Zapaliły się świece jesienią
w liściach listach
się czerwienią
słodkich mową
słonych sobą
w dłoniach
w oczach
w duszach płoną
i
nim wieczorne ciemne niebo
nie przystanie pod oknami
i zapłonie od świec dwojga
gorącymi jak piec snami
błysną
jednym wspólnym ogniem
jak nie świece
lecz pochodnie
tą czerwienią
słodką - nową
w oczach
w dłoniach
słonych sobą
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz