Czemu to myśl ciągle ucieka
do lasów zielonych
łąk słońcem spalonych
do włosów rozwianych
do chwil tak chcianych
czemu to, gdy tak
cieknie z nieba
jest taka potrzeba
by zniknąć
w ramionach
choćby tych ze wspomnień
odległych
bliskich
wszystkich
związanych
jednym
bukietem
czemu to, tak nieuchronnie
ginie
jak ziemia zielona w zimie
przykryta codzienną złością
środową małością
pełną bałwanów z nie-śniegu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz