cisza
obmywa duszę
ociera z łez
wezbrane emocje
burzą, sztormem
słów niszczących
harmonię serc
cisza
kładzie spać
zmęczone dni
codziennej
drogi
od świtu
do zmierzchu
po to
by móc żyć
cisza
niepokojącą się
staje,
gdy szuka się
odpowiedzi...
choćby gestu...
gdy mierzy
się cisza
z cierpliwością
w czekaniu
na cokolwiek...
więc czasem
warto posłuchać
muzyki...
niedziela, 28 lipca 2013
sobota, 27 lipca 2013
Poranek w Środku Lata
poranek w środku lata,
ciepły od uśmiechu
od słońca
od niewstawania grzechu
bo najlepsze jest to
że powieki zamknięte są
a świat dźwiękami swymi
przebiega poza nimi
i niczego od nas nie chce
więc poleżmy sobie jeszcze
a co ..
w końcu to połowa lata...
ciepły od uśmiechu
od słońca
od niewstawania grzechu
bo najlepsze jest to
że powieki zamknięte są
a świat dźwiękami swymi
przebiega poza nimi
i niczego od nas nie chce
więc poleżmy sobie jeszcze
a co ..
w końcu to połowa lata...
piątek, 26 lipca 2013
Kapitan
Świat cieknie przez ręce
nie mogę zatrzymać chwili
a wszystko co znajdę
rozpuszcza się morzu
spraw codziennych
nie śródziemnym
budząc się co rano
od niewyspania
pełną kawą
wchodzę w kolejny
dzień
bez przekonania
że to właśnie ten
najlepszy
niepowtarzalny
dzień...
a ja choć za jego
sterem,
nie czuję się
kapitanem
nie mogę zatrzymać chwili
a wszystko co znajdę
rozpuszcza się morzu
spraw codziennych
nie śródziemnym
budząc się co rano
od niewyspania
pełną kawą
wchodzę w kolejny
dzień
bez przekonania
że to właśnie ten
najlepszy
niepowtarzalny
dzień...
a ja choć za jego
sterem,
nie czuję się
kapitanem
czwartek, 25 lipca 2013
Słoność
przez słoność ust
słów wyczerpanie
jakąś niewyraźną
tęsknotą w dniach...
nieprzerwanie
ciągnącą się
powietrzem,
brak czegoś
co jeszcze
przed chwilą
człowieka
budziło
...
a teraz
ta słoność
z ust się starła
i odejdzie
z pamięci
przykryta
codziennym
chlebem
...
słów wyczerpanie
jakąś niewyraźną
tęsknotą w dniach...
nieprzerwanie
ciągnącą się
powietrzem,
brak czegoś
co jeszcze
przed chwilą
człowieka
budziło
...
a teraz
ta słoność
z ust się starła
i odejdzie
z pamięci
przykryta
codziennym
chlebem
...
wtorek, 23 lipca 2013
Coś
Chciałem coś napisać
lecz myśli odpłynęły
w spokojnym lazurze fal
przetykanym promieniami
słońca...
i kołysząc się tak
patrzyły w głąb
innego świata
nie myśląc
o niczym
licząc
własny oddech
rytm fal
przetykanych promieniami
słońca
lecz myśli odpłynęły
w spokojnym lazurze fal
przetykanym promieniami
słońca...
i kołysząc się tak
patrzyły w głąb
innego świata
nie myśląc
o niczym
licząc
własny oddech
rytm fal
przetykanych promieniami
słońca
czwartek, 11 lipca 2013
Worek Kosmosu
Gdybym mógł rozkwietnić skały
rozwkietniłbym żółtymi kwiatami
Gdybym mógł spakować kosmos cały
spakowałbym go w worek mały
zarzucił na plecy
i ruszył
...
szczęśliwy cały
że ten kawałek nieba,
te kwiaty, drzewa
tobie niosę
i oddam tobie
i powiem:
chodźmy,
lećmy
niczego nam nie trzeba
tylko nas
i tego worka
pełnego nieba!
rozwkietniłbym żółtymi kwiatami
Gdybym mógł spakować kosmos cały
spakowałbym go w worek mały
zarzucił na plecy
i ruszył
...
szczęśliwy cały
że ten kawałek nieba,
te kwiaty, drzewa
tobie niosę
i oddam tobie
i powiem:
chodźmy,
lećmy
niczego nam nie trzeba
tylko nas
i tego worka
pełnego nieba!
sieć
pajęczyna - lepka sieć
myśli moje pajęczyna
może srebrna, piękna
niedostępna
zgubna
i występna
jakże mam się wydostać z niej?
pajęczyna - srebrna sieć
wleć w nią wleć
odwiedź mnie
a nie wrócisz już
skąd przychodzisz
odchodzisz?
ale to sieć
zgubna i występna
jak się wydostać z niej?
trzeba zniszczyć
delikatne dzieło srebrnych myśli
by wszyscy z niej wyszli
i nie wrócili już?
koniec...
myśli moje pajęczyna
może srebrna, piękna
niedostępna
zgubna
i występna
jakże mam się wydostać z niej?
pajęczyna - srebrna sieć
wleć w nią wleć
odwiedź mnie
a nie wrócisz już
skąd przychodzisz
odchodzisz?
ale to sieć
zgubna i występna
jak się wydostać z niej?
trzeba zniszczyć
delikatne dzieło srebrnych myśli
by wszyscy z niej wyszli
i nie wrócili już?
koniec...
środa, 10 lipca 2013
Tęsknota - któraś z kolei...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
niechcący trącając niewyklute pragnienia
obetrze łzę - być może ostatnią
być może nie
...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
zrzucając nocne marzenia
zje może lekkie śniadanie
może nic nie przełknie
...
bo co to za dzień
kiedy dotyku brak
kiedy uśmiech pozostał
gdzieś wczoraj
i nikt dziś z niego nie naleje
...
bo co to za dzień
kiedy ... nic
maluje pustkę
bolącą w całym ciele
ba...
duszę wykręca paląc
skrzydła - ostatnie
jak słowa na wietrze
bez sensu dni następnych...
niechcący trącając niewyklute pragnienia
obetrze łzę - być może ostatnią
być może nie
...
nowy dzień przeciągnie się rankiem
zrzucając nocne marzenia
zje może lekkie śniadanie
może nic nie przełknie
...
bo co to za dzień
kiedy dotyku brak
kiedy uśmiech pozostał
gdzieś wczoraj
i nikt dziś z niego nie naleje
...
bo co to za dzień
kiedy ... nic
maluje pustkę
bolącą w całym ciele
ba...
duszę wykręca paląc
skrzydła - ostatnie
jak słowa na wietrze
bez sensu dni następnych...
wtorek, 9 lipca 2013
Myśl Chodnikowa
czyste i schludne życie
ułożone w harmonogramie
przewidzianych zdarzeń
brak marzeń
miasto z jego korkami
równo stojącymi autami
miasto z upałem
falującym powietrzem
gorących silników
rozgrzanych chodników
bez kropli snów..
bez deszczów marzeń
...
zaszyć się stąd
w zieloność lasu
w świeżej wilgoci
ust rozchylonych
pachnących
namiętnością
myślą swobodną
wśród liści
cichością
westchnień
podarowanych
marzenie
zmieniać
w spełnienie
ułożone w harmonogramie
przewidzianych zdarzeń
brak marzeń
miasto z jego korkami
równo stojącymi autami
miasto z upałem
falującym powietrzem
gorących silników
rozgrzanych chodników
bez kropli snów..
bez deszczów marzeń
...
zaszyć się stąd
w zieloność lasu
w świeżej wilgoci
ust rozchylonych
pachnących
namiętnością
myślą swobodną
wśród liści
cichością
westchnień
podarowanych
marzenie
zmieniać
w spełnienie
sobota, 6 lipca 2013
KT122
Jak to możliwe?
Jak?
Że cała muzyka
Opuściła mnie
Odwróciła się
Wraz
Z ostatnią częścią
Mojej duszy
Daleko gdzieś
Gdzie dni nie kładą się spać
Gdzie nikt nie może spaść
i wiem co robić mam
Tylko...
czemu mnie
Tylko...
czemu mnie
czemu nie zabrały mnie
...
chciałbym być tam na górze
Przy Twoich snach
Przy Twojej skórze...
a tylko muzyka tam jest
muzyka
Jak?
Że cała muzyka
Opuściła mnie
Odwróciła się
Wraz
Z ostatnią częścią
Mojej duszy
Daleko gdzieś
Gdzie dni nie kładą się spać
Gdzie nikt nie może spaść
i wiem co robić mam
Tylko...
czemu mnie
Tylko...
czemu mnie
czemu nie zabrały mnie
...
chciałbym być tam na górze
Przy Twoich snach
Przy Twojej skórze...
a tylko muzyka tam jest
muzyka
burza
lato ogląda się w kałużach
pełnych od burzowych łez
choć ciepło wszystkim służy
parasol przyda się
deszcz ten i grad emocji
wczorajszych być może
położył cień markotny
wypalił w sercu dziurę
radość miała być obecna
ogromna siła z mocą dane
i tylko dni słoneczne
lecz w chmurach tonę cały
nie ciesząc się
nie śmiejąc
jakby
wyjęty
z ramy
pełnych od burzowych łez
choć ciepło wszystkim służy
parasol przyda się
deszcz ten i grad emocji
wczorajszych być może
położył cień markotny
wypalił w sercu dziurę
radość miała być obecna
ogromna siła z mocą dane
i tylko dni słoneczne
lecz w chmurach tonę cały
nie ciesząc się
nie śmiejąc
jakby
wyjęty
z ramy
wtorek, 2 lipca 2013
Nie-wiersz
nic konkretnego
ot taki sobie
nie-wiersz
powstaje
późnym popołudniem
niezbyt ciepłego lata
po obiedzie może
i przed kolacją jakoś
i nic nie wniesie
swoim istnieniem
niczego nie zmieni
ni w sercach czy duszach
nie będzie wzruszał
a tylko wyleci z pamięci
jak setki innych wierszy
ot taki sobie
nie-wiersz
powstaje
późnym popołudniem
niezbyt ciepłego lata
po obiedzie może
i przed kolacją jakoś
i nic nie wniesie
swoim istnieniem
niczego nie zmieni
ni w sercach czy duszach
nie będzie wzruszał
a tylko wyleci z pamięci
jak setki innych wierszy
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)