Sobota,
wysypała się
deszczem
wyłączając
"dobry nastrój"
na "nastrój do poprawy"
...
sączę
płynny ogień
...
w przerwach
patrząc
jak czas
ciągnie
minuty
kroplami po szybie
nie chce
mi spojrzeć w oczy
bo nie wypada mu się śmiać
ale czuję, że gdyby mógł
zanosił by się śmiechem
powtarzając: "sam chciałeś"
...tak chciałem
więc łykam
tę sobotę w samotności
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz