Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Wytrawnym blaskiem szkarłatu zalane
Gdy wszystko się w duszy z radością układa.
Nawet troska o jutro ma swoje miejsce
I nie straszy tak jak zwykle, mglistą sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy wiosna szykuje się do przyjścia,
Pierwszym delikatnym zapachem,
Pojedynczym śpiewem ptaka,
I nie straszy już tak zima swą mroźną sukienką
Lubię wieczory pełne od śmiechu,
Gdy księżyc na niebie swym sierpem zachwyca
Rozświetlając miasto srebrnym blaskiem
Układając je do snu bez strachu o jutro
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz