Pod bladą maską
Pod spokojności taflą
Żar kotłuje się i płonie
Miota błyskawica
I gejzerem gniewu
Chce zalać świat
Zniszczenie podsycać
By po chwili
Przykryć się
Na nowo
Spokojności taflą,
Czy to łatwo?
Z burz budować dni
Pogubić dobre sny
I patrzeć jak wszystko
Powoli tonie
Czy to koniec?
Czy jest nadzieja,
By te dni posklejać
I zasnąć pod
Bladą taflą…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz