krzyk rodzi się z bólu, często niemy z bólu skrytego
niezauważalny w codziennej walce o czynienie świata lepszym,
zapada gdzieś w duszę blizną, łzawiącą od cierni bezsilności
odbierając młodzieńczy zapał, kawałek po kawałku
zastępując go wyrachowaniem i zimną kalkulacją
zmieniając gorące serce w twardą bryłkę lodu
dlaczego?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz