poranek w środku lata,
ciepły od uśmiechu
od słońca
od niewstawania grzechu
bo najlepsze jest to
że powieki zamknięte są
a świat dźwiękami swymi
przebiega poza nimi
i niczego od nas nie chce
więc poleżmy sobie jeszcze
a co ..
w końcu to połowa lata...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz