Jak słodko mija czas,
Gdy się go rozweseli
Kroplą szkarłatną
Jak miło biegną chwile
Gdy w naszych żyłach
Ta kropla zamieszka
I utuli wspólnymi snami
Nie o szkarłacie
Ni o kroplach żadnych
Tylko o tym czasie
Co razem spędzamy
czwartek, 23 lutego 2012
Słońce rozcięło wieczorne niebo,
Ostrym jak nóż promieniem
Dzieląc niebo na dwie części
Jedna połowa uśmiechem będąc
Różowiła się jasnymi płomieniami
Druga szarym mrokiem chciała
Wcisnąć lęk w serca tych
Co nie patrzyli w niebo
Mrok też spowił Babilon myśli
Przykrywając wszystkie i te,
Które po jasnej stronie pływając
Uśmiech na twarzy malują codziennie
Dziś jednak uciekły strapione
Mieszając się z innymi na dnie
W pyle szarego milczenia…
Ostrym jak nóż promieniem
Dzieląc niebo na dwie części
Jedna połowa uśmiechem będąc
Różowiła się jasnymi płomieniami
Druga szarym mrokiem chciała
Wcisnąć lęk w serca tych
Co nie patrzyli w niebo
Mrok też spowił Babilon myśli
Przykrywając wszystkie i te,
Które po jasnej stronie pływając
Uśmiech na twarzy malują codziennie
Dziś jednak uciekły strapione
Mieszając się z innymi na dnie
W pyle szarego milczenia…
czwartek, 2 lutego 2012
Mijają dni w pogoni za codziennością, złością
Na to że świat tak daleko jest od dziecięcych marzeń, zdarzeń
Kiedy wszystko było wakacyjną przygodą, pogodą
Teraz często ginie w niepamięci obowiązków i spraw ważnych, strasznych
Czy można zatrzymać ten pędzący wóz, by choć na chwilę poczuć zapachy sprzed lat?
Na to że świat tak daleko jest od dziecięcych marzeń, zdarzeń
Kiedy wszystko było wakacyjną przygodą, pogodą
Teraz często ginie w niepamięci obowiązków i spraw ważnych, strasznych
Czy można zatrzymać ten pędzący wóz, by choć na chwilę poczuć zapachy sprzed lat?
Kropla za kroplą tonie świat
W szarościach pełnych deszczu
Kropla za kroplą płacze świat
Tęskniąc za słonecznym ciepłem
Więc jak się cieszyć nowym latem?
Jak łapać oddech przed
codziennym lotem?
Gdy wszystko wokół płacze
W krętych uliczkach - mokrych brukach
W liściach ciężkich od wody
W sercach co jeszcze mają siłę
Uśmiechnąć się mimo złej pogody
W szarościach pełnych deszczu
Kropla za kroplą płacze świat
Tęskniąc za słonecznym ciepłem
Więc jak się cieszyć nowym latem?
Jak łapać oddech przed
codziennym lotem?
Gdy wszystko wokół płacze
W krętych uliczkach - mokrych brukach
W liściach ciężkich od wody
W sercach co jeszcze mają siłę
Uśmiechnąć się mimo złej pogody
Długi niedzielny wieczór
Gasnąc letnim upałem,
Wyszedł na swoją ulicę
Zagrał fortepianem
Zaświecił też księżycem
I popłynęli z melodią
Nut ciepłych słuchając
Przez niebo pełne myśli
Moich i tych co przyszli
Niedługo to tak trwało
Lecz świat się jakoś zmienił
W spokojność serca małą
W spokojność swoich myśli
I bliskość siebie, i tych co przyszli
Gasnąc letnim upałem,
Wyszedł na swoją ulicę
Zagrał fortepianem
Zaświecił też księżycem
I popłynęli z melodią
Nut ciepłych słuchając
Przez niebo pełne myśli
Moich i tych co przyszli
Niedługo to tak trwało
Lecz świat się jakoś zmienił
W spokojność serca małą
W spokojność swoich myśli
I bliskość siebie, i tych co przyszli
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)