niedziela, 7 czerwca 2009

nieznajoma

czerwone maki ust z nieśmiałym uśmiechem
ginęły w łagodnych lokach, spływających niesfornie policzkami
a słońce bawiło się nimi delikatnie głaszcząc wieczornym światłem
wśród ciszy łąk i lasów mijanych, wraz z gasnącym dniem
i błękitem spoglądającym raz po raz na świat tuż za szybą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz