Słaby ślad wczorajszych ust
Niknie w chmurach szarego dnia
Wzbudzając tą samą tęsknotę,
Która wieczorem błądziła po skórze
Karmiąc się jej bliskością
Świeżością,
Ogniem,
Wichrem,
Wodą
Teraz, wśród codzienności
Pozornie zastyga czekając
Cierpliwie tylko zewnątrz
Płonąc duszą
Ustami
Marzeniami
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz