Niedziela przepłynęła słońcem
Choć jeszcze podszyta chłodem,
Wygnała z domów spacerowiczów,
Którzy zakwitli w parkach, czy alejach
Trzymając się za ręce lub pod ramię
Spacerowali razem z rzadko
Skrywanym uśmiechem
niewielkie fiolety przebijają szarość
zimy nieumarłej lecz nieobecnej śniegiem
małe zwiastuny wielkich przemian
na które czekamy z utęsknieniem
nie mniejszym niż czekanie
na kogoś bliskiego,
którego nieobecność sprawia nam ból
i wiedząc jaką radość
sprawi swoim przybyciem
czekamy pełni nadziei