Nikomu niepotrzebne słowa,
Leżą w kałużach na ulicy
Pozbierać je, ułożyć, policzyć
Może jeszcze zabłysną od nowa,
Jak ta nadzieja
co wczoraj
Znalazłem płaczącą i samą
Ktoś zgubił ją, jak ja swoją…
tak samo.
Lecz ta, choć stracona
Urosła podniesiona
I skrzydłem przy ziemi
Odeszła w deszcz,
Szukać innej nadziei…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz