Zimny, cienisty las…
Zimna łza,
Bezkres zimna
W sercu
Ugodzonym
Lodowym ostrzem
Kolejnego, zimnego dnia
Żaden promień światła
Nie wnika w lodowe piekło
Nadzieja miękka i puszysta
Odleciała już dawno
W jakieś cieplejsze kraje
A to dopiero początek…
Dopiero cisza
Przed burzą…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz