Gdy jesień pachniała we włosach
Z perlącymi się deszczu kroplami
Do mnie, do pokoju dziś wniosłaś
Jarzębinę mocno płonącymi ustami
Tam spijając słodkie owoce jesieni
Z chłodu dłoni pieszczot pisanych
Wonnym szkarłatem wina niesieni
Znajdujemy drogę do siebie samych
Deszcz płacze w liściach złotych
Melodią swą Jesieni oddany
My słów strumieni lekki dotyk
W zmysłów symfonię cicho zmieniamy
Czerwieniąc się świeżym owocem
Razem przed chwilą słodko zerwanym
Przykryci gwiazd srebrnym kocem
Wtuleni w siebie nocą oddychamy…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz