dzień
krótszy
niż odcinek
rozciągnął się leniwie
między południkami
i tworzył jakby od niechcenia
chaotyczne równania chmur
gdzieś wysoko nad ziemią
bawił się symetrią kryształków lodu
zastanawiając się czy grawitacja
poradzi sobie z ich ciężarem
...
na ziemi zaś zaczęło się drugie śniadanie
i nikt nie myślał o tym co w chmurach
tylko gotował wodę na kawę
bez żadnych teorii,
po prostu
by się ucieszyć smakiem
palonych ziaren
i tym, że dziś nikt nie mókł
a słońce dawało skromne,
ale jednak ciepło
...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz