Gdy białe płatki zmienią się,
W małe złośliwe koszmarki,
A ciągły mróz nie pozwala
Ściągnąć ciepłej czapki
Wtedy marzymy o ciepłym wietrze na twarzy,
Co rozgoni to zimne towarzystwo...
Wtedy marzymy o promieniach słońca na skórze,
które roztopią ostatnie bałwany
Wtedy marzymy o drobnym deszczu na włosach,
Które zmyją z ulic cały ten zimowy bród
Wtedy marzymy o końcu zimy ...
O ciepłych dniach i wspólnych wieczorach
O długich spacerach ....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz