Ciemność rozproszona miliardem gwiazd
Opadających swobodnie na włosy, na policzki
Ciepłe jeszcze od delikatnego dotyku dłoni
Usta płonące gorącym wspomnieniem
Pożegnania,
Po którym tyle można sobie obiecać
Pójdą dziś do domu rozpromienione
Pełne gwiazd świecących w duszy
Pierwszym szczęściem przed chwilą
skosztowanym
Bo noc ta właśnie, choć mroźna
I śnieżna i ciemna
Jaśnieje i błyszczy
Niesioną w sercu nadzieją
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz