełnić się
Choć jedno życzenie:
Łyk dobrej pogody
Odrobina słońca
Światła kawałek
I koktail z wiosny
Codziennie z łzami
Mokną marzenia
Dzień z kłopotami
A mogłoby spełnić się
Choć jedno życzenie:
Łyk dobrej pogody
Odrobina słońca
Światła kawałek
I koktail z wiosny
środa, 25 lutego 2009
FR
Gdy dwa marzenia jednym się stają
I gdy to marzenie staje się dreszczem,
srebrnym deszczem, może...
chwilą, każdą jego kroplą na ustach
słodką, z marzenia powstałą
ukrytą między snami...
w codziennym tłoku spraw załatwianych
czeka na wieczór, gdy zostaniemy sami....
I gdy to marzenie staje się dreszczem,
srebrnym deszczem, może...
chwilą, każdą jego kroplą na ustach
słodką, z marzenia powstałą
ukrytą między snami...
w codziennym tłoku spraw załatwianych
czeka na wieczór, gdy zostaniemy sami....
wtorek, 24 lutego 2009
FP
Podróż w przestrzeni, podróż w czasie
Do miejsc zapomnianych już prawie,
Do czasów gdzie wszystko się zaczęło,
Jak dobrze być w domu,
gdziekolwiek on jest
Dobrze spotkać przyjaciół po drodze
Dobrze widzieć ich uśmiech na nowo
I zatrzymać go we wspomieniach
Gdzieś w duszy kawałku, po lewej stronie
Do następnej podróży niewiadomo kiedy...
Do miejsc zapomnianych już prawie,
Do czasów gdzie wszystko się zaczęło,
Jak dobrze być w domu,
gdziekolwiek on jest
Dobrze spotkać przyjaciół po drodze
Dobrze widzieć ich uśmiech na nowo
I zatrzymać go we wspomieniach
Gdzieś w duszy kawałku, po lewej stronie
Do następnej podróży niewiadomo kiedy...
piątek, 20 lutego 2009
Zieleń
Poważnym tonem zabrzmiała muzyka
Głęboko gdzieś w cichej leśnej toni
Wśród wysokich drzew zaśpiewana
Ukryta w liściach, ożywa z wiatrem
I wpłynie przez serce w duszę podartą
Kojąc ją zielenią leśnego koncertu…
Głęboko gdzieś w cichej leśnej toni
Wśród wysokich drzew zaśpiewana
Ukryta w liściach, ożywa z wiatrem
I wpłynie przez serce w duszę podartą
Kojąc ją zielenią leśnego koncertu…
FQ
Wieczorne westchnienie
Wypełniło srebrem pokój
Gdy księżyc zajrzał przez okno
Na młode sny tuż po kochaniu
Spojrzał więc księżyc
Na ich delikatną świeżość
Na Uśmiech i kolor motyla
Co marzeniami spływa
A oni dwoje śpią przytuleni
Śnią wiosną, zielenią,
Słońca promieniem
Oblani srebrem, niezbudzeni
Wypełniło srebrem pokój
Gdy księżyc zajrzał przez okno
Na młode sny tuż po kochaniu
Spojrzał więc księżyc
Na ich delikatną świeżość
Na Uśmiech i kolor motyla
Co marzeniami spływa
A oni dwoje śpią przytuleni
Śnią wiosną, zielenią,
Słońca promieniem
Oblani srebrem, niezbudzeni
czwartek, 19 lutego 2009
Niebieski
Niebieski morza smutek, sięgający dna duszy,
Zatonął w błękicie pocałunków, kropel deszczu,
Łez serdecznych nad smutkiem przyjaciela wylanych
By z głębin smutku mógł wynurzyć się uśmiech…
Zatonął w błękicie pocałunków, kropel deszczu,
Łez serdecznych nad smutkiem przyjaciela wylanych
By z głębin smutku mógł wynurzyć się uśmiech…
FO
Lekko minął wieczór,
Z wesołym śmiechem
Niekończącej się zabawy,
Zapomniane zostały
Niedawne smutki
I troski uciekły
Gdzieś za horyzont...
Lekko minął wieczór.
Puszystym śniegiem
W latarniach się skrzącym,
Delikatnie koronką płatków,
Nowa suknia Zimy utkana,
Na bal z milczącym Księżycem
Wśród gwiazd, gdzieś wysoko
Na niebie...
Z wesołym śmiechem
Niekończącej się zabawy,
Zapomniane zostały
Niedawne smutki
I troski uciekły
Gdzieś za horyzont...
Lekko minął wieczór.
Puszystym śniegiem
W latarniach się skrzącym,
Delikatnie koronką płatków,
Nowa suknia Zimy utkana,
Na bal z milczącym Księżycem
Wśród gwiazd, gdzieś wysoko
Na niebie...
środa, 18 lutego 2009
FN
Świat zniknął pod białą kołderką
Puszystych jak marzenia płatków
Zasnęły barwy, zasnęło ciepło
Lecz uśmiech jakoś nie zniknął
I z tym uśmiechem poczekamy,
Aż słońce zagrzeje mocniej
Roztopi biel i wymiesza kolory
Na nowym obrazie nadchodzącej wiosny
Puszystych jak marzenia płatków
Zasnęły barwy, zasnęło ciepło
Lecz uśmiech jakoś nie zniknął
I z tym uśmiechem poczekamy,
Aż słońce zagrzeje mocniej
Roztopi biel i wymiesza kolory
Na nowym obrazie nadchodzącej wiosny
wtorek, 17 lutego 2009
FM
Gdy dopadnie człowieka bezsilność
Gdy zjada go niepewność z troską,
Gdzie ma wyrzucić z siebie tę złość?
Gdzie utopić ten dręczący smutek?
Odpowiedzi szuka ludzkość już od lat
Odpowiedzi szuka każdy z nas osobno
I jeżeli ktoś odnajdzie odpowiedź
Odnajdzie też miłość...
Gdy zjada go niepewność z troską,
Gdzie ma wyrzucić z siebie tę złość?
Gdzie utopić ten dręczący smutek?
Odpowiedzi szuka ludzkość już od lat
Odpowiedzi szuka każdy z nas osobno
I jeżeli ktoś odnajdzie odpowiedź
Odnajdzie też miłość...
poniedziałek, 16 lutego 2009
FL
Wydarta noc ze snu kwitnie zmęczeniem
W jego znużonych płatkach kryje się niepewność,
Czy następna noc nie da wytchnienia, snu, przytulenia
I choć słońce za oknem, prosi zimę by już odeszła
To w sercu mrok zżera każdą weselszą chwilę
I nie wiem czy uśmiech da radę udźwignąć ten dzień
I nie wiem czy kawa utrzyma powieki na baczność
Ale wiem, że jutro też będzie dzień i z nadzieją myślę
Że będzie lepiej, weselej, słoneczniej
mimo zapowiedzianych opadów
W jego znużonych płatkach kryje się niepewność,
Czy następna noc nie da wytchnienia, snu, przytulenia
I choć słońce za oknem, prosi zimę by już odeszła
To w sercu mrok zżera każdą weselszą chwilę
I nie wiem czy uśmiech da radę udźwignąć ten dzień
I nie wiem czy kawa utrzyma powieki na baczność
Ale wiem, że jutro też będzie dzień i z nadzieją myślę
Że będzie lepiej, weselej, słoneczniej
mimo zapowiedzianych opadów
Czerwony
Blask płomienia świecy,
Oblał czerwienią różę,
Zapraszając ją do tańca
W sukni ognistej…
Tańczyli przez noc
Bez wytchnienia
Ciesząc się kolorem
Czerwieni namiętnej…
Ognisto-aksamitnej
Oblał czerwienią różę,
Zapraszając ją do tańca
W sukni ognistej…
Tańczyli przez noc
Bez wytchnienia
Ciesząc się kolorem
Czerwieni namiętnej…
Ognisto-aksamitnej
Czarny
Czerń perlista zaklęta w aromacie,
Smaku porannej kawy, który znacie.
Koronkowa czerń, co delikatną zasłoną,
Skrywa miejsca, które tajemnicą płoną
Czerń poważna i majestatyczna,
Trochę wzniosła też, i liryczna
Codziennie w innych barwach
Lecz niezmiennie jednak czarna
Smaku porannej kawy, który znacie.
Koronkowa czerń, co delikatną zasłoną,
Skrywa miejsca, które tajemnicą płoną
Czerń poważna i majestatyczna,
Trochę wzniosła też, i liryczna
Codziennie w innych barwach
Lecz niezmiennie jednak czarna
piątek, 13 lutego 2009
FK
Piątek ruszył koszmarnie za szybko,
Troszkę jakby się pospieszył...Łobuz
A tak chciałoby się już odpocząć
Odsapnąć chwilę na zielonej łące
I jak przetłumaczyć tę gonitwę
zmęczonym kończynom
zmęczonym snom
gdzie marzenia
pogubiły już barwy,
pogubiły treść
sens
...
Troszkę jakby się pospieszył...Łobuz
A tak chciałoby się już odpocząć
Odsapnąć chwilę na zielonej łące
I jak przetłumaczyć tę gonitwę
zmęczonym kończynom
zmęczonym snom
gdzie marzenia
pogubiły już barwy,
pogubiły treść
sens
...
czwartek, 12 lutego 2009
FJ
Jaki piękny dzień, nie na nic ma pomysłu
Jaki piękny dzień, po prostu pusto w głowie
Jaki piękny dzień, chyba kawę sobie zrobię
I oddam się błogiemu lenistwu...
(bo to sobota)
Nic nie muszę pisać, nic nie przychodzi do głowy
Dziś jestem luźny, próźny, gotowy i sportowy
Tak, właśnie mogłaby wyglądać następna sobota
Ale nie, od rana czekać będzie na mnie jakaś robota
Jaki piękny dzień, po prostu pusto w głowie
Jaki piękny dzień, chyba kawę sobie zrobię
I oddam się błogiemu lenistwu...
(bo to sobota)
Nic nie muszę pisać, nic nie przychodzi do głowy
Dziś jestem luźny, próźny, gotowy i sportowy
Tak, właśnie mogłaby wyglądać następna sobota
Ale nie, od rana czekać będzie na mnie jakaś robota
środa, 11 lutego 2009
FI
Puszysta miękkość kocich dróg,
Pojawiła się wieczornym mruczeniem
Wtulona w senność zielonych oczu
Tajemniczo obserujących zasypiający świat,
Z nutką obojętnego znudzenia,
czeka na przytulenie...
Pojawiła się wieczornym mruczeniem
Wtulona w senność zielonych oczu
Tajemniczo obserujących zasypiający świat,
Z nutką obojętnego znudzenia,
czeka na przytulenie...
wtorek, 10 lutego 2009
FH
Wieczór z Ciszą poszli na ostatni spacer,
Patrząc na zasypiające okna Warszawy
Na Siennej, Prostej gasną światła
I na Łuckiej i na Twardej też
Jeszcze rondo ONZ nie śpi teraz,
Krzątają się tam ostatnie tramwaje
Dalej Wieczór szedł spokojnym krokiem
A Cisza wtórowała mu radosnym milczeniem
Poszli Parkiem Saskim słuchając kołysanki,
Szumu liści drzew i kropel saskiej fontanny,
Wieczór zapadł na Rynku,
A Cisza weszła w uliczki
Zapalając uliczne latarnie...
Syrenka złożyła broń i zasnęła,
W czułych pieszczotach wieczornego wiatru,
Śniąc o wszystkich wcześniejszych dniach...
Doszli tak do brzegu Wisły, a tam przywitali Noc,
Która już przykryła Pragę wiosenną kołderką mgły
Na dobranoc Wieczór zebrał światła Gdańskiego Wybrzeża
W garść sennych życzeń i wrzucił je w nurt Wisły
By ich srebrzysty blask popłynął do Neptuna
Już Noc jest wszędzie... Warszawa śpi...a Ty?
Patrząc na zasypiające okna Warszawy
Na Siennej, Prostej gasną światła
I na Łuckiej i na Twardej też
Jeszcze rondo ONZ nie śpi teraz,
Krzątają się tam ostatnie tramwaje
Dalej Wieczór szedł spokojnym krokiem
A Cisza wtórowała mu radosnym milczeniem
Poszli Parkiem Saskim słuchając kołysanki,
Szumu liści drzew i kropel saskiej fontanny,
Wieczór zapadł na Rynku,
A Cisza weszła w uliczki
Zapalając uliczne latarnie...
Syrenka złożyła broń i zasnęła,
W czułych pieszczotach wieczornego wiatru,
Śniąc o wszystkich wcześniejszych dniach...
Doszli tak do brzegu Wisły, a tam przywitali Noc,
Która już przykryła Pragę wiosenną kołderką mgły
Na dobranoc Wieczór zebrał światła Gdańskiego Wybrzeża
W garść sennych życzeń i wrzucił je w nurt Wisły
By ich srebrzysty blask popłynął do Neptuna
Już Noc jest wszędzie... Warszawa śpi...a Ty?
poniedziałek, 9 lutego 2009
FG
Tak jak codzień, wstało słońce,
Tak jak codzień, grzeje się kawa,
Tak jak codzień, sny odeszły w kąt,
Lecz dziś to będzie zupełnie inny dzień...
Tak jak codzień - miliony spraw,
Nie pozwolą nam odetchnąć
Tak jak codzień – masa trosk,
Przygniecie nas kamieniem
Lecz dziś to będzie zupełnie inny dzień...
Dzień, w którym promienie słońca,
Jak pierwszy wiosenny pocałunek,
Rozgrzeją zziębnięte zimą serca,
By mogły się wreszcie uśmiechnąć
Tak jak codzień, grzeje się kawa,
Tak jak codzień, sny odeszły w kąt,
Lecz dziś to będzie zupełnie inny dzień...
Tak jak codzień - miliony spraw,
Nie pozwolą nam odetchnąć
Tak jak codzień – masa trosk,
Przygniecie nas kamieniem
Lecz dziś to będzie zupełnie inny dzień...
Dzień, w którym promienie słońca,
Jak pierwszy wiosenny pocałunek,
Rozgrzeją zziębnięte zimą serca,
By mogły się wreszcie uśmiechnąć
piątek, 6 lutego 2009
FF
Męczący, krótki sen nie dał odpoczynku,
Nic nie pomógł gorzki smak kawy
Dzień nie rozwinął się jak zwykle
Tylko ukrył się gdzieś za chmurami
Brnąc w troskach, godzina za godziną
Lecz nie skończył się ten dzień jeszcze,
Być może słońce wyjdzie spoza chmur
Nawet jeśli dopiero wieczorem,
tuż przed snem, na dobranoc!
Nic nie pomógł gorzki smak kawy
Dzień nie rozwinął się jak zwykle
Tylko ukrył się gdzieś za chmurami
Brnąc w troskach, godzina za godziną
Lecz nie skończył się ten dzień jeszcze,
Być może słońce wyjdzie spoza chmur
Nawet jeśli dopiero wieczorem,
tuż przed snem, na dobranoc!
czwartek, 5 lutego 2009
u
Uderzony wiatrem brzeg
Krzyczy na fale urywiskiem,
Z ktorego wzburzony seledyn morza
Wygląda tak wspaniale groźnie
Że serce samo bije mocniej
...I pełniej
i po chwili...
samemu krzyczy się na fale...
Krzyczy na fale urywiskiem,
Z ktorego wzburzony seledyn morza
Wygląda tak wspaniale groźnie
Że serce samo bije mocniej
...I pełniej
i po chwili...
samemu krzyczy się na fale...
wp-ver1.01
Był chłopak i była dziewczna,
I podniebna dziwna maszyna,
W której oboje mieszkali,
I dość mocno dokuczali
On się ciagle z niej naśmiewał,
Jakby wczoraj spadła z nieba
Ona jemu gromy słała,
I nieznośmie dokuczała
Aż ktoregoś dnia dziewczyna,
Z tej maszyny wyskoczyła,
Chłopak, szybko się zwijając
Skoczył w niebo zaraz za nią ,
Był chłopak i była dziewczyna
Tak się zawsze to zaczyna,
Że w człowieku coś się budzi,
By być razem w tłumie ludzi
I bez względu czy to w chmurach,
Czy na ziemi, szarych dziurach
Dwoje zawsze znajdzie siebie
By być blisko – tak jak w niebie...
I podniebna dziwna maszyna,
W której oboje mieszkali,
I dość mocno dokuczali
On się ciagle z niej naśmiewał,
Jakby wczoraj spadła z nieba
Ona jemu gromy słała,
I nieznośmie dokuczała
Aż ktoregoś dnia dziewczyna,
Z tej maszyny wyskoczyła,
Chłopak, szybko się zwijając
Skoczył w niebo zaraz za nią ,
Był chłopak i była dziewczyna
Tak się zawsze to zaczyna,
Że w człowieku coś się budzi,
By być razem w tłumie ludzi
I bez względu czy to w chmurach,
Czy na ziemi, szarych dziurach
Dwoje zawsze znajdzie siebie
By być blisko – tak jak w niebie...
wf ;-)
Tuż pod księżycem, w granacie nocy
Ktoś zjadał namiętnie owoce miłości,
I miły to owoc jest niewątpliwie
Lecz, niektórzy muszą zostać o piwie
Ktoś zjadał namiętnie owoce miłości,
I miły to owoc jest niewątpliwie
Lecz, niektórzy muszą zostać o piwie
wd
Nieułożony sen rozpadł się nad ranem,
Pozostał tylko smak niedokończonej czekolady
Cóż to za dni specione w żółto-szary bukiet,
Którego nikomu nie można ofiarować,
Gdzieś na oderwanym końcu świata,
Ciagłe milczenie zalewa serce smutkiem,
Odpychanym cierpliwym czekaniem,
Na dzień w którym znów zaświeci słońce
Pozostał tylko smak niedokończonej czekolady
Cóż to za dni specione w żółto-szary bukiet,
Którego nikomu nie można ofiarować,
Gdzieś na oderwanym końcu świata,
Ciagłe milczenie zalewa serce smutkiem,
Odpychanym cierpliwym czekaniem,
Na dzień w którym znów zaświeci słońce
wba
W spokoju różem oblanych obłoków
Przechadzał się wieczór po niebie
Zapalając gwiazdy srebrzyste
Urokiem nocy podpisane
W niknących kolorach słońca
Przeglądał się sierp księżyca,
Marząc o czerni oczu nocy,
Gdy zostaną na niebie sami
A noc zjawiała się powoli
Czekając aż wszyscy zasną
By móc cieszyć się z księzycem
Tą krótką letnią chwilą
Nim znów wstanie słońce
Przechadzał się wieczór po niebie
Zapalając gwiazdy srebrzyste
Urokiem nocy podpisane
W niknących kolorach słońca
Przeglądał się sierp księżyca,
Marząc o czerni oczu nocy,
Gdy zostaną na niebie sami
A noc zjawiała się powoli
Czekając aż wszyscy zasną
By móc cieszyć się z księzycem
Tą krótką letnią chwilą
Nim znów wstanie słońce
was - stokrotka
Schowana w cieniu mała i cicha,
Lekko płatkami listków dotyka,
Śpiewa szeptem – wiatru piosenkę
Stokrotki oczy uśmiechnięte
Wtulona w szare smutne kamienie,
Takie ciche wiosenne westchnienie,
Jak słońca w płatkach rozwinięte
Stokrotki oczy usmiechnięte
Wśród pięknych róż i kamieni
Stokrotka ogródek ten zmieni
W miejsce bardzo uśmiechnięte
Stokrotki oczy w radości zaklęte...
Lekko płatkami listków dotyka,
Śpiewa szeptem – wiatru piosenkę
Stokrotki oczy uśmiechnięte
Wtulona w szare smutne kamienie,
Takie ciche wiosenne westchnienie,
Jak słońca w płatkach rozwinięte
Stokrotki oczy usmiechnięte
Wśród pięknych róż i kamieni
Stokrotka ogródek ten zmieni
W miejsce bardzo uśmiechnięte
Stokrotki oczy w radości zaklęte...
waq
Zastygła Noc w sennym uśmiechu,
Marzeniami napełniając świat...
Gdy w gwiazdy patrzą zakochani
Gdy snu słuchają w spokojnym oddechu,
Granatem ciemnym oblała niebo,
„Dobranoc” wszystkim cicho śpiewa
Zasypiają też ptaki i drzewa
W rytm kołysanki kołysze się księżyc
I tylko dzień ich zbudzić może
I tylko słońce przegoni cienie
I wtedy zniknie senne marzenie
I wtedy pęknie czar nocy..
Do następnego wieczora
Marzeniami napełniając świat...
Gdy w gwiazdy patrzą zakochani
Gdy snu słuchają w spokojnym oddechu,
Granatem ciemnym oblała niebo,
„Dobranoc” wszystkim cicho śpiewa
Zasypiają też ptaki i drzewa
W rytm kołysanki kołysze się księżyc
I tylko dzień ich zbudzić może
I tylko słońce przegoni cienie
I wtedy zniknie senne marzenie
I wtedy pęknie czar nocy..
Do następnego wieczora
wao
Wczoraj padał deszcz,
Zalał serce łzami,
A ono podlewa duszę
Smutku kropelkami...
Dusza dziś sie uśmiecha
Bo ukryć chce przed nami
Coś całkiem nowego...
Krzak z trzema różami...
Czarne płatki mają róże
A zwą się imionami
Smutek, Tęsknota, Samotność
Róże z dużymi kolcami...
Lecz jeszcze jedną Dusza ma różę
Z dna głębi oczy otwiera
Mała jak perła, jak łza czysta
A imię jej NADZIEJA...
Zalał serce łzami,
A ono podlewa duszę
Smutku kropelkami...
Dusza dziś sie uśmiecha
Bo ukryć chce przed nami
Coś całkiem nowego...
Krzak z trzema różami...
Czarne płatki mają róże
A zwą się imionami
Smutek, Tęsknota, Samotność
Róże z dużymi kolcami...
Lecz jeszcze jedną Dusza ma różę
Z dna głębi oczy otwiera
Mała jak perła, jak łza czysta
A imię jej NADZIEJA...
wah
Krzak róży czeka wciąż,
Na dzień, w którym zakwitnie
A ja czekam z nim
Na dzień, w którym zakwitnie
Oboje czekamy na ciepło i słońce,
By cieszyć się pełnią wiosny...
Zakwitłej w malutkim ogrodzie.
Na dzień, w którym zakwitnie
A ja czekam z nim
Na dzień, w którym zakwitnie
Oboje czekamy na ciepło i słońce,
By cieszyć się pełnią wiosny...
Zakwitłej w malutkim ogrodzie.
waf
Trochę wiatru, troche słońca
Wiosna bierze się do tańca
Z kolorami, z zapachami
Kwitnie łąka tuż za drzwiami
Krolpa rosy dziś się mieni
Szepcze cicho nurt strumieni
A na włosach wianek złoty
Żonkilami toną sploty
Wiosna bierze się do tańca
Z kolorami, z zapachami
Kwitnie łąka tuż za drzwiami
Krolpa rosy dziś się mieni
Szepcze cicho nurt strumieni
A na włosach wianek złoty
Żonkilami toną sploty
wae
Białe kwiaty, malutkie tak
niczym łzy na pożegnanie...
kłaniają się podróżnym
wzdłóż drogi krętej...
i choć dzień jest pogodny,
to cień przebiega przez duszę
zostawiając ślad samotości,
która wkrótce nadejdzie...
niczym łzy na pożegnanie...
kłaniają się podróżnym
wzdłóż drogi krętej...
i choć dzień jest pogodny,
to cień przebiega przez duszę
zostawiając ślad samotości,
która wkrótce nadejdzie...
Wab - Deszczowa Pani
Delikatne nitki pajęczyny,
Sperlone kropelkami rosy,
Układają się w naszyjnik
Pani Deszczowej Pogody...
Mglista suknia z kapturem,
Szare spłakane oczy,
A świat w swoich łzach moczy,
Nie wysłowionym jej smutkiem
usta jej drżące do płaczu skore,
szepczą wodne zaklęcia,
w szarozielonych kolorach...
a wszystko co kwitnie,
wdzięczne jest tej Pani,
Smutnej Pani Deszczowej Pogody
Sperlone kropelkami rosy,
Układają się w naszyjnik
Pani Deszczowej Pogody...
Mglista suknia z kapturem,
Szare spłakane oczy,
A świat w swoich łzach moczy,
Nie wysłowionym jej smutkiem
usta jej drżące do płaczu skore,
szepczą wodne zaklęcia,
w szarozielonych kolorach...
a wszystko co kwitnie,
wdzięczne jest tej Pani,
Smutnej Pani Deszczowej Pogody
FE
Na krawędzi snu, w marzeń wodospadzie
Płyną pragnienia, także te nieśmiałe i te małe
Płyną myślą wąską, w sen się w końcu zmieniając
Tak by do rana, senna przygoda trwała, nie mała
A w dzień, stalowy od chmur ciężkich – deszczowych
Sen ten, gdy się przypomni, może na moment rozświetli,
Duszę szarością zmęczoną,
gdzieś w środku dnia, na krawędzi marzeń
Płyną pragnienia, także te nieśmiałe i te małe
Płyną myślą wąską, w sen się w końcu zmieniając
Tak by do rana, senna przygoda trwała, nie mała
A w dzień, stalowy od chmur ciężkich – deszczowych
Sen ten, gdy się przypomni, może na moment rozświetli,
Duszę szarością zmęczoną,
gdzieś w środku dnia, na krawędzi marzeń
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)