Zawołała wiatrem zima
Niosąc śnieżną zawieruchę
Białą roztańczoną kotarą
Zasłaniając świata obraz
A Mróz się rozsierdził…
I ścisnął tak, że oddech
Stał się widoczny obłoczkiem
Z ust bezgłośnie umykającym
I jak tu samotnie przetrwać noc
Gdy ciepło umyka z każdą chwilą
Wychładzając duszę jeszcze gorącą
Od wspomnień ostatnich dni…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardzo trafne!! szczegolnie do dzisiejszej sniezycy pasuje,kiedy czlowiek tyklo na wiosne czeka..
OdpowiedzUsuń