niedziela, 7 marca 2010

kolacja - 01.07.2004

Wieczór przyprawiony oczekiwaniem chłodził się w lodówce, czekając na czyjeś przyjście.
Zmieniając wymiar czasu w długie wstążki niecierpliwości. Radość przyjścia i szybka krzątanina, aby jak najszybciej znaleźć się przy stole, gdzie dwie pary oczu - świec rozświetlały półmrok marzeń o czymś nie bardzo konkretnym. Lekkostrawne dania ze świeżutkich ploteczek rozweselały twarze niosąc ukojenie duszom. Drobne łyki wytrawnych historii , rozgrzewały przyjemnie od środka czyniąc wieczór jeszcze cieplejszym... gorącym....tak...już czas na....
Przepyszne lody z polewą ciekawych opowieści na deser utrwalą ten wieczór pełen spokoju i wyciszenia w piękne wspomnienie. „Dobranoc” - zabrzmiała z tęsknotą przyszłej kolacji przy świecach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz