Może pomyślę o skrzydłach anioła
Złamanych na dnie swoich marzeń
Które zamiast zabierać do nieba
Otwierają tylko piekielne ognie
Ciągłego niespełnienia
Kruche chwile wspomnień
Gdy niebo było w zasięgu ręki
Pękają, gdy tylko wstaje słońce
Przynosząc kolejną zmarszczkę
Mimo codziennego uśmiechu…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz