Krzyk zastygł w przestrzeni
Między duszą i powiekami
Przemknęło tylko zmęczenie
I niechęć do świata,
Bez którego nie można nawet
Oddychać…
Leżę w trawie,
z głową w gwiazdach
płynąc w tej przestrzeni
cały świat został za mną
jestem tylko ja
i cała ta zimna galaktyka
bez cienia przyjaźni…
to tak jak od poniedziałku do piątku
bez patrzenia w gwiazdy
gdy już świat dorwie się do Ciebie..
do mnie, do wszystkiego…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz