Dzień ciągnie się za dniem
Zostawiając niewyraźną
Smugę na kalendarzu
Zapamiętaną z wysiłkiem
Monotonii codzienności
Wloką się jak towarowy
Ciężko ciągnąc
niechciane sprawy
ze środy na czwartek
w deszczu nieprzerwanym
a jeszcze zgubił się gdzieś
ten uśmiech, bez którego
mokre skrzydła
nie wznoszą do lotu
nie rozpraszają chmur
lecz zwinięte mokną
z całym światem…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz