co to za dzień?
…
kiedy stojąc
tak popołudniem
w miejscu zwykłym
jak codzienność
kiedy czekając
na weekend
z trudem ukrywa się
tęsknotę za snem
i kiedy w tym zwykłym miejscu
i zwykłym czasie
na twarz spływa
ciepłe słońce mrużące oczy
w marzenia
kiedy rozmawia się z kimś
o wszystkim i o niczym
i kiedy gdy płynie ta rozmowa
leniwym rytmem słów,
które nie słowami są lecz uśmiechami
myśl biegnie sama do najbliższego wieczoru
i poranka…
bez gwałtownego wstawania…
a tylko z kawą podaną do poduszki
pełnej jeszcze wczorajszych snów
wtedy już wiadomo
co to za dzień….
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz