Gdy Michał wyszepta Adama
Gdy Anna zaśpiewa Marię
Trącona tęsknotą skrzydlatą
Gdy jeszcze nie wie
Czy jest tym samym
Puchem marnym
Anielską istotą
Gorącą szeptem
Złotym żarem
I gdy już zatraci się całkiem
w tej tęsknocie gorącej
i głos jej zamknie mi oczy
wtedy to mnie
poniosą skrzydła
z dreszczu powstałe
z uśmiechem na duszy
zapalonym tym śpiewem
i też nie wiem
czy wciąż ta sama
tęsknota śpiewa
czy to moja dusza
śmieje się jeszcze
jeszcze, jeszcze
czwartek, 12 kwietnia 2012
środa, 4 kwietnia 2012
prośba
Niechby coś się stało
By marzenia w sen przelało
Byle usnął ten dzień wreszcie
I nie męczył mnie już więcej
I niech słów srebrne potoki
Zmienią się w złote milczenie
I dadzą mi wytchnienie
Choć na chwilę – proszę…
By marzenia w sen przelało
Byle usnął ten dzień wreszcie
I nie męczył mnie już więcej
I niech słów srebrne potoki
Zmienią się w złote milczenie
I dadzą mi wytchnienie
Choć na chwilę – proszę…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)