Dni od ostatniej jesieni
idą zimną szarością
niezmiennej samotności
zaparkowanej wśród
codziennych spraw
nie wiedzieć dlaczego
wciąż trzymają
za skrzydła
nie pozwalając
odlecieć
w białe całuny
lodowatych dłoni
panującej już
Zimny...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz