Odległe jak wczorajszy sen
Westchnienie letnich nocy,
Gdy deszcz srebrzystych
gwiazd obmywał
Gorące marzenia
Skryte pod powiekami
W lekkim, ciepłym wietrze
Jak pragnienie ust…
Ukryte w uśmiechu
Kiedy kilka kropel wody
Zwilża je delikatnie
Dając upragnioną ulgę,
Lecz nie gasi ognia…
A wszystko to jedynie
Mgnieniem oka jest
Jedynie jednym wdechem
Po którym świat
Powraca swoją nocą
A marzenie
Zostaje marzeniem
Niedotkniętym
Jak deszcz gwiazd
Li tylko liryką pozostaje…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz