Wróble codzienne sprawy
Wleciały z ćwierkaniem w dzień
Nie patrząc na wiosny przeprawy
Dziobały, każdy swój kęs
I całe to rozświergotane towarzystwo
Zapełniło w dniu wszystko
Rozleciało się po błękitnym niebie
Nie mając czasu dla ciebie, dla siebie
Niech w końcu przylecą jastrzębie
I rozgonią te małe wróble sprawy
Niech naleją im po gębie
A my szykujmy się do zabawy
Na miękkiej łące,
Wtuleni w wielkie słońce
Bez żadnego cienia
Patrzeć jak świat się wokół
zmienia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz