Wieczorne westchnienie
Wypełniło srebrem pokój
Gdy księżyc zajrzał przez okno
Na młode sny tuż po kochaniu
Spojrzał więc księżyc
Na ich delikatną świeżość
Na Uśmiech i kolor motyla
Co marzeniami spływa
A oni dwoje śpią przytuleni
Śnią wiosną, zielenią,
Słońca promieniem
Oblani srebrem, niezbudzeni
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
przesliczne.zaraz sie rozbecze..
OdpowiedzUsuń