Wieczór odciął kawałek księżyca na niebie,
Które wpadając, w granat nocy,
Rysowało kontury gotyckich dachów
Wisła leniwie grała swą cichą melodię,
A na rynku Kopernik kłaniał się gwiazdom
Niespodziewany spacer z różą i piernikami,
Wśród, zaskoczonych delikatnym ciepłem,
Przechodniów spotkanych na świeżo wiosennej,
Ulicy – Szerokiej od uśmiechów lekkiego wiatru
I tylko zacni Janowie pachnieli średniowieczem
Zatrzymanym w czerwieni ich potężnych murów
Na końcu dnia z niespodziewanym spacerem…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz