gdy dzień zamyka oczy,
i czas kładzie się do łóżka
w mroku gdzieś schowana
z nienacka wychodzi pustka
siada ciężko, kamieniem na sercu
i cieszy się z każdej łzy wylanej,
karmiąc swą nicość wspólnymi chwilami,
które się nie zdarzyły,
a kiedyś były codziennością
i męczy tak duszę do świtu,
z dnia na dzień coraz bladszego, szarego
i bez sensu…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz