smukła szyja łabędzia
w niemej bieli płynąca
dumnie - szarych oczu stawem
tylko po to by spojrzeć
na niknące płomieniem światło
zachodzącego słońca...
w ciszy niezmąconej
w głębi nieprzeniknionej
na samym dnie duszy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz